Minęły tygodnie obfite w wydarzenia, nie zawsze proste, łatwe i przyjemne. Sporo nerwów było. Nie starczyło sił i myśli na pisanie tutaj.
Wygląda na to, że świat wrócił na dobre tory, ale wcale nie przyhamował. Zatem niestety nadrabiać zaległości blogowe będę długo.
Jutro ruszamy w kolejną podróż na nasz ukochany Koniec Świata. Z przyczyn wszystkim znanych, podróż będzie jeszcze dłuższa niż zwykle, poznamy nowe lotniska i nowe linie lotnicze. Po 26 latach znowu na chwilę (czyli kawałek trasy) wsiądziemy nawet do samolotu LOTu!
Serce trochę rozdarte, bo tak naprawdę chciałoby się być w kilku miejscach naraz. Na horyzoncie jednak jest już konkretna data, po której powinno być spokojniej. Ciekawe jak będzie 😜.
Zostawiam Wam kilka zdjęć kwiatów magnolii z soboty. Taki park w miłym towarzystwie to doskonałe nabranie oddechu ...





Dużo dobra, sił i tego, co najbardziej potrzebne :)
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo. Pozdrawiam pociągowo.
UsuńMagnolie absolutnie przepiękne. :) U nas te pierwsze obmarzły.
OdpowiedzUsuńO bardzo szkoda.
UsuńMnie zadziwia rozmaitość ich kształtów.
Szczęśliwej i owocnej podróży...
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję. Pozdrawiam po dwóch etapach, przed nami największy skok.
UsuńNiezwykłe jest to Wasze podróżowanie. Trochę zazdroszczę.
OdpowiedzUsuńJest to ogromny dar. Ale teraz to pady przed ostatnim etapem.
Usuń