Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróżniczo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróżniczo. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 16 czerwca 2026

Pocztówka z okienkiem

Bardzo ciekawe miejsce: Stralsund, po polsku to by było Strzałowo ;)

A w tym mieście dawny szpital św. Ducha (obecnie mieszkania prywatne).

I takie okienko.




czwartek, 21 maja 2026

No to obrazki

 Obrazki będą bardziej z przyrodą niż ludźmi, choć ludzie w tej podróży zawsze są najważniejsi.

Ilaut znaczy nad morze.

Jedziemy na śniadanie w lokalu na plaży - wcześniej kupuje się co chce się zjeść... Wioska, czy też osiedle z lasem mangrowym, chronionym i dosadzanym (wędruje się po bambusowych pomostach). Bardzo cenimy to, że zazwyczaj bywamy w lokalach, w których jadają miejscowi - zresztą turystów z Europy w tym rejonie niewielu jest (o ile są).

Po drodze krajobraz trochę jak w Holandii. Tylko bez wiatraków... Jesteśmy na wyspie Negros, tutaj po drugiej stronie Panay.




Byliśmy - jak widać - podczas odpływu. Kapitalne światło - to jest ok. 8 rano.

Zostawiłam na chwilę towarzystwo i chłonęłam ten morski widok. Cudowny relaks.

czwartek, 14 maja 2026

Wracam

 Z końca świata.

Było pięknie. Tony wrażeń, opowieści, spotkań, rozmów...


Zostawiam Wam dwie fotki.


Z Krzyżem Południa i widokiem z samolotu... 






piątek, 24 kwietnia 2026

Magnolie

Minęły tygodnie obfite w wydarzenia, nie zawsze proste, łatwe i przyjemne. Sporo nerwów  było. Nie starczyło sił i myśli na pisanie tutaj.

Wygląda na to, że świat wrócił na dobre tory, ale wcale nie przyhamował. Zatem niestety nadrabiać zaległości blogowe będę długo.

Jutro ruszamy w kolejną podróż na nasz ukochany Koniec Świata. Z przyczyn wszystkim znanych, podróż będzie jeszcze dłuższa niż zwykle, poznamy nowe lotniska i nowe linie lotnicze. Po 26 latach znowu na chwilę (czyli kawałek  trasy) wsiądziemy nawet do samolotu LOTu!

Serce trochę rozdarte, bo tak naprawdę chciałoby się być w kilku miejscach naraz. Na horyzoncie jednak jest już konkretna data, po której powinno być spokojniej. Ciekawe jak będzie 😜.

Zostawiam Wam kilka zdjęć kwiatów magnolii z soboty. Taki park w miłym towarzystwie to doskonałe nabranie oddechu ...







niedziela, 1 lutego 2026

Dzieje się

 Jest już luty, ja marzę o spokojnym tygodniu, a tu co pomyślę, że dzień będzie spokojniejszy, to on wypełnia się szaleńczo. 

Piszę, żeby ewentualnie zainteresowanym dać znać, że żyję :).

Dzieje się wiele, dużo dobrego, trochę trudnego. Ot, życie.

A dla zainteresowanych i podróżujących do stolicy Wielkopolski polecajka: restauracja etiopska.

Najlepsza herbata ze wszystkich herbat, jakie pijałam w różnych lokalach. I smaczne jedzonko. Serwowane - jak widać - w sposób oryginalny.


Jeśli ktoś się zastanawia, to tak. To jest drewniana filiżanka.



(Porcja na dwie osoby.)

sobota, 10 stycznia 2026

Teraz zima

Jest mi dane doświadczać przez weekend uroków zimy. Tej od -10*C w dół :)




I mam nadzieję, że na tym ostatnim zdjęciu wypatrzycie pluszcza.
😁

czwartek, 11 grudnia 2025

Bardzo elegancka

Trzymam się z grubsza chronologii w pokazywaniu zakładek, zatem będzie znowu seria przeplatanych w moim stylu. 

Prezentowana poniżej jest z maja tego roku, przypuszczam więc, że powstawała w czasie długiej podróży na koniec świata. Mocne kolory, ciemny brzeg - zdecydowanie elegancka i z charakterem.


Podoba mi się to zestawienie ciemnego i jasnego niebieskiego. I ten środkowy intensywnie żółty zygzak.


Ponieważ jakiś czas temu pojawiło się w komentarzu pytanie o kolory meksykańskiego obrusa, wstawiam zdjęcie ubiegłoroczne, adekwatne do pory roku ;). W środku wieńca kenijska szopka, w Adwencie zamknięta.

Pozdrowienia słoneczne bardzo.

 

czwartek, 20 listopada 2025

Chińska :)

Prawdę mówiąc, nie pamiętam, czy ta zakładka powstała od początku do końca podczas naszej chińskiej wyprawy, czy też zaczęłam ją w Polsce, a kończyłam tam, w pociągu do Xi-an. To w sumie nie takie istotne. Za to przywołane wspomnienia należą do tych ogromnie cennych - zwłaszcza, że pewnie już tam ponownie nie dotrę (choć jeszcze marzy mi się Tybet, może Nepal, no ale cóż, marzyć się może).


Czy te daszki są nawiązaniem do charakterystycznych chińskich świątyń? Nie mam pojęcia. Ale czemu nie? Zakładka wydaje mi się bardzo zdecydowana. I chyba chcący czy niechcący wplątało się tam trochę zaśnieżonych drzew z muzeum armii terakotowej i klasztoru Shaolin. Do tego czerwone dachy Zakazanego Miasta i szeregi pekińskich hutongów. Piękny kraj. I potwornie trudny do zrozumienia..

niedziela, 16 listopada 2025

Wycieczka się udała

 Udało nam się uczcić Święto Niepodległości spacerem w Gorcach. Na dodatek doszliśmy na szczyt o jakże adekwatnej do tego dnia nazwie Marszałek (a nawet odrobinę dalej w stronę Lubania, potem było okropne błoto). Były piękne kolory, minimalna liczba ludzi na szlaku (trzy osoby) i nawet odrobina Tatr na horyzoncie.

Dygresja:

Z Tatrami to w ogóle było ciekawie. Nie wiem, czy i Wy czasem nie spotykacie w internecie zdjęć Tatr zrobionych z ogromnej odległości. Zawsze było mi trudno uwierzyć, ze można je zobaczyć np. z jakiegoś wysokiego punktu w Krakowie. Tymczasem w miniony piątek, w złotej godzinie, widziałam Tatry z autostrady A4, z górki tuż przez Morawicą jadąc od strony Katowic. Tylko nie było jak zrobić zdjęcia - wszak to autostrada. Pierwszy raz takie coś mi się przydarzyło ;)

I wracam do wycieczki.

Pogoda wymarzona, nie za ciepło i nie za zimno (czapka się przydała jednak), bez wiatru. Cisza, spokój, rewelacyjny reset.

Postaram się nie zasypać Was zdjęciami. To pierwsze podoba mi się chyba najbardziej. Jest w nim obietnica dobrej drogi, spokój i nadzieja.


Było sporo ptactwa, ale miałam do dyspozycji tylko telefon i choć mam w nim niezły aparat, sikorki w krzakach pozostały nieuchwytne. Ale były też skrzydlate nieco większego kalibru.


Były widoki bliższe...


i widoki dalsze (tak, tam het, het są Tatry).


No i oczywiście detale. Owoce dzikiej róży i orzechy laskowe.



I był zachód słońca za chmurami (do domu dochodziliśmy po ciemku).


A następnego dnia Tatry za Kluszkowcami pokazały się w całej okazałości - i było widać, że jest śnieg (choć niekoniecznie na tym zdjęciu).


Jest we mnie wiele wdzięczności za ten czas.

sobota, 18 października 2025

Warszawa nieoczywista

Nieoczywista przynajmniej dla mnie, bo na dworcu Warszawa Zachodnia byłam chyba czwarty raz w życiu (i chyba wszystkie te razy w tym roku). No może piąty raz był rok temu?

Zimno, mokro, wietrznie. Nie to co u nas. 

Ale te widoki z trzęsącej się wielkiej betonowej kładki nad peronami, zza szkła osłaniającego przed wietrzykiem bardzo interesujące.

Pozdrawiam w biegu (opóźnionego pociągu). Śpiąca bo budzik dzwonił o 4:30.






czwartek, 9 października 2025

Rysowane słońcem

 Taki kadr z sopockiego Monciaka. Szłyśmy pod słońce. Zafascynowały mnie te świetliste otoczki postaci. 


(Nie umiem usunąć na telefonie tej turkusowej kropki. Przepraszam.)

wtorek, 23 września 2025

U progu jesieni

U progu jesieni oczywiście fiolety. Jak wrzosy i astry i klasyczne chryzantemy (oprócz białych i złocistych).


Cóż można o tej zakładce powiedzieć poza tym, że fajnie się ją robiło? Nic oryginalnego, prawda?

Na zdjęciu widzę jaka fajna mi tutaj czuprynka wyszła. Zawadiacka.


Za to godne uwagi jest tło, które tu się jeszcze nieraz pojawi. Na tym zdjęciu debiutuje w roli tła moja absolutnie ulubiona meksykańska serweta. Ten wzór jedyny w swoim rodzaju, pojawiający się tam wszędzie. Bardzo chciałam sobie taką serwetę sprawić i w końcu się udało. (Bo już rozważałam kupienie materiału z metra, dobrze, że się na to nie zdecydowałam, bo efekt nie byłby tak spektakularny). I nawet wytargowałam niższą nieco cenę, jak już ją znalazłam na straganie. To się nazywa praktyczna pamiątka z podróży 😀. 

sobota, 13 września 2025

Łatamy dziurę

 Może to dziwne, ale w sumie lubię cerować. Nie robię tego za często, ale umiem (w końcu nie filozofia) i i lubię. Doceniał te umiejętności mój Tato i czasem czekał na mnie, żeby coś naprawić. 

Uważam też łaty, za bardzo przydatne rozwiązanie, gdy ma się w domu małego chłopca 😁. Co ja się ich nanaszywałam 🤣.

Jednak chcę dziś napisać o innym łataniu. Budżetu. Jednorazowym raczej. Ot, znajomy i zaprzyjaźniony ksiądz został proboszczem. W nieboga tym zakątku filipińskiej wyspy Negros. Pełen oczekiwań i radości podejmował tę misję. Rozmawialiśmy o planach zanim tam pojechał. A jak już pojechał, okazało się, że musi zatroszczyć się o parę spraw w kryzysie. Jedną z takich spraw jest szkoła, którą dostał z finansami (i warunkami pracy) w - powiedzmy - nie najlepszym stanie. 

Nie mam wątpliwości, że stanie na nogi, bo znam człowieka i jego rozliczne umiejętności. Jednak postanowiliśmy pomóc - czyli poprosić tych, co mogą o pomoc finansową, innych o opowiedzenie dalej o tej historii. Pomyślałam, że napiszę i tutaj - może podajcie tę historię dalej. Oczywiście w pełnej wolności.

Na Filipinach naprawdę edukacja jest kluczem do lepszego życia, części rodzin nie stać jednak na sfinansowanie nauki, szczególnie powyżej podstawówki.

Tu jest opisane nieco więcej.

https://wspieram.oaza.pl/campaigns/dziura/



środa, 3 września 2025

Znowu idzie

Lubię być w górach we wrześniu. Dni już co prawda krótsze, ale jeszcze da się zejść przed zmrokiem (po zmroku zasadniczo nie wolno chodzić po górach, ale czołówki w plecaku są na wszelki wypadek). Może zdarzyć się gorsza pogoda - no ale to w sumie zawsze, śnieg był w tym roku w sierpniu przecież. Za to jest mniej ludzi (odczuwalne nawet na Słowacji, po polskiej stronie zapewne też, ale nie bywamy od ładnych paru lat). No i są inne kolory. Nieco czasem przydymione, ale lśniące w słońcu. Niektóre kwiaty powoli przekwitają, inne się pojawiają. I jest tak dużo fioletu i granatu! Goryczki i tojady szaleją 😁💙.



Nieco wyżej jeszcze kwitnie wierzbówka kiprzyca (tu specjalna dedykacja dla Agnieszki, która lubi o tej porze różowe kwiaty).

No ale idzie ta kolejna pora roku, idzie. Zapowiadają ją oczywiście wrzosy. Twarde, cierpliwe, wytrzymałe, przytulone do ziemi wrzosy.


Jak u Gałczyńskiego: "Oto widzisz, znowu idzie jesień..." 

środa, 11 czerwca 2025

Zakładka na szaliku

Nie, nie haftowana na szaliku. Jedynie sfotografowana na szaliku. Bardzo wdzięczne tło jak się okazuje.\

Zakładka, której kolorystyka ogromnie mi się podoba. Oczywiście pewnie każdy ekran, komputer czy telefon pokazuje te kolory nieco inaczej. Jednak brązy i błękity bardzo przemawiają do mojego serca (bądź wyczucia estetycznego). Uważny obserwator zwróci uwagę na odrobinę przemyconej zieleni - była to jedna z trzech nitek w paśmie z dwiema żółtymi - efekt wyszedł ciekawie i delikatnie, a do tego nic się nie zmarnowało.

Mamy tu i niebo, i pustynię, i przeploty dające ciekawe efekty. 

Pomyślałam, że pasuje do tego przywieziony z Meksyku obrazek. Kupiliśmy go na placu Trzech Kultur od malarza, z którym bardzo się sympatycznie rozmawiało - niestety stanowczo za krótko. 


Passepartout jest w kolorze kości słoniowej, nie szare, coś mi elektronika zaszwankowała. No i oczywiście w fotce robionej na szybko nieco gubi się głębia itd., ale klimat chyba został :). No i generalnie obrazej nie jest trapezem, ale już na razie to zostawię. Niestety musi mieć ramkę zrobiona na wymiar, a ja nie miałam od paru miesięcy czasu i sił by się wybrać do pracowni ramiarskiej. Więc czeka ;).


piątek, 6 czerwca 2025

Skojarzenie z witrażem

 To moje skojarzenie może wydawać się na pierwszy rzut oka zaskakujące. No bo jakim cudem ta właśnie zakładka, podobna w stylu do wielu innych, ma kojarzyć się z witrażem?


Żeby to skojarzenie wyjaśnić, pokażę Wam zdjęcia dwóch witraży zaprojektowanych przez Grażynę Strykowską. Jedni - jak ja - bardzo je wysoko cenią. Inni uważają za (co najmniej) dziwne. Czyli jest z nimi jak to z wielką sztuką bywa...




Myślę, że moje skojarzenie jest teraz jasne - kolory...

Ale oczywiście zakładka powstawała w kompletnym oderwaniu od tych witraży. Wydaje mi się, że to pierwsza z kilku meksykańskich zakładek, powstałych podczas jesiennej podróży. Może inspiracja i stamtąd?

niedziela, 18 maja 2025

Palmy na skraju pustyni

Palmy i pustynia pasują do siebie kolorystycznie. A palm jest wiele rodzajów. Mój ulubiony rodzaj to foxtail palm, palma lisia, Wodyetia bifurcata. Wygląda trochę jak pióropusz ze szczotek do czyszczenia butelek...


Do takiej właśnie palmy pasuje pokazywana zakładka. Zieleń i złote słońce: kwintesencja wypoczynku i wakacji. W sam raz na pociechę przy pogodzie za oknem (dziś, gdy to piszę już nie jest źle, ale wczoraj w Warszawie był listopad).


A na koniec zestawik. Trzy ostatnio pokazywane zakładki w komplecie.


Pozdrawiam.

poniedziałek, 12 maja 2025

Rozstania bolą

 To jest element najtrudniejszy.

Tęsknota.

Gdy się jest daleko od domu, za tymi, którzy tam zostali.

Gdy się wraca do domu, za tymi, których trzeba zostawić i nie wiadomo, czy się ich jeszcze w ogóle spotka w tym życiu. Przerabiam to czwarty raz, co daje nadzieję, że nie ostatni. Ale niewiele w życiu jest pewników...

Jeszcze w drodze, a ja już tęsknię.