poniedziałek, 22 stycznia 2018

Najprawdziwszy

Rozmaite obowiązki zaprowadziły nas w miniony weekend w południowe rejony Podlasia.

Niestety nie było czasu na zwiedzanie.

Była za to zima!


Z tamtych to rejonów przywieźliśmy  prawdziwy, najprawdziwszy sekacz.
Pierwszy raz w naszym domu (choć oczywiście nie jest to pierwsze spotkanie z sękaczem).
Znacie? Kosztowaliście kiedyś? ;) W naszych rejonach to dość egzotyczne ciasto :). 
Syn w pierwszej chwili myślał, że to taka gruba świeca :D

Na tej fotografii tuż po ścięciu cienkiego pierwszego plastra :) (okręgu? ) 


A tak wygląda od góry :)

 
 
I jeszcze zbliżenie na "sęki".



Mniam ;)
Wrzuciłam w wyszukiwarkę słowo "sękacz" i wyskoczyło mi parę przepisów. Jeden zaczynał się od składników: 40 jaj... :D

Taka nam się ułożyła karnawałowa niespodzianka. I coraz mniej jej mamy niestety :).

środa, 17 stycznia 2018

Standardowa

Nie umiałam wymyślić innego tytułu. Przeskakuję jedną zawieszkę, bo nie mam pewności czy dotarła do miejsca przeznaczenia, i pokazuję owoc kolejnej zabawy kolorami. Starałam się bardzo zachować symetrię - z każdej strony zawieszki inaczej. Zrobiłam tylko jeden błąd w tej materii. :) Pamiętałam, że był, ale dziś wyśledzenie go trochę potrwało. Może więc nie jest taki istotny. :)






Dobór kolorów jest pochodną tego, co akurat miałam na wierzchu. Parę jeszcze zawieszek będzie w takiej dominacji morskiego niebieskiego. (Tzn. są już zrobione). Złota gumka całkiem fajnie tu wygląda - po poświątecznych zakupach mam zapasik tych gumek...

Dziś zrobiłam porządki w niciach i chyba muszę przejść na różowości, bo różnych odcieni tego koloru mam stanowczo za wiele... :(  Tzn. za wiele w tajnym schowku z zapasami :) Zawieszki i zakładki hurtowo dla małych dziewczynek, ku przerażeniu ich ojców? :D No nie, nie zrobię tego jednak... Ale jakaś wizja się szykuje, choć znowu będę musiała zwolnić nieco z produkcją.

Za oknami nadal (jeszcze) biało. Albo przynajmniej białawo, bo kołderka balkonowa już spłynęła. Jechałam sobie wczoraj późnym wieczorem w śniegu prószącym prostopadle na szybę samochodu i zachwycałam się bajkowością zwykłego miejskiego krajobrazu. Aż chciałoby się ulepić bałwanka, albo nawet całego bałwana (spotkałam jednego wczoraj). I pojechać na sanki, za miasto, tam gdzie już od paru lat nie byliśmy, bo nie było śniegu... a niestety w dwa najbliższe weekendy nie ma na to szans (nie wiem zresztą, czy są szanse na śnieg...). Pozostaje pomarzyć i ... trochę podmarzać przy komputerze, gdy zapomnę, że mam ciepły szal... :P

poniedziałek, 15 stycznia 2018

Granat

W sumie nie tyle granat, co malutka zawieszka, z tych co to głównie do pendrive'a się nadają. Granatowa, choć wcale nie jednolita. Ze trzy czy cztery kolory tam naliczyłam. Czeka na pokazanie od początku grudnia, to wtedy chyba kończyłam jeden arkusz kanwy i takie niewielkie kawałki ucięłam. W ostatnich dniach odkryłam, że byl jeszcze jeden kawałek tej samej wielkości i mogły z nich powstać kolczyki... :( Trudno, następnym razem.



Ciężko się fotografowało (i obrabiało) te ciemne kolory, ale z grubsza to co mam na monitorze odpowiada rzeczywistości. Z grubsza. Ciekawe gdzie i kiedy znajdzie własciciela :).

Stoją jeszcze Wasze choinki? Ja dziś zabieram się za zdejmowanie ozdób. Szkoda, ale zdecydowanie trzeba to zrobić.

sobota, 13 stycznia 2018

Ciągle zaległości :)

Ciągle nadrabiam zaległości w pokazywaniu prac (ale też i ciągle coś tam dłubię). Tym razem maleńkie maleństwo, mini zawieszka nadająca się pewnie głównie do powieszenia przy pendrivie. Wykonana lubianą przede mnie metodą kocykową, czyli przeplataniem nitek, które tworzą oczywiście krzyżyki, ale nieco inaczej niż tradycyjnie. To świetny sposób na szybkie wykonanie zawieszki, która jest dość cienka, ale też i jednakowa po obu stronach. Trudno jednak o konkretny wzór, więc zwykle powstaje jakiś melaż kolorów.


Ta zawieszka poleciała za Morze Bałtyckie, do Finlandii, w pewnym sensie na przeprosiny. Bardzo starałam się w tym roku wysłać życzenia świąteczne na tyle wcześnie, by wszędzie dostarły na czas, ale okazało się, że mam stary adres znajomej i list z Finlandii wrócił do mnie. Poleciał zatem już po świętach po raz drugi, wzbogacony o zawieszkę :). Finlandia jest krainą jezior, wiec te kolory na pewno pasują do krajobrazu :).

Na kalendarzu, który mój Mąż powiesił w naszym pokoju, na styczniowej karcie widnieje  hasło "Świat jest zbyt wielki, żeby przebywać w jednym miejscu".  Co prawda tam tłem są pięknie ośnieżone i bardzo wysokie góry, ale... do Finlandii chciałabym jeszcze kiedyś pojechać/popłynąć/polecieć... (i nie tylko tam).

czwartek, 11 stycznia 2018

A dzisiaj dwie

Tak jak w tytule, pokażę dzisiaj dwie zakładki. Podobnych zrobiłam wiele przed wakacjami, potem za nimi zatęskniłam, potrzebowałam, komuś obiecałam..

Ten sam motyw a kolory zupełnie inne. Pierwsza w delikatnych prawie pastelach. Podoba mi się to optymistyczne zestawienie kolorów, takie delikatne i lekkie. Miałam tu przygodę z tasiemką do zawieszenia - zwykle tasiemkę mocuje na etapie haftowania do każdej z obu części zawieszki. Przy okazji są ze sobą połączone i mają mniejszą szansę na zgubienie się. Tym razem robilam podobnie, ale w któryms momencie okazało sie że wybrałam... złe rogi. Nie udałoby się  połączyć dwóch końców wstążki obok siebie. Zastanawiałam się. czy tego tak nie zostawić, ale jednak w ruch poszły nożyczki.. I jest tradycyjnie ;)


 Druga zawieszka jest w ciemnej tonacji i wygląda przez to zupełnie inaczej. jest też odrobinę mniejsza. Tył (tu to co po prawej czyli R) jest niby uporządkowany, ale to tylko pozór, kolory zmieniają się bez logiki. Lubię takie abstrakcje, bo wówczas - jak już nieraz pisałam - kolory oddziałowują na siebie i te same potrafią wyglądać zupełnie inaczej