Pierwszy pokazywałam jakiś czas temu, o tutaj (KLIK). Kolejny (prawdę mówiąc, powstawały prawie równolegle, dużo wtedy zakładek robiłam) jest bardziej kolorowy, bardziej nawet witrażowy. Tzn. bardziej mi się kojarzy z noszonym w umyśle archetypem witraża.
Czarne linie zamieniły zupełnie zwykłą zakładkę w coś zdecydowanie ładniejszego.
Pozdrawiam w kolejny słoneczny dzień - ale z katarem.












