Ze zdziwieniem odkryłam, że wrzucenie takiego wyrazu w google-grafika zaleje mnie lawiną zdjęć o charakterze szkieletowo-krwawo-stomatologicznym... A tymczasem
Przy zmaganiach bardziej humanistycznych warto czasem poćwiczyć mózg w innej dziedzinie. Ostatni modne jest zwracanie uwagi na to, że umysł trzeba ćwiczyć, aby nie stracił sprawności (ba, wszyscy wiemy,że jak się mózgu nie używa to zanika.. :) )
No to takie zadanko wyszperane w zagadkach matematycznych:
Masz do dyspozycji osiem ósemek i wszystkie dostępne działania matematyczne. Znajdź takie równanie, którego wynikiem będzie liczba 1000.
Brzmi trochę przerażająco, prawda?
Ja zrobiłam błąd i zerknęłam na rozwiązanie. :( Zatem wiem na pewno, że się da.
Jakieś pomysły? :)
Lubię ósemki, takie okrąglutkie są i sugerują nieskończoność...
Taką smakowitą ósemkę znalazłam na http://www.galerialimonka.pl
To był dzień, w którym nie lubiły nas autobusy.
Jeden nie przyjechał wcale, inne dwa podstępnie odjechały tuż przed naszym dojściem na przystanek. A nie jeździły zbyt często...
Kiedy czekaliśmy na ten, który w ogóle nie przyjechał (skończyło się na przejściu trzech przystanków pieszo, bo od stania bolą plecy...) zwróciłam uwagę na bramę po drugiej stronie ulicy.
Wyglądało to mniej więcej tak, jak na tym zdjęciu. Brama jak brama, ale... Co tam stoi? Lustro? Obraz? Co to jest?
Autobusu nie było widać, podeszłam bliżej.
Rzeczywiście ktoś wystawił (Chyba?) stare lustro z nadzieją, że ktoś inny je zabierze.
Całkiem przyzwoite lustro. Tak sobie smętnie stało oparte o hydrant.
Ciekawa jestem czy ktoś zabrał, czy też ciągle przeglądają się w nim chmury.
O takim lustrze to by można bajkę napisać. Bo wygląda jak brama do innego świata. Może to tamtędy wychodzą wieczorami krasnoludki?
A może to taki zakamuflowany podgląd na to co za bramą? Ktoś siedzi w tym domku i to jest jego okno na świat?
Na froncie kwiatek przy literce, a co tu jest "z tyłu" to już naprawdę nie mam pojęcia. Rycerz? Anioł? Motyl?
Chyba nieważne :)
Mam jeszcze dwa gotowe komplety zawieszek do pokazania. Kolejne "się robią" - jak dobrze, że są weekendy. Teraz jeszcze trzeba znaleźć czas na przegranie i opisanie zdjęć...
Mam nadzieję.że "Wasza" zima nie dokucza za bardzo zimnem... zawsze jest mi trudno przywyknąć do tych temperatur okołozerowych...
No i... kto ogląda księżyc?
PS.
Skoro księżyc taki niezwykły, to i mały lifting.
Od pewnego czasu mocno uwierał mnie tytuł bloga. Nie pasował mi. Nie wiem czy ten zostanie, czy nie zmienię jednak jeszcze... To jak nowe buty, czasem trzeba pochodzić w nich i przekonać się, czy pasują... A jak buty to i sukienka nowa... ;)
Zaproszono nas na obchody 30 rocznicy małżeństwa. Huczne jak rozumiem - jest wszak się z czego cieszyć. :)
Zatem jest to okazja do sprezentowania PT Jubilatom spersonalizowanych zawieszek. Udało mi się je zrobić jeszcze przed nawałem pracy (uff, ale kolejne muszę kończyć...). Dziś pierwsza z nich:
Tradycyjnie z jednej strony pierwsza literka imienia, z drugiej coś kolorowego. Spodobał mi się ten zgaszony granat, który tu jest w tle. Minikwiatek jest drugim elementem wiążącym oprócz kolorystyki - jest obecny też na drugiej zawieszce.
Tak teraz patrzę na zdjęcie świeżym okiem (bo zawieszka powstała jakiś czas temu) i chyba na "tylnej"(R) stronie udało mi się wyhaftować jakiegoś robota albo przybysza z kosmosu :D.
Ciekawe, czego dopatrzę się na drugiej zawieszce jak będę ją tu pokazywać :D.
Nie planowałam na dziś wpisu, ale jakoś tak...
Niedawno "wszedł" mi w ręce, a dziś rzucił się w oczy. Wstążeczka nieco wyblakła, ale i tak zadziwiająco trwały kolor. Toż minęło ponad 30 lat... może i 35?
Pamiątka z czasów, gdy 11 listopada był datą zakazaną, a przypięcie takiego drobiazgu (i wyjście z nim z domu do centrum miasta) wymagało odwagi i było jednak nieco ryzykowne.
Dobrze, że można dziś świętować.
Obyśmy umieli doceniać to, co mamy.... i mądrze, z szacunkiem zadbać o tych, którym jest ciężko.
Nie lubię przesadnej pompy, triumfalizmu i ostentacji, obce jest mi budowanie świadomości jakiejkolwiek grupy przeciwko wrogowi (zamiast wokół jakiejś pozytywnej idei). Trudno odnaleźć się w niektórych lansowanych wizjach patriotyzmu. A przecież jest coś takiego jak duma narodowa niemająca nic wspólnego z wynoszeniem się nad innych.
I przypominają się słowa Franciszka z Częstochowy:
"Wasz naród pokonał na swej drodze wiele trudnych chwil w jedności. Niech Matka, mężna u stóp krzyża i wytrwała w modlitwie z uczniami w oczekiwaniu na Ducha Świętego, zaszczepi pragnienie wyjścia ponad krzywdy i rany przeszłości i stworzenia komunii ze wszystkimi, nigdy nie ulegając pokusie izolowania się i narzucania swej woli. (...) Na niewiele się zda przejście między dziejami przed i po Chrystusie, jeśli pozostanie jedynie datą w kronikach. Oby dokonało się dla wszystkich i każdego z osobna przejście wewnętrzne, Pascha serca ku stylowi Bożemu ucieleśnionemu przez Maryję: działać w małości i w bliskości towarzyszyć, z prostym i otwartym sercem".
Gdy dziś widzę, ile w niektórych ludziach nienawiści, serce boli.
~~
A wczoraj zmarł Leonard Cohen.
(usiłowałam dobrać muzykę do dnia...)