Czy też macie tak, że tęcza wydaje się Wam czymś niezwykłym? Ekscytującym, niecodziennym, sprawiającym, że wołacie, "Chodź, zobacz!"?
Tak nas w tym roku żegnały Tatry.
wszystkie te nitki, dni i lata :)
Czy też macie tak, że tęcza wydaje się Wam czymś niezwykłym? Ekscytującym, niecodziennym, sprawiającym, że wołacie, "Chodź, zobacz!"?
Tak nas w tym roku żegnały Tatry.
Zakładka dawna, ale kolorki pasują do tego, co ogladałam w tym tygodniu podczas spacerów.
Brązy nie są u mnie częste, jakoś mi się tutaj skomponowały. Coraz częściej w takich przeplatanych zakładkach (w krzyżykowych w sumie też) wykorzystuję linie proste (nie-zygzaki). Efekt bywa interesujący.
W tle mój ukochany szalik kupiony na lotnisku w Dosze. Nie z tych drogich. Szalik historyczny, bo kupując go obiecałam sobie remanent w szafie z szalikami i rzeczywiście sporo ich wywędrowało wtedy z domu.
Takie zdjęcia przywykliśmy nazywać czarno-białymi. Nie do końca słusznie. Przecież kolorów - a może odcieni - to tu wiele, wiele. Lubię włączać ten tryb w aparacie w telefonie. Zdjęcia mają zupełnie inny klimat, budzą inne emocje.
Zatem trochę takich uspokojnych wspomnień z naszych tegorocznych wędrówek.
Długo zbierałam się do pisania tutaj. Jakoś mi ciężko było i nadal jest wskoczyć w rytm blogowania. Przepraszam też, że rzadko w tych tygodniach zaglądam do Was. Nie jest tak dlatego, że Was nie lubię (bo lubię) 💖. Jakoś tak trudno wszystkie elementy życia ogarnąć, a też i nadrabiam zaległości. Udało mi się również wyskoczyć na parę dni do Mamy. Przybywa pięknych fotek, które bardzo bym chciała pokazać, zakładki czekają... pozbieram się, choc najbliższe tygodnie zapowiadają się maksymalnie intensywnie. Zostawiam zatem wiele serdeczności dla Wszystkich, którzy o mnie jeszcze pamiętają.
I - prawie zapomniałam - najlepsze życzenia dla wszystkich zaglądających tu nauczycieli. 🌸💮🌸
Dziewięćsiły (bezłodygowe) to dla mnie jeden z najważniejszych kwiatów tatrzańskich. Chyba dlatego, że pamiętam je z najdawniejszych lat. Oczywiście nazwa nawiązuje do ludowych wierzeń o dziewięciu mocach tej rośliny, co z kolei bierze się pewnie z jej zastosowania leczniczego.
Ze zdziwieniem doczytałam, że od dwunastu lat dziewięćsił nie jest objęty pełną ochroną. Mam nadzieję, że nie zginie z tego powodu .
Kwiatostany jak małe słoneczka otwierają się na pogodę, zamykają gdy nie ma słońca. Lubią wapienne gleby. I są jednym z tradycyjnych elementów wzorniczych w sztuce Podhala.
No to teraz fotki :)
Mam wrażenie, że na którymś zdjęciu jest odmianą z krótką łodygą.
Bardzo lubię ich skupiska na łąkach i przy skałach.
Myślę, że większość osób opisałaby ostrożnie jako wielkie osty. A ta roślina to ostrożeń głowacz. Nie ma kolców. W Polsce rośnie prawie wyłącznie w Karpatach, a i to nie wszędzie. Wydaje mi się, że lubi podłoże wapienne/dolomitowe, bo najpiękniejsze i najliczniejsze widziałam pod Wielkim Choczem, a najwyższe (ok. 2 m) w zachodniej części Niżnych Tatr.