Czas, bo mam wrażenie, ze dawno nie pokazywałam żadnej zakłądki. ;) Gorzej nawet - żadnej jeszcze nie pokazałam w tym roku :D.
No to proszę:
Taka... z fantazją.
I szybko zmykam dziś, bo końcówka remontu mnie wykończyła. Konkretnie szlifowanie parapetu przed pomalowaniem mnie wykończyło. Ale już mam wszystko co chciałam i jak chciałam, książki na półkach ustawione, firanka wisi, kwiatki tylko jeszcze czekają aż parapet się na 100% wysuszy i stwardnieje. Podobnie jak obrazki, które powieszę na rzepach... muszą poczekać trochę jeszcze.
Uzupełnienie i reklama :D :D
W związku z prośbami o wyjaśnienie sprawy rzepów dodaję :)
W marketach budowlanych (u mnie to Obi, bo otwarty i dość blisko), a pewnie i w innych miejscach, można kupić rzepy do wieszania obrazków (albo i czegoś innego pewnie) na ścianie _bez_ wbijania gwoździ. Dla mnie to istotne, bo mam między moim gabinetem a kuchnią ścianę betonową grubości jedynie 6 cm i wiercenie w niej wiertarką otworów na powieszenie czegokolwiek bez przewiercenia się na wylot wymaga sporej ekwilibrystyki. Mój mąż oczywiście umie to zrobić jak trzeba, ale zawsze są to jednak nerwy i człowiek nie do końca nad tym panuje (wystarczy, że w ścianie jest jakiś kamyk...)
Zatem - ponieważ lubię obrazki i zdjęcia i mam teraz kilka do powieszenia postawiłam na rzepy.
Ja kupiłam rzepy tej firmy:
Onę bywają różnej wielkości i mają różny udźwig. Ja też kupiłam różne, bo mam i większe zdjęcie do powieszenia, i kilka małych.
Generalnie wygląda to tak, że rzepy mają dwie części - jedną przykleja się do ściany, drugą do ramki i potem się je sczepia. Na opakowaniu jest instrukcja. Moja córka ma sporo ramek tak powieszonych na pomalowanych ścianach. Nie zadziałało mi natomiast toto na tapecie przyklejonej do ściany - musiałam dodać dodatkową taśmę montażową, aby ten spodni rzep trzymał się ściany, a w tzw. międzyczasie ceramiczna jaszczurka straciła kawałek ogona (odrósł na szczęście :D ).
W przedpokoju mam powieszony na boku szafy obraz w ramie o wymiarach nieco większych niż A4 - wisi na czterech rzepach, większych od tych na obrazku, i wisi szczęśliwie i bezpiecznie od ponad dwóch lat. Zatem uznaję system za sprawdzony. :). Na opakowaniu jest ostrzeżenie, by nie używać do wieszania czegokolwiek nad łóżkiem... ale...ja akurat powieszę jakieś małe ramki nad sofą.
Na pewno nie używałabym tego systemu do wieszania obrazów w ciężkich ramach - nie ma to jak porządny a bezpieczny hak. Ale przy lekkich, nie za dużych wydaje mi się to sensowne.
Aha - można zdemontować, odkleić i nie zostawiają śladów (o ile nie są przyklejone za szybko po malowaniu).