poniedziałek, 30 marca 2026

Wejście w Wielki Tydzień

 U nas dokonało się w sobotni wieczór, po rozmaitych rodzinnych perturbacjach. 

Stabat Mater Karla Jenkinsa w wykonaniu Chóru i Orkiestry Jordan (z naszym zięciem na pierwszym oboju, a bez naszej córki, ale dali radę).

Rewelacja.

I sama muzyka, i wykonanie.

Z serca polecam. 

Zaskakujące i świeże.

Wrzucam tu w innym wykonaniu, bo "nasi" nie mają pełni praw autorskich i nie mogą udostępniać swoich nagrań.

Wstawiam link do playlisty. 

https://youtube.com/playlist?list=PLhiqTw8bsqAbC3hX6jNQ-5qm8rZ6yHz-h&si=H9txLXTp_5_HSNGY

I jedna cząstka na zachętę


❇️

wtorek, 24 marca 2026

Doktor Who powraca?

 Przypomniało mi się, jak swego czasu trwał w naszej rodzinie czas na doktora Who. Oglądaliśmy, choć  niekoniecznie wszyscy razem, niebieska budka była ważnym elementem.
Pamiętam, że wówczas "robiły mi się" zakładki z jakimiś maszyneriami czy robotami. :)
Ta, którą dziś pokażę, właśnie takiego hominida, robota, nie-wiadomo-co przypomina. Tylko hasło "Exterminate!" nabiera w dzisiejszych trudnych czasach innych konotacji. I już nie jest rozrywkowo i utopijnie.



piątek, 20 marca 2026

Nieco kosmicznie

 W sam raz na dzisiejszą równonoc. Choć kolory za oknem nie tak piękne :)


Lubię wracać do śliwkowych odcieni, lubię też wracać do motywu drogi. Za każdym razem wychodzi oczywiście inaczej.

Jakoś nie udaje mi się ani regularnie tu coś wstawiać, ani - co gorsza - zaglądać na Wasze blogi. Bardzo mi przykro. Cały czas mam nadzieję, że mi się nieco poluźni z wykorzystaniem czasu. Z drugiej strony mam ileś spraw priorytetowych, które też powinnam zrobić - a sił jest tyle, ile jest.

Do miłego.

czwartek, 12 marca 2026

Niebieskie zygzaki

Niebo niebieskie to główny element ostatnich dni. Z jednej strony radość, z drugiej - potrzeba wody....  Cieszę się jednak piękną pogodą, rozważam, czy zanosić kurtkę zimową do reperacji kieszeni już, czy poczekać, letnie spodnie za to na pewno trzeba już podłożyć... Choć - kto wie czy w obliczu wydarzeń w rejonie Zatoki Perskiej polecimy na ten nasz misyjny koniec świata. Tam najwygodniej było się przesiadać...

Zakładka zatem z niebem i całą wiosenną niebieskością.


Tym razem też krzyżyki, nie przeplatanki, na odwrocie cienki filc. I to tyle na dziś. Śmigam do innych zajęć.

sobota, 7 marca 2026

Drugi witrażyk

 Pierwszy pokazywałam jakiś czas temu, o tutaj (KLIK). Kolejny (prawdę mówiąc, powstawały prawie równolegle, dużo wtedy zakładek robiłam) jest bardziej kolorowy, bardziej nawet witrażowy. Tzn. bardziej mi się kojarzy z noszonym w umyśle archetypem witraża. 


Czarne linie zamieniły zupełnie zwykłą zakładkę w coś zdecydowanie ładniejszego. 

Pozdrawiam w kolejny słoneczny dzień - ale z katarem.