To ten projekt, o którym gdzieś tam pobieżnie wspomniałam.
Druga w mojej karierze szatka chrzcielna. Nikt (chyba) nie robi już szatek w formie ubranka zakładanego dziecku. Raczej są symboliczne. Ponieważ i tak tylko się przykrywa maleństwo, zdarzają się szatki w formie chusty do przykrycia. Zrobiłam coś takiego dla drugiego z kolei z naszych Malątek, a teraz ostatnio dla piątego. Najpierw zapytałam, czy potrzeba, oczywiście, bo w rodzinach bywają różne zwyczaje, nierzadko zostawia się ten zakup matce chrzestnej.
Tym razem miałam więcej czasu, zatem projekt jest zdecydowanie bardziej rozbudowany.
Pudełko (też self-made).
I w pudełku.
A niżej jest zdjęcie zrobione na desce do prasowania.
🙊




Piękna i oryginalna, rzeczywiście nikt takiej nie ma. Czy muszelka oznacza Jakuba?
OdpowiedzUsuńDla mojej młodszej chrześniaczki uszyłam i wyhaftowałam szatkę w formie sukieneczki, ale nie do włożenia tylko do położenie na dzieciątku. Niestety nie mam zdjęcia, bo było to w czasach przedblogowych. Dzisiaj dziewczę już po maturze...
I gratulacje z okazji piątego Malątka ❤️
Dziękuję.
UsuńMuszelka i te kropelki jako symbolika chrzcielna. Widziałam, że czasem te muszle Jakubowe są wykorzystywane do czerpania wody do chrztu
Tak. Chodziło mi o to, że nikt nie zakłada tej białej szaty (poza chrztami dorosłych, niemowlętom nie zakłada się raczej). Zatem nawet jak sukieneczka to taka do położenia na wierzchu. Twoja musiała być prześliczna.
Piękna szata i pamiątkowa. A najważniejsze, że jest kolejne Życie.
OdpowiedzUsuńDziękuję. I oczywiście prawda.
UsuńSzatka rewelacyjna , kiedyś zrobilam na szydelku taka płaską sukieneczkę jako szatkę, pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńDziękuję. Taka szydełkowa musiała być urokliwa bardzo. I unikalna.
UsuńPiękna szatka i unikalna pamiątka. "Robiłam" szatki chrzcielne swoim córkom - pierwszej po prostu zrobiłam haft srebrną nicią na koszulce batystowej, drugiej uszyłam (trochę koślawo, bo nie miałam wprawy) pelerynkę i dodałam haft. Przy trzeciej i czwartej o uszycie pelerynek poprosiłam mamę ( te dwie ostatnie były oczywiście dużo bardziej kunsztowne niż moja), a ja tylko haftowałam. Na każdej szatce jest imię dziecka i data chrztu i symbole religijne.
OdpowiedzUsuń"Tylko haftowałam" - w Twoim wykonaniu to nie mogło być "tylko" 😃. Na pewno były piękne.
UsuńMoje dzieci miały (świadomie) jedną i tę samą szatkę, ale niestety kupioną - jakoś nie wpadłam na zrobienie jej samodzielnie, a może i czas nie sprzyjał. Za to miały przepiękne przykrycie - u nas się mówi kapka - haftowane przez siostrę mojej Babci dla mojego Taty na chrzest. Dawniej kładziono taką kapkę na becik, teraz wnukom kładziemy ją na wózek.
Moja znajoma natomiast za każdym razem kazała matce chrzestnej wyszyć na koszulce imię dziecka. :)
To jest jedyna i niepowtarzalna pamiątka. Ja mam swoją szatkę zachowaną i bardzo ja szanuję. Pięknie Ci wyszło to wyszywanie. Podziwiam. Super pamiątka.
OdpowiedzUsuńDzięki
UsuńSuper sprawa. Może moje wnuki też swoje zachowają?
Ja też mam swoją szatkę w formie chusteczki z koronką, z wyhaftowanymi przez chrzestną moimi inicjałami. Bezcenna
OdpowiedzUsuńO jaką piękna pamiątka. Rzeczywiście bezcenna.
UsuńMoja córka chrzestna też miała symboliczna chustkę. Wyhaftowana z datą urodzenia i imieniem.
OdpowiedzUsuńO jak miło. Wydaje mi się, że to jest bardzo praktyczne
UsuńI właśnie takie rzeczy mają największą wartość, bo tu nie chodzi tylko o samą szatkę, ale o czas, pomysł i serce włożone w jej wykonanie. W czasach, kiedy wiele rzeczy można po prostu kupić gotowych, taka własnoręczna pamiątka nabiera zupełnie innego znaczenia. A ta pewność, że „nikt nie ma takiej szatki” jest chyba najlepszą nagrodą za całą pracę
OdpowiedzUsuńCóż dodać? Właśnie tak to miało być.
UsuńŚliczna szatka :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło