Pozdrawiam chwilowo nadmorsko. Nawet udało mi się podejść na plażę ;).
środa, 3 lipca 2024
Wielokąty
czwartek, 26 stycznia 2023
Flauta
Zawsze jak ostatnio byłam nad (polskim) morzem, było zdecydowanie w ruchu. A tym razem.... Prawie nic.
Ten jeden dzień był bardzo szary, tak jak na zdjęciach. A mimo to było super. No cóż, morze i już. 😉
Praktycznie zero ruchu jeśli nie liczyć mew prujących jak minimotorówki. Bo większość mew unosiła się ze stoickim lenistwem na lustrze wody (no bo nie na falach przecież), ale dwie pruły strzałką do brzegu, wyciągnięte niemal na płasko, tnąc lustro wody dziobem. Nie wiedziałam, że tak potrafią. Naprawdę, tak wyglądało, jakby miały z tyłu motorek. Ale na filmik się żadna z nich nie załapała.
Aha, musicie mi uwierzyć na słowo, że latarnia morska wysyłała sygnały. W zasadzie powinnam napisać, że obie latarnie świeciły, tej zielonej jednak nie widać na tym zdjęciu.
wtorek, 13 września 2022
Pocztówka z pajączkiem
Takim słodkim.
Tego potwora, którego złapałam i wyrzuciłam za okno w sobotę w nocy nie będę Wam pokazywać.
Kwiatki nad zatoką-fiordem. Atlantyckie.
niedziela, 6 marca 2022
Do latarni morskiej
Tytuł oczywiście ukradziony Virginii Wolf, ale dobrze obrazuje nasz wczorajszy spacer. Bo celem rzeczywiście była jedna z latarni morskich przy wejściu do gdańskiego portu. O, ta :).
Ale tą, która jest mi jakoś bliższa jest czerwona latarnia stojąca na ostrodze wychodzącej od Westerplatte. Bliższa, bo to ją właśnie widać w zasadzie z całej trójmiejskiej zatoki. Kiedyś, dawno, była pomalowana w białe i czerwone pasy. Teraz od długiego czasu jest jest czerwona.
I jeszcze zdjęcie podobne, ale sprawiające, że od wczoraj zastanawiam się czy to naprawdę Hel, czy jednak fatamorgana. Wspominajac miraże oglądane w równie słoneczny dzień nad Morzem Północnym i analizując układ przestrzenny skłaniam się ku temu drugiemu. Fascynujące.
Kończąc ten wpis w niedzielny późny wieczór myślę o świetle, które świeci w ciemności i ciemność go nie ogarnia.
Latarnie morskie już raczej są obiektami z dawnej epoki, statki morskie korzystają z bardziej zaawansowanych wskaźników niż migające światło. A jednak tyle w nich poezji...
piątek, 4 marca 2022
Obrazki z innego świata
Ten inny świat to bardziej metaforycznie...
Bo jednak rzeczywistość ta sama...
Będzie niechronologicznie. Zaczniemy od widoczku jak z Breugla trochę...
Potem roślinnie... (mam nadzieję, że widzicie morze).
A pomiędzy tym podwójnym drzewkiem i topolą o białej korze było widać to:
Za statkiem Hel. Hel w ogóle było dziś świetnie widać...
:)
No i było też nieco przyrody bardziej ożywionej, wdzięcznie pozującej bądź raczącej dać się sfotografować.
Bliźniaki :) Mewy śmieszki.
To jest chyba kormoran. Aczkolwiek nie ten czarny. (skrzydła rozwinął na moment - kormoranie moim zdaniem).
Kaczucha, którą sfotografować było najtrudniej - lodówka. Nie jest duża, a poza tym świetnie koordynowała nurkowanie z moim naciskaniem migawki.
Pamiętam, że pierwszy raz widzieliśmy lodówki u nas w którąś z b. ostrych zim na początku lat 80. XX w. To była zima, kiedy na Zatoce Gdańskiej pojawiły się niewielkie góry lodowe i morze zamarzło. NA zdjęciu nie widać za bardzo charakterystycznego długiego ogona lodówki.
I królowa dzisiejszych zdjęć:
Wspomnijcie o Arturze, który ma jakieś 18 lat i właśnie ubrał mundur i wziął do rąk karabin... I setkach jemu podobnych... 💙💛
środa, 9 lutego 2022
Bryza czyli wiatr nad morzem
Bryza może być lądowa albo morska, zależnie od kierunku. Słowo to kojarzy mi się orzeźwiająco i wakacyjnie. I dokładnie takie jest pokazywane dziś pudełko na chusteczki.
Morskie.
Orzeźwiające.
Pachnące wakacjami.
Sposób uzyskania "morskości" jest bardzo prosty: kolor + sznurek + muszelki :)
Od spodu jest tak:
Trochę się męczyłam z tym pudełkiem, po przyklejeniu pierwszej wersji serwetki uznałam, że nie do końca mi pasuje. Na szczęście miałam odpowiednią farbę. 😀
poniedziałek, 18 października 2021
Po weekendzie wspomnieniowo
Błogosławiony czas bez otwierania komputera...
Co prawda z telefonu korzystam, ale jednak weekend bez komputera to słodki luksus.
Chciałam dziś podzielić sie wspomnieniem sprzed tygodnia - cudownego czasu w gronie dawno niewidzianej Rodziny. Nawet bez pandemii nie spotykamy się zbyt często, tamten weekend był wiec czasem nadrabiania rozłąki i po prostu cieszenia się byciem razem. I nawet pogoda nam sprzyjała, choć zdarzyło się mgliste przedpołudnie..
Zatem najpierw klimat nieco jak ze starych angielskich obrazów...
A potem nastrojowy przed-zachód słońca nad cieśniną
Marzycielsko, klimatycznie.
Nadchodzi już powoli czas palenia świec i zawijania się w kocyk... I planowania prezentów świątecznych :) Pozdrawiam październikowo ;).
sobota, 20 marca 2021
wtorek, 8 grudnia 2020
Kolorowo i nietypowo, czyli dwie części wpisu
Zawieszki, wieszadełka, dyndadełka, key-keeps, pendants.... zaległości w pokazywaniu mam ogromne. Zatem dziś będzie cała seria i każdy może zadecydować, co mu się najbardziej podoba. Tych już u siebie nie mam, ale gdyby komuś coś takiego było potrzebne, zawsze służę... W sumie nie wiem dokładnie u kogo dyndają, choć chyba wszystkie z tej serii znalazły się na Filipinach.
Zatem od numeru 301 zaczynamy :)
Uff, tylu naraz chyba jeszcze nigdy nie wklejałam. Ale przynajmniej ruszyłam do przodu :D. Kiedy tak pokazuję po czasie zdjęcia, to zawsze sprawdzam, czy przypadkiem nie zdublowałam czegoś. Zazwyczaj robię więcej niż jedno zdjęcie każdego "dzieła" i potem wybieram najlepsze - ale jeśli nie usunę od razu nadmiaru, może się zrobić bałagan. Parę razy wychwyciłam takie pomyłki...
A na dzisiejszą uroczystość nietypowy bardzo obraz Matki Bożej z muszelek. Wszystko z muszelek - i postaci, i tło. Kolory naturalne. Madonna w tradycyjnym filipińskim stroju.
niedziela, 12 stycznia 2020
Trzy serduszka
Jest dość ascetyczna w sumie. Te paski są jednak bardzo dekoracyjne.
Z dłuższego boku jest (z każdej strony) tak:
A z krótszego tak:
A widok ogólny jest tak:
Jednym słowem idealny prezent dla miłośniczki niebieskości :).
środa, 18 grudnia 2019
Marynarsko z serduszkiem
O, proszę:
Ten otwór był większym wyzwaniem niż sądziłam (mało miejsca do manewru, wbrew pozorom serduszkowy otwór łatwiej jest wyciąć). Ale jakoś sobie poradziłam.
Środek pomalowany mieszaną farbą, aby nie był ani granatowy, ani błękitny :), tylko właśnie taki chabrowy czy modrakowy (albo bławatkowy?).
Z jednej strony czerwone paski zawijają się z krótkiego boku na długi. Zastanawiałam się trochę , czy tak zostawić, ale potem popatrzyłam na serduszka...
A na ostatnim zdjęciu widać jak wygląda dno od środka. Takie nieco chmurkowe się zrobiło. Pod spodem jest w paski, o ile dobrze pamiętam ;)
Chciałam zrobić jeszcze jedną skrzynkę o takim kształcie, ale się skończyły...
Wszystkie skrzyneczki będą oczywiście prezentami na święta (czy też dodatkami do prezentów).
poniedziałek, 16 grudnia 2019
Skośna skrzyneczka inaczej
I bardzo lubię takie zdjęcia z serduszkiem...
Paseczki jeszcze się tu pokażą :)
Kilka warstw lakieru i całkiem sympatycznie to się trzyma i ogląda. Mam nadzieję, że się przyda temu, do kogo trafi :)





























