Zakładka tym razem. Nie miłość. (To znaczy miłość oczywiście też, ale nie o miłośc tym razem chodzi).
Druga z dwóch zakładek, które czekają na prezentację.
I mam z nią kłopot. Bo "w realu" jest rzeczywiście płomienna. Kolory są intensywne, ale częściowo przenikajace się, delikatnie zmieniające natężenie i barwę. A na zdjęciu (klasyka - narzekamy na zdjęcie) ten urok w znacznej mierze gubi się. Miałam już ten kłopot z inną zakładką w podobnej kolorystyce (tu, ostatnia). Trudno, czytający/oglądający muszą uwierzyć mi na słowo.
Po szeregu drobnych wzorów, które ostatnio wyszywałam, te bladożółte, słonecznie żółte, ciemnożółte i kremowopomarańczowe fale i wygibaski haftowało się szybko i przyjemnie.
Czerwiec już, najwyższy czas przygotowywać zakładkowe zapasy na wakacyjne wędrówki i spotkania....
wtorek, 3 czerwca 2014
poniedziałek, 2 czerwca 2014
J jak...
J jak "jakoś nie zdążyłam na czas".
Miał to być imieninowy drobiazg dla pewnej Joanny (która zakładkę ma już od daaaawna). Spotykałyśmy się po jej imieninach, ale ja niestety za późno wpadłam na pomysł takiego upominku, nie wyrobiłam się przed spotkaniem i skończyłam dopiero wczoraj (weekend wypadł mi z możliwości pracy, bo w samochodzie albo siedziałam za kierownicą, albo podsypiałam). Ale taż Joanna o blogu nie wie, więc mogę zawieszkę pokazać od razu.
Jest chyba bardziej dystyngowana i spokojniejsza od poprzednich. Inny styl. Wygląda tak:
A w tle mój ogniście grzejący serce nowy szaliczek, prezent z wczorajszego popołudnia :))
Miał to być imieninowy drobiazg dla pewnej Joanny (która zakładkę ma już od daaaawna). Spotykałyśmy się po jej imieninach, ale ja niestety za późno wpadłam na pomysł takiego upominku, nie wyrobiłam się przed spotkaniem i skończyłam dopiero wczoraj (weekend wypadł mi z możliwości pracy, bo w samochodzie albo siedziałam za kierownicą, albo podsypiałam). Ale taż Joanna o blogu nie wie, więc mogę zawieszkę pokazać od razu.
Jest chyba bardziej dystyngowana i spokojniejsza od poprzednich. Inny styl. Wygląda tak:
A w tle mój ogniście grzejący serce nowy szaliczek, prezent z wczorajszego popołudnia :))
niedziela, 1 czerwca 2014
Niebo
Dzisiejszą uroczystość świętowaliśmy w niezwykłym kościele z sufitem w kolorze nieba. Takiego nieprawdopodobnie intensywnie niebieskiego nieba, jak na pocztówkach z Grecji lub Włoch, które pamiętam z dzieciństwa (pocztówki pamiętam z dzieciństwa, nie Grecję i nie Włochy niestety).
Przypuszczam, że jednym się ten wystrój podoba a innym nie - jak to zwykle bywa. Ale nie ten wystrój jest tu najistotniejszy.
Uświadomiłam sobie dziś moją tęsknotę za niebem. Tym niebem, w którym już wielu na mnie czeka. Mam nadzieję, że nie czekają nadaremnie.
Choć też myślę, że jeszcze trochę tego czekania będzie... :))
A bardziej profesjonalne zdjęcia tego nietypowego wnętrza są tu, gdyby ktoś chciał obejrzeć.
Przypuszczam, że jednym się ten wystrój podoba a innym nie - jak to zwykle bywa. Ale nie ten wystrój jest tu najistotniejszy.
Uświadomiłam sobie dziś moją tęsknotę za niebem. Tym niebem, w którym już wielu na mnie czeka. Mam nadzieję, że nie czekają nadaremnie.
Choć też myślę, że jeszcze trochę tego czekania będzie... :))
A bardziej profesjonalne zdjęcia tego nietypowego wnętrza są tu, gdyby ktoś chciał obejrzeć.
piątek, 30 maja 2014
Kochankowie
Tak... romantycznie. W znaczeniu "zakochani", jak to było/jest u Mickiewicza.
Dąb i buk.
Dąb - on, buk - ona.
Przytuleni, zawsze razem, wspierający się nawzajem....
Jakąż piękną baśń można by snuć...
Dąb i buk.
Dąb - on, buk - ona.
Przytuleni, zawsze razem, wspierający się nawzajem....
Jakąż piękną baśń można by snuć...
czwartek, 29 maja 2014
Z dodatkami
Ponieważ przygotowanie wpisu na inny temat wymaga posiedzenia nad zdjęciami, a nie mogę tego w tym momencie zrobić, będzie kolejny wpis o kamieniach. Bo kamienie występują w przyrodzie same albo z dodatkami. Zwłaszcza kamienie morskie.
Ot, na przykład taki głaz:
Naprawdę solidny, w sam raz dla syreny, bo nawet z podściółką z morskich alg. Tylko chyba niestety woda dla syreny za płytka, aby z tego głazu wyśpiewywała pieśni wabiące żeglarzy...
Jeśli chodzi o algi, to one lubią gdy morze je opływa, ale też lubią zachowywać pion (bardzo chwalebne). Służą im do tego kamienie. Na plaży po burzy można spotkać takie kamienie-kotwice:
Te na zdjęciach są dość spore (ale nie przesadnie), ale kotwicami są też czasem mniejsze kamyki.
Spodobał mi się ogromnie kamień z zieloną czuprynką. Taki zawadiacki:
I jak zawsze urokliwe pąkle. Wszechobecne. Tu na dużym głazie, więc i rozmiarów całkiem słusznych:
Kamienie w służbie człowiekowi:
A na koniec zwierzątko. Plaża została nazwana roboczo "Plażą spokojnego ślimaka" ;))
Nie było to jednak jedyne zwierzątko (krabich pancerzyków i muszelek nie liczę). Były też oczywiście ptaki (mewy, gołąb grzywacz i wróbelki), ale wśród małych fal dostrzegliśmy grzbiet pływającego morświna. Przepraszam, że go nie sfotografowałam - w przeciwieństwie do mew nie chciał pozować...
Ot, na przykład taki głaz:
Naprawdę solidny, w sam raz dla syreny, bo nawet z podściółką z morskich alg. Tylko chyba niestety woda dla syreny za płytka, aby z tego głazu wyśpiewywała pieśni wabiące żeglarzy...
Jeśli chodzi o algi, to one lubią gdy morze je opływa, ale też lubią zachowywać pion (bardzo chwalebne). Służą im do tego kamienie. Na plaży po burzy można spotkać takie kamienie-kotwice:
Te na zdjęciach są dość spore (ale nie przesadnie), ale kotwicami są też czasem mniejsze kamyki.
Spodobał mi się ogromnie kamień z zieloną czuprynką. Taki zawadiacki:
I jak zawsze urokliwe pąkle. Wszechobecne. Tu na dużym głazie, więc i rozmiarów całkiem słusznych:
Kamienie w służbie człowiekowi:
A na koniec zwierzątko. Plaża została nazwana roboczo "Plażą spokojnego ślimaka" ;))
Nie było to jednak jedyne zwierzątko (krabich pancerzyków i muszelek nie liczę). Były też oczywiście ptaki (mewy, gołąb grzywacz i wróbelki), ale wśród małych fal dostrzegliśmy grzbiet pływającego morświna. Przepraszam, że go nie sfotografowałam - w przeciwieństwie do mew nie chciał pozować...
Subskrybuj:
Posty (Atom)













