piątek, 30 października 2026

Pocztówka z cedrem

Fascynujące drzewa. Przepiękne. Ogromne. Z zadziwiającymi szyszkami. Takie nam się kilka dni we Francji trafiło. I okazało się, że tam rosną cedry.



Niestety nie było szyszek do pozbierania. Uważam, że to chyba najpiękniejsze drzewa na ziemi. Albo prawie najpiękniejsze,😁


środa, 28 października 2026

Wyczół

 Trafiła nam się w ubiegłym tygodniu wystawa Leona Wyczółkowskiego w Akademii Lubrańskiego w Poznaniu. Będzie do 30 grudnia, zatem jeszcze czas zaplanować, jeśli ktoś może.

Bo naprawdę warto.

To nie jest gigantyczna wystawa, na pewno mniejsza niż  Chełmoński. Jednak nie tylko na ilości dzieł polega świetność wystawy. Ważniejsze jest pozna ie malarza i nauczenie się czegoś nowego. Przyznam, że teraz widzę jak bardzo nie znałam Wyczółkowskiego i jak wiele wniósł w sztukę polską. Jeśli nie wystawa to warto poszukać innych jego dzieł albo poczytać po prostu.

Dwa obrazy na zachętę.




poniedziałek, 26 października 2026

Zbieraczka

 Mam w sobie sporo ze zbieraczki. Dokładnie mówiąc, są takie rzeczy, których zbieranie wciąga tak, że mogę stracić poczucie czasu. I nie jest to tylko kwestia czegoś, co mogę zyskać. Wsiąkłam tak ostatnio w usuwanie rozplenionych rozchodników na kamieniach.  

Jednak we wpisie nie chodzi o chwasty, tylko radość, jaką sprawiło mi niedawno morze. Otóż pierwszy raz rzucało mi pod nogi okruchy bursztynów i to w miejscu, w którym chyba nigdy bursztynków nie spotkałam - zazwyczaj zbiera się je na Wyspie Sobieszewskiej i dalej na Mierzei Wiślanej. Ale w Jelitkowie?!?

A tymczasem w słoneczne popołudnie...


Idę i coś błyszczy. Wracam - kolejny. I tak kilka razy chodziłam w tę i wewtę podnosząc kolejne drobiny.

Drobiny. Jedyna wartość to ta radość, że podpływają pod nogi. Muszę zatem pojechać na Mierzeję...



(A tak w ogóle, to bursztynów mam sporo. I korale, które robił dla mnie mój Tato. Takie najpiękniejsze, nieszlifowane).


sobota, 24 października 2026

Leciały

 Na zachód. I to w ogromnych ilościach. I kołowały nad ogrodem mojej Teściowej. I trochę hałasu narobiły, ale jednak były wysoko. W ostatni poniedziałek świeciło słońce, zdjęcia robiłam niestety tylko komórką i trochę na ślepo. Ale dwa się udały.



Bardzo lubię patrzeć na lecące klucze ptaków.

czwartek, 22 października 2026

Trochę rozmyte foto

 Moje aparaty nie lubią fotografować czerwieni i czasem niebieskiego. Nie wiem, na czym to polega. Kolory często wychodzą przekłamane; czasem muszę sięgać po filtry. Ta zakładka ma zdjęcie nieostre i niestety muszę się nim zadowolić.


W porównaniu do poprzedniej — nie ma białego, jest żółty i inaczej (ilościowo) dobrane niebieskości. Efekt zupełnie inny – i szczerze mówiąc, nie wydaje mi się jakoś szczególnie artystyczny. Ale odnotowuję dla porządku.

Życie woła.

A poza tym program Grammarly  zaczyna mi się za bardzo panoszyć w Blogerze i usiłuje pisać teksty za mnie (no ok, poprawiać). I to po polsku! Doceniam to narzędzie, ale czasem działa jak redaktor stosujący klucz do poprawek egzaminów gimnazjalnych. Zero wyczucia zabiegów stylistycznych.