sobota, 18 września 2021

Ostrożeń

Taki dobry czas na radosne wspomnienie wakacji. (Za oknem zimno, ale kominek grzeje...)

Ostrożeń zwany zazwyczaj ostem to zawsze wdzięczny obiekt do fotografowania :).

Te w górach są najpiękniejsze :)




niedziela, 12 września 2021

Wrześniowa odsłona zabawy Pascha 2021-2022

 Najpierw jak zwykle banerek :)


Wrześniowa zakładka jest bardzo spokojna w porównaniu z sierpniową. Mamy tu żywe, ogniste kolory (w realu bardziej się przenikają niż na zdjęciu) i element fantazji w postaci podwójnego "ogonka".

Zgodnie z zapowiedzią prezentacja na innym opisie zmartwychwstania :). I innej Biblii.

Skojarzenia kolorystyczne mam odległe dość, ale jak popatrzyłam z bliska na zdjęcie to przypomniała mi się tkana zasłona w Świątyni jerozolimskiej, ta która rozdarła się od góry w chwili śmierci Jezusa. 

Wiecie, że to już półmetek tej zabawy? Aż niewiarygodne.

piątek, 10 września 2021

Już prościej

Oczekiwany niecierpliwie Młody Człowiek jest już wreszcie w domu, ufamy, że życie pod pewnymi względami nieco zwolni (pod innymi pewnie niekoniecznie).

W ramach wspomnień z wakacji zdjęcia z wyprawy na Małą Wysoką (2429 m), a w zasadzie z wyprawy przez szczyt dwie przełęcze i dwa schroniska. 14 godzin w trasie, od Śląskiego Domu w dol. Wielickiej do tawerny w Starej Leśnej (ale z przejazdem elektriczką ze Starego Smokowca). Spełnione marzenie, jedno z tych marzeń tatrzańskich, które wydawało mi się poza moim zasięgiem. No i pogoda jak drut.. Jedyny taki dzień podczas naszego tegorocznego wędrowania.

Tu macie widok ze szczytu, w centrum Wysoka, obok Rysy, które wreszcie wyglądają na porządną górę. :D Gerlach po lewej już poza kadrem. (Straszne tłumy szły na Gerlach, oczywiście z przewodnikami. Choć rzecz jasna na Rysach ludzi było jeszcze więcej. Nie to co u nas.).

Tu też ze szczytu, ale w inną stronę. Na najdalszym planie Tatry Bielskie, po prawej Lodowy, a przed nim Jaworowe. I jeden ze stawów w dol. Staroleśnej.

Tu nadal dominują Rysy i wał Orlej Perci w tle po prawej. To już z podejścia na Rohatkę.

Dla mnie to też trasa w pewnym sensie sentymentalna. Gdy moi Rodzice w czasach studenckich chodzili po Tatrach, można było przechodzić granicę ze Słowacją w ramach tzw. konwencji. Często wtedy szli z Łysej Polany dol. Białej Wody i przechodzili przez główną grań albo przez Polski Grzebień do Śląskiego Domu, albo przez Rohatkę do Zbójnickiej Chaty. Rozejście szlaków na te przełęcze jest w kotle przy Zmarzłym Stawie widocznym na zdjęciu powyżej.

Generalnie trasa wymagająca pewnej kondycji i minimalnego obeznania ze skałą oraz łańcuchami, ale bez przesady. Największą trudnością były sypiące się piargi w kotle Zmarzłego Stawu i to-tal-nie rozsypany i rozjechany w górnej części szlak przy zejściu z Rohatki - to był naprawdę hardcore. To pierwsze kilkaset metrów ostrego zejścia, w znacznej mierze "na czuja". Mąż idący za mną drżał, by mi czegoś niechcący nie zrzucić na głowę. (Poprzedniego dnia zginął - choć nie tu -  od kamienia instruktor wspinaczki, widzieliśmy śmigłowiec zwożący ciało). 

Ale było warto się trudzić. I jak smakowała kawa w Zbójnickiej Chacie (schronisko w dol. Staroleśnej)! Nawet zejście do Starego Smokowca nie było ponad siły i nawet zdołaliśmy dojść ostatnie 4 km od elektriczki.. Tylko już na gotowanie sił nie było :D.

Była też po drodze szczególna nagroda, ale to w kolejnym wpisie ;)


PS: Mam problem z wpisywaniem komentarzy, zatem przepraszam, że nie odpisałam jeszcze na te pod poprzednim wpisem.

 

wtorek, 7 września 2021

Nie jest prosto

Życie rodzinne nabrało ostatnio tempa i intensywności. Ufamy, że się to dobrze wszystko skończy. Ale skutek jest taki, że nie mam czasu i sił zaglądać na bloga. Ba, nie mam czasu i sił zgrać zdjęć.... A byłoby co pokazać.

Musicie się więc zadowolić dziś zwykłą zakładką. Słoneczną jak wczorajszy dzień, bardzo wakacyjną.


Mam nadzieję, że zyska uznanie.

czwartek, 26 sierpnia 2021

Pogodna

Trochę się zrobiło chłodno, deszcze przelatują, wiec przyda się element pogodny do popatrzenia :)

Zauważyłam, że ostatnie zakładki i zawieszki, które zrobiłam są właśnie takie bardzo słoneczne.

 

Nie wiem, czy Wy też tak macie: co mi się wydaje, że jest jakoś normalniej na świecie to wyskakują jakieś "fajerwerki". Trudne mamy czasy i chyba łatwiejszych nie będzie - zaczynam tak myśleć. I to nie jest pesymizm, to raczej realizm. A optymista po prostu będzie robić swoje... Na ile może i co może.


Taki "zestaw" - w sumie trzy zawieszki i zakładka poszły na licytację na zbiórkę pieniędzy, które pojadą do Grecji i przeznaczone są na pomoc dla dziewcząt i kobiet z Afganistanu (nie, nie z tych ostatnich dramatycznych wydarzeń), które utknęły w Grecji, nie mają z czego żyć ani jak się uczyć, choć są w UE w pełni legalnie. Więcej tutaj: https://zrzutka.pl/7thh83.


Po wakacjach wpadłam w młyn normalnego życia. Jeszcze mi zostało prasowanie. I powieszenie firanek - wreszcie nie mam już oranżerii w salonie, kupiłam dziś nowe kwiaty na balkon i wyrzuciłam resztę tego, co się przez ten niemal trzymiesięczny remont elewacji zmarnowało. Trudno jest nadrobić lekturę Waszych blogów - mam nadzieję, że jakoś do tego też dojdę :).

sobota, 21 sierpnia 2021

Pascha 2021-2022, odsłona sierpniowa

 


Choć bronię się przed takim sformułowaniem i wspominaniem o końcu wakacji, wrzesień jednak zbliża się nieuchronnie i czas na pokazanie pracy - oczywiście zakładki - sierpniowi przypisanej.

Zdjęcia będą dwa.

Najpierw na neutralnym tle. Jak widać zakładka jest bardzo kolorowa. Zastanawiałam się czy to pasuje do tematu zabawy i wtedy kto mi podpowiedział, że przecież Okres Wielkanocny kończy się Zesłaniem Ducha Świętego. A tu już ta zakładka pasuje bardzo moim zdaniem :)

Ponieważ zaś Czcigodna Autorka Zabawy zasugerowała, że te zakładki należy prezentować jakoś bardziej dostojnie, daję zdjęcie z moją afrykańską Biblią :). 

(Dla zainteresownych: To jest The New African Bible - pocket edition, ale tekst Biblii jest amerykański (New American Bible - katolicki), wydanie przygotowane specjalnie dla Afryki, łącznie z ilustracjami i komentarzami. Wydane w Nairobi.)


A jak już o Afryce mowa - pamiętacie zbiórkę na dormitorium dla dziewczynek z Shalom Home w Kenii? Pieniądze zostały zebrane, budowa ruszyła!!! Macie w tym swój udział!




czwartek, 19 sierpnia 2021

Pocztówka z drabiną

 Nie powiem, że drabina pozdrawia, bo to bez sensu.
Ale drabina niewątpliwie wzbudza szacunek.

Weszłam. Nie uciekłam z krzykiem. :) Może dlatego, że w końcu wiedziałam co może mnie czekać. Ale nie sądziłam, że będzie aż taka... (ponoć ta jest najwyższa w Słowackim Raju). Odległość od ściany... aaa. W tym wąwozie była jeszcze jedna podobna :).





sobota, 31 lipca 2021

Pocztówka z królową

 Wiem, że juz kiedyś ją pokazywałam.

Ale potem było kilka lat, w których nie kwitła. Było przycinanie zdrewniałych łodyg. Przestawianie. Obserwowanie nowych odrośli.

I wreszcie, wreszcie pojawił się pąk. Myślę, że pomocne było przestawienie na parapet salonu, gdzie nie zasłania się okna na noc. 

Pąk obserwowany z lekkim drżeniem serca, bo przecież nie z każdego pąka rozwija się kwiat. Ale jednak się rozwinął!

 

Zaczynał sie otwierać, jak jeszcze było jasno. Prawdę mówiąc do ostatniej chwili nie miałam pewności czy to będzie w tym dniu, czy w kolejnym.

 W dobrych warunkach przestawiałam na ten niezwykły wieczór doniczkę na stolik przy sofie. Tym razem nie było to możliwe (ciągle jeszcze  mamy rusztowania od strony balkonu i oranżerię w salonie). .Ale radość i tak była wielka.

Ok. 23 cm długości od nasady i podobna średnica całej rozety.


Ciekawie jest tak zaglądać do środka...

Tutaj widać jaki to ogrom!

I to fascynujące wnętrze kwiatu!

Calineczka jednak nie dałaby rady w nim mieszkać - zapach jest odurzający i bardzo silny. Pachniało z odległości co najmniej 6-7 m.

To naprawdę fascynująca roślina.

Selenicereus grandiflora.

Zdecydowanie nie do sądzenia po pozorach (bo na oko mało porywający jak nie kwitnie).


 PS. 

Po polsku to jest królowa jednej nocy i nie należy jej mylić z tzw. królową nocy (Epiphyllum), która kwitnie zdaje się często i na pewno zdecydowanie obficiej i w związku z tym nie jest to wydarzenie aż tej rangi co u mojej królowej - choć nadal oczywiście wspaniałe.

czwartek, 29 lipca 2021

Zawieszki też co jakiś czas robię :D

 Wrzucam kilka zawieszek znowu. To jest taki miły przerywnik - szybko się robią, szybko i to jest fajne :).

Te już są tegoroczne :). No, prawie wszystkie.




 :).

 


środa, 28 lipca 2021

Pocztówka z łódką

 Skoro zakładka z poprzedniego wpisu była marynarska, to kontynuujemy temat wodny.

Mam wrażenie, że kiedyś była już pocztówka z łódką (https://aggajas.blogspot.com/2015/06/a-moze.html) ale ta jest bardziej z łódką :D
Dziś popołudniowy wypad na spotkanie w realu z człowiekiem niewidzianym od ponad dwóch lat. Dobry czas.


 


piątek, 23 lipca 2021

Z granatem

 I nie chodzi ani o owoc, ani o minerał, ani o broń. :)

Lato, praca i mały remont - to sprawia, że nawet nie jestem w stanie myśleć o tworzeniu wpisów na bloga. A różne pomysły mi przychodzą do głowy... może będzie w końcu czas.

Zakładka z granatowym obrzeżeniem zawsze wygląda elegancko. Nie wiem na czym to polega, ale właśnie jasny brzeg albo granat dodają szyku. A może to tylko w mojej głowie tak wygląda?



Pozdrawiam gorąco (na szczęście z okna leci lekki chłodek na razie). I idę łapać jakiegoś strasznego stwora, który mi wylądował na szybie.

piątek, 16 lipca 2021

Lipcowa odsłona zabawy Pascha 2021-2022

 Najpierw banerek ;)→ link do zabawy jest na marginesie.

A potem  kolejna zakładka z serii.

Okres wielkanocny trwa aż do Zesłania Ducha Świętego, a po drodze jest Wniebowstąpienie. No i ta zakładka to właśnie ilustruje. Łopatologicznie.


Niestety jest malutki kiks, kawałek chmurki w rogu nie ma granatowego brzegu. Trudno.

Na upartego może się tu doszukać angielskiego przysłowia "Every cloud has a siver lining" - czyli w tłumaczeniu literalnym "Każda chmura ma srebrną podszewkę" a tak naprawdę "Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło".  :) Bo są takie szarawe (srebrne) podszewki... :D

Jako tło fotki posłużyła moja lekka jak mgiełka chusta-szal przywieziona z Filipin, więc ufam, że Moon Primitive zaliczy :).

A w ogóle to jest to zakładkowe zdjęcie nr 400, co oznacza, ze zrobiłam już nieco ponad czterysta zakładek i liczba ta wydaje mi się niewyobrażalna.

niedziela, 11 lipca 2021

Pocztówka z lipą

 Co prawda już przekwitły, ale warto upamiętnić ten widok i zapach początku lata....

No i mój ostatnio ulubiony kubek :)



 Pozdrawiam :)


piątek, 9 lipca 2021

Osłonki

Lato, lato a ja znowu nie wyrabiam się.

Szybki pokaz dwóch osłonek na doniczki. I poglądowa lekcja jak ten sam materiał może różnie wyglądać na różnych przedmiotach.

Może ktoś pamięta bliźniacze słoiki? Bardzo mi się podobają serwetki użyte do ich ozdobienia i wykorzystałam je już kilkakrotnie.

Zaczęło się od wizyty w popularnej szwedzkiej sieciówce. Skusiła mnie osłonka na doniczki - koszyczek upleciony z cienkich wiórów z plastikowym wkładem. Było w kolorze koszyczkowo-wiórowym czyli jasnożółtym. Pomalowałam na biało, okleiłam i polakierowałam - tym razem lakierem matowym.


 

Aż trudno uwierzyć, że to ten sam koszyk, ale takie są te serwetki.

Ponieważ nie mam okna w łazience w osłonce stoją (niestety) sztuczne kwiatki. Ale są na tyle podobne do naturalnych, że już się ktoś pomylił...


Druga osłonka ma swoje lata i jakoś mi się znudziła.

Zatem znowu: farba, serwetki, lakier... Tym razem było nieco trudniej ze względu na kształt osłonki - skośne ścianki. Ale się udało.



Tu kwiatki są już prawdziwe. Begonia uratowana podczas suszy z cmentarza odwdzięcza mi się uroczym kolorem.

I jeszcze zaległe podziękowanie. Od Basi z 5 Pór Roku otrzymałam piękną książeczkę z dedykacją. Jak zawsze Basia bardzo mnie wzrusza. A myśli z książeczki warte zastanowienia i medytacji. Dziękuję!




Bardzo dziękuję!