To ten projekt, o którym gdzieś tam pobieżnie wspomniałam.
Druga w mojej karierze szatka chrzcielna. Nikt (chyba) nie robi już szatek w formie ubranka zakładanego dziecku. Raczej są symboliczne. Ponieważ i tak tylko się przykrywa maleństwo, zdarzają się szatki w formie chusty do przykrycia. Zrobiłam coś takiego dla drugiego z kolei z naszych Malątek, a teraz ostatnio dla piątego. Najpierw zapytałam, czy potrzeba, oczywiście, bo w rodzinach bywają różne zwyczaje, nierzadko zostawia się ten zakup matce chrzestnej.
Tym razem miałam więcej czasu, zatem projekt jest zdecydowanie bardziej rozbudowany.
Pudełko (też self-made).
I w pudełku.
A niżej jest zdjęcie zrobione na desce do prasowania.
🙊













