środa, 19 lipca 2017

Słowa odpowiedzialne

Mój mąż wyszukał ostatnio artykuł na temat języka. Ciekawy, zawierający interesujące treści,  porządkujący też to, co zapewne wszyscy wiemy. Wydaje mi się, że warto jego fragment zacytować, bo może gdzieś się przyda. Warto, by wyszedł na światło dzienne.



KILKA PRAKTYCZNYCH ZASAD I INSTRUKCJI ODPOWIEDZIALNEGO UŻYWANIA JĘZYKA.

1. Nie mów fałszywego świadectwa, czyli nie kłam, by kogoś wprowadzić w błąd, skrzywdzić czy wykorzystać.
2. Nie powtarzaj zasłyszanych informacji pochodzących z drugiej ręki, nawet gdyby brzmiały dość wiarygodnie, jeśli widzisz, że taka informacja mogłaby komuś zaszkodzić.
3. Nie dodawaj niczego, nie zmyślaj, nie koloryzuj i nie przeinaczaj tego, co usłyszałeś. Nie wzbudzaj czyimś kosztem sensacji i podziwu dla swoich rzekomych wiadomości i orientacji.
4. Mów raczej o problemach, a nie o osobach. Unikaj personalnych wycieczek, ataków czy potępień, a bardziej skup się na istocie rzeczy, na postawach, zachowaniach czy normach.
5. Miej odwagę zaprotestować i stanąć w czyjejś obronie, gdy ktoś kogoś zaocznie krytykuje, oskarża, potępia. Zaproponuj, by powtórzył to w jego obecności.
6. Nie pozwól wyśmiewać i kpić z wartości, idei lub osób, które cenisz i szanujesz. Spokojnie zaoponuj i poproś, by uszanowano twoje uczucia. Jeśli nie – opuść takie towarzystwo.
7. Nie przyłączaj się do chóru szyderców, defetystów, krytykantów i ignorantów. Bądź wtedy zdystansowany i zaprezentuj odmienny ton.
8. Wprowadzaj do rozmowy kulturę dyskusji, ostudzaj emocje swoim spokojem, łagodnym tonem wypowiedzi. Mów stanowczo, ale nie krzycz. Nie daj się ponieść złości.
9. Przygotuj się do dyskusji. Wyszukaj wiarygodne argumenty. Staraj się wypowiadać na tematy, w których jesteś kompetentny. Nie odzywaj się, jeśli na czymś się nie znasz; raczej milcz i słuchaj, ewentualnie zadawaj pytania.
10. Bądź krytyczny wobec czyichś wypowiedzi i samokrytyczny wobec swoich. Nie pozwól, by ktoś z tupetem i bezczelną pewnością siebie wmawiał ci wyssane z palca wiadomości. Niech siła argumentów nigdy nie ulega pod naporem siły głosu.
11. Na forach internetowych nie pisz anonimowo tego, czego nie miałbyś odwagi napisać pod swoim nazwiskiem. Pamiętaj, że autor każdej anonimowej wypowiedzi może zostać rozszyfrowany i ujawniony.
12. Rozmawiając na temat innych osób – a rozmów takich nie da się wykluczyć i niekoniecznie też trzeba ich unikać: mogłoby to oznaczać obojętność – w takich rozmowach przestrzegaj trzech aksjomatów: 1. mów tylko o tym, o czym wiesz z pierwszej ręki; 2. staraj się mówić także o tym, co dobre, a nie tylko o wadach i błędach; 3. mów z troską, mając na względzie dobro tej osoby i bądź gotów zadeklarować gotowość pomocy.

Niełatwe, prawda? Ale wyobrażacie sobie jak piekny byłby świat, gdyby ludzie - gdybyśmy zawsze wszyscy -  do tych zasad się stosowali?

I nie byłoby słów uderzających jak pejcz.  Nigdzie.




poniedziałek, 17 lipca 2017

Niezwykła kobieta

W sobotnie popołudnie całkiem niespodziewanie (ot, taki nagły impuls) zajechaliśmy do Dobrzycy. W tym miasteczku w powiecie pleszewskim stoi piękny pałac mieszczący Muzeum Ziemiaństwa.


Pałac ciekawy, bo obecnie w kształcie litery L - nie był jednak taki od poczatku, po prostu tak go w któryms momencie rozbudowano (zdaje się, że nie dało by się przedłużyć sensownie w żadną stronę - z jednej staw, z drugiej wjazd a potem wielkie drzewa).

Co prawda zgodnie uznaliśmy, że nazwa muzeum obiecuje o wiele, wiele więcej niż muzeum zawiera "treści" i eksponatów (akurat trzy sale wystawy dotyczacej masonerii nie są dla mnie szczególnie ciekawe), bo o samym ziemiaństwie, poza prezentacją rodzin kolejnych właścicieli, nie ma właściwie nic :(.
Wnętrza z bardzo ciekawymi polichromiami, miejscami sztukaterie. Dla mnie częściowo w jakimś sensie dalekie echo znanego mi pałacu w Lewkowie w powiecie ostrowskim.

 


 



 I piece - zachwycające piece. Tu tylko dwa, ale naprawdę jest ich sporo:

 




Pałac pieknie odnowiony, a dookoła park ze wspaniałymi okazami drzew. Na pewno warto odwiedzić.




Ale teraz o tytułowej kobiecie.
Ze wzruszeniem znalazłam na piętrze wystawę - kilka tablic - poświęconą Janinie Czarneckiej łączniczce WiN. Ze wzruszeniem, bo ją znałam. takich wzruszeń w Dobrzycyprzezyła mzdesztą wiecej ;)
Tablice rysują jej postać szerzej niż wpis na stronie. Wstawię je tu, choć chyba nie do końca czytelne są te zdjęcia.







Gwoli uczciwości trzeba odnotować też wystawę czasową o Józefie Wybickim.
Żałuję tylko bardzo, że z powodu prac remontowych nie udało się wejść do sali balowej.

Zatem - wybierzcie się do Wielkopolski :).





piątek, 14 lipca 2017

Irysowe wspomnienie


Są kwiaty, które zachwycają mnie skomplikowaną budową. Wykraczające daleko poza archetyp kwiatka z sześciu czy siedmiu kółeczek (jedno w środku, reszta dookoła). Teraz znam oczywiście rozmaite storczyki i inne cudeńka, ale gdy byłam dzieckiem takimi kwiatami były dla mnie irysy.
(Jakoś nie przepadam za nazwą kosaciec).

Niezwykłe w rysunku, wyrafinowane, jednocześnie bogate i jakoś oszczędne w formie.
Nie pamiętam już czy istnialy wówczas w wielu kolorach, dla mnie taki klasyczny, typowy irys musi być w tym szczególnym odcieniu kobaltu czy granatu, wpadającego w fiolet bądź ciemny błękit paryski.


Pamiętam jak kiedyś w epoce sypania kwiatków w oktawie Bożego Ciała moja Mama kupiła trzy takie irysy, połamała drobno do koszyczka i miałam kwiatki (nie mieliśmy ogrodu - wówczas nie zdawałam sobie sprawy, że zapełnienie koszyczka nie jest takie proste).

Irysy rzadko bywały u nas "na pokojach" - chyba dlatego, że nie były bardzo popularnym kwiatem ciętym. No i chyba nie są zbyt trwałe.

 A mają ten niezwykły, nieuchwytny wdziek. Nie darmo noszą imię bogini tęczy ;)



Teraz irysy kojarzą mi się jeszcze z moim Teściem. W sumie nawet nie wiem czy je lubił, ale tak mi się kojarzą. Ten na zdjęciach też z ogrodu Teściów...
 
Zastanawiałam się, co z boginią tęczy i kwiatami mają wspólnego cukierki zwane irysami (iryskami). A potem dogrzebałam się, żesą popularne w Rosji, zatem nazwa może być też rosyjska i nie ma z tęczową boginką nic wspólnego. (Ciekawe skądinąd, że różne kraje mają swoje wersje mlecznych cukierków w typie krówek :) ).

Ot takie zimnolipcowe wspomnienie. Dla oderwania i obrony przed skrzeczącą rzeczywistością, na którą człowiek nie ma żadnego wpływu...




I na rocznicę bitwy pod Grunwaldem ;)

środa, 12 lipca 2017

Z zieloną obwódką

Widzę, że moje "ogrody francuskie" ewoluuują w stronę abstrakcji chwilami. Przynajmnmiej kolorystycznie już niekoniecznie przypominają ogrody. Tym razem jednak choć odrobina zieleni jest :).


Gdzieś w tle prowadzę swoisty wyścig z czasem: czy królowa jednej nocy zdoła zakwitnąć przed naszym wakacyjnym wyjazdem czy też nie. Pąki są aż trzy w tym roku, każdy innej wielkości, ale ciągle jeszcze małe...
I jest też coś, co może być zapowiedzią pąka na kaktusie-kuli (echinopsis?), który stoi sobie skromnie na zewnętrznym parapecie okna wychodzacego na balkon. No ale ten to zakwitnie pewnie dopiero jesienią/zimą, tak jak rok temu.

niedziela, 9 lipca 2017

Teraz ślubne

Ślub był uroczysty, rozmodlony, Pańtwo Młodzi szczęśliwi i piękni. Uroczystość wzruszająca. Nawet deszcz wstrzymał się na czas składania życzeń (tylko leciuteńko prószył, niezwykly parasol Najstarszej z Kamzików odegrał przewidzianą rolę), a potem wyjrzało słońce.

Teraz zastanawiam się kiedy obejrzą zawieszki wsunięte tradycyjnie do kartki z życzeniami :)







Jak widać starałam się konsekwentnie wyhaftować ten sam wzór, tylko kolory sa czasem zamienione a czasem trochę inne.

A w komplecie jest tak


Oczywiście obie zawieszki są tej samej wielkości, cotu na tych zdjęciach się nie dopasowało :(

piątek, 7 lipca 2017

Coś tam

Z utęsknieniem czekam na niedzielne haftowanie (mam nadzieję, że skończę to, co zaczęłam w ubiegłym tygodniu). A po drodze pokazuję dwie kolejne z serii.



Jest coś fascynującego w tym jak układają się te wzory. Zaczyna się z jakś wizją (albo i bez, powiedzmy sobie szczerze) a potem i tak kolory jakoś prowadzą.

Czasem sobie myślę, że mogłabym się niczym innym nie zajmować. Może kiedyś do tego dojdziemy :D.

A tak z innej strony - zdarzyła mi się niebywale miła rzecz: spotkałam się po wieeeelu latach ze znajomą. Dzięki znalezieniu się czy "znajomości" na fb. Mam nadzieję,  że to nie było jednorazowe wydarzenie, bo rozmawiało się miło i wiele nas łączy jak się okazuje. :)

A przy okazji spotkań lubię takie momenty, gdy wyjmuję jakąś najostatniejszą zawieszkę, odczepioną od własnego plecaka czy torebki (z drżeniem czy się spodoba i smutkiem, że tylko tę jedną mam) i słyszę "Moje ulubione kolory".
:D

środa, 5 lipca 2017

Ekonomiczna - odnotowuję

Kolejna ekonomiczna zawieszka, z wykorzystaniem resztek. Choć - może nie do końca? Znowu mam pewne opóźnienie między czasem wykonania a czasem pokazania :)


Zostałam bez zawieszek (poza zbieraną na sierpień serią "francuską"), ostatnio pojechały aż do Irlandii przy okazji miłego spotkania. Muszę zrobić zapasy... tylko nie mam kiedy :) Ale za to udało mi się zrobic coś na sobotni ślub! Pokażę niedługo :)

Aktualny link do pakistańskiej prośby:
 https://www.globalgiving.org/projects/provide-solar-and-clean-water-to-school-children/

wtorek, 4 lipca 2017

Taki gość

W dniach obfitujących w różne zajęcia i wydarzenia pomiędzy deszczami i wiatrami trochę słońca. I taki gość ;) Jak na foto robione w ciemno (nie widziałam prawie nic na ekranie) całkiem nieźle wyszedł.


Jak dobrze, że nie wyrzuciłam jeszcze tych bratków: troszkę się powyciągały, ale ciągle są ogniste, gęste i piękne.

To było chwilę przed pojawieniem sie nowych trzech literek w rodzinie, a parę dni po procentach maturalnych. Ach, ileż dobrych emocji w ostatnich dniach!

Aktualny link do pakistańskiej prośby  https://www.globalgiving.org/projects/provide-solar-and-clean-water-to-school-children/