Nawiązanie do słynnej powieści oczywiście świadome, ale tematyka o niebo lżejsza.
Spędziłam dwa rozkoszne dni w Zielonej Górze (Agato, nie bardzo miałam jak się umawiać na spotkanie) i potwierdziło mi się przekonanie o niezwykłości tego miasta jeśli chodzi o dbanie o zieleń. Nigdzie indziej nie widziałam wysadzanych w takich ilościach kwiatów na zwykłych trawnikach.
No i w ogóle dziś wiosennie...
(A teraz mi się skandalicznie spóźnia pociąg... Jeszcze powinnam zdążyć na przesiadkę.)
A Odra wygląda tak:
To jest piękne i spokojne.
OdpowiedzUsuńYes. In spite of all the turmoil in the world.
UsuńPiękne - zwłaszcza ten krokusowy klomb.
OdpowiedzUsuńKrokusy na deptaku w centrum miasta, nie w żadnym parku to dla mnie nowość. Chyba cztery kolory, w tym jasne prążkowane.
UsuńUwielbiam krokusy :)
OdpowiedzUsuńO tak. Doskonale to rozumiem.
UsuńPięknie to wszystko wygląda, szczególnie to krokusowe pole!
OdpowiedzUsuńTak sobie myślę dlaczego nie mam ich w ogrodzie, mam inne wiosenne ale o krokusach zawsze jakoś zapomnę, muszę to nadrobić :)
Pozdrawiam ciepło
Tak, krokusy są wyjątkowe. Ale w donicy nie chciały mi kwitnąć :(.
Usuń