Trzech - nie trzech, króli - nie króli - w sumie nie najistotniejsze. Epifania - dopełnia się Boże Narodzenie.
A wiecie, że w Hiszpanii to trzej królowie przynoszą (z morza) prezenty? 😁
Prezentów nie przygotowywałam, ale zamierzałam upiec kurpiowskie fafernuchy. I zapomniałam kupić marchew 🙈, a jak już wróciłam do domu, to nie za bardzo mogłam wychodzić. I tak oto fafernuchów pewnie nie będzie... chyba że pojutrze, z opóźnieniem?
Udało mi się za to dotrzeć na pocztę (tę bardziej godną zaufania, choć generalnie nie mam zaufania) i wysłać pewien list. Zobaczymy, co z nim poczta zrobi.
A zakładka dziś iście królewska. Tak wyszło po kolei, bardzo adekwatnie moim zdaniem.
U mnie chwilowo haftuje "się" coś innego niż zakładka. I wiecie, wolę zakładki, przynajmniej za bardzo nie muszę krzyżyków liczyć.
A poza tym mamy śnieg☸☸☸☸!
Ja wiem, że dla niektórych śnieg zimą to oczywistość i nawet dopust Boży w tej oczywistości, ale u nas zdarzają się niemal bezśnieżne zimy. Udało nam się wyskoczyć na sanki do lasu w niedzielę - cudownie, choć mroźno. Zobaczymy, czy da się tę frajdę powtórzyć.
Miłego świętowania :)



