wtorek, 5 kwietnia 2016

Schemaciki

Lubicie się kłócić? Dyskutować do upadłego, na noże?

Ja nie. Nie znoszę. Ostrzejsze dyskusje, które w życiu (ogólnie, nie myślę tu o życiu małżeńskim) są nieuniknione nierzadko odchorowuję (nie mogę spać i takie tam). I w sumie wszystko jedno czy to dyskusje w realu czy wirtualne. Oczywiście nie wszystkie, nie wszystkie. Na szczęście.

Bo problem nie leży w tym, że ktoś myśli inaczej niż ja -  przecież ma prawo myśleć inaczej. Czasem to może i boli, ale cóż, tak jest. Problem się pojawia, gdy rozmówca od razu próbuje mnie ustawiać na jakiejś pozycji. Powiedziałeś A? No to na pewno myślisz/jesteś B. C, D. I E. Bo nie podoba ci się M, N, L i S (Że o tym nie mówiłeś? Ależ nie musisz już nic mówić, my to wiemy, bo przecież powiedziałeś A). Już wiemy kim jesteś. I w ogóle jak możesz. No nie myślisz. Bo przecież to oczywiste, że popierasz B, C, D. I E. A nie interesuje cię M, N, L i S. Bo przecież powiedziałeś A.

I tak naprawdę czuję się w takiej sytuacji bezradna. Bo ktoś zaczyna dyskutować nie z moim zdaniem, nie z moją opinią, tylko z tym, co jemu się wydaje, że ja myślę. Schemacik, szufladka, etykietka. Że niby nieładnie przypinać etykietki? Przecież to w słusznej sprawie, bo ty B, C, D. I E. Ewentualnie oburzenie "Jak tak możesz?". Albo lecą już sformułowania obraźliwe. I nie słucha. Przestaje być ważne, że ja A, ale już nie B, a na pewno nie E, za to M i N jak najbardziej tak. Tak naprawdę nie jest ważne, co ja mam do powiedzenia. Ważne jest, co ta druga osoba myśli, że ja myślę. I łubudu.

Wiem, że w sumie nie należy spodziewać się za wiele po dyskusjach w internecie (a czasem i w realu). Byłam przez kilka lat moderatorem na jednym forum (jak fora były jeszcze szczytem komunikacji). Mam zaprawę.
Ale wiem też, że przy odrobinie dobrej woli można się dogadać nawet w internecie. Że jeśli się myśli nad doborem słów i stara zrozumieć drugą stronę, jest szansa na zachowanie wzajemnego szacunku.

No i wiem, że między C a D jest jeszcze Ć, a po N jest Ń i jeszcze gdzieś tam wciska się Ó i Ś. :)

I nie wiem czy to dar czy przekleństwo. Że widzę, iż poza pewnymi aksjomatami jest wiele barw. Że każdą sytuację trzeba starać się oglądać z różnych stron. Że trzeba się starać rozumieć ludzi...
Nawet starać się zrozumieć czemu oni mnie w te schemaciki i szufladki.

Jak łatwo byłoby żyć w świecie czarno-białym...
A czarne lub białe mogą być często tylko fundamenty...

I kurczę wiem, że najlepiej się nie odzywać. Czasem gryzę się w język i klawiaturę. Ale nie zawsze się da, a czasem nie wypada się nie odezwać.




Ale, co tam dyskusje. Przez noc rozkwitły forsycje :)





16 komentarzy:

  1. nie wiem kochana gdzie Ci tak dopiekli ale domyślam sie w jakim temacie. Jakże bardzo bliski mi jest Twój punkt widzenia na dyskusje.... szczególnie te na noże... ale czasem naprawdę NIE MOŻNA się nie odezwać.
    Forsycja piękna... i wiosna za pasem... :)
    Śpij dobrze :********

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie w jednym temacie :). W mniej drażliwym nawet bardziej ;)
      Nie lubię :)
      A forsycja rzeczywiscie świetna :***

      Usuń
  2. Interesuje mnie zdanie innych ludzi, lubię słuchać, kiedy porada jest na czasie i właściwie udzielona, wszelkie draki, kłótnie, denne dyskusje ucinam. A forsycja piękna :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba czasem sporego samozaparcia aby na agresję nie odpowiadać agresją :) Pozdrawiam ;)

      Usuń
    2. Agresja to już inna bajka. Kłótnia dla kłótni mnie nie interesuje, ale kiedy wchodzi w grę agresja, której jestem świadkiem to ... jestem czołgopociąg rozpędzony miotający jeszcze laserami o jakich kosmos jeszcze nie śnił. Kiedy agresje są poza moim zasięgiem to po prostu mocno modlę się o mądrość dla danej osoby. Buziaki:)

      Usuń
    3. No i to ostatnie pewnie jest najskuteczniejsze. :) Bardzo się staram, by nie pozwalać sobie na złośliwość w stosunku do oponenta (a szczególnie w internecie to bardzo kusi). A jak tak pięknie umiem być złośliwa :)

      Usuń
  3. Piękna forsycja :)
    Harmonia w dyskusji jest bardzo potrzebna , nie z każdym da się podyskutować..
    Nie lubię hałaśliwych dyskusji, gdy druga osoba nie słucha- nie chce lub nie umie. Ja wtedy się wycofuję . A jak dochodzi gniew ,krzyk to już w ogóle nie dyskutuję - bo głową muru nie przebijesz.
    Zawsze są pewne niuanse, a nie każdy słowami potrafi wypowiedzieć to co czuje, co myśli.
    I tak jak napisałaś co tam dyskusja - forsycja pięknie się uśmiecha :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też w sumie się wycofuję. No ale nie zawsze można. Niestety.

      Dziś u nas już nieco chłodniej, ale nadal pięknie. Lubię forsycje :) I krzewy/drzewa owocowe zaczynają kwitnąć :)

      Usuń
  4. Mam tak samo. Nie lubię dyskusji i przekonywania kogoś na siłę do pewnych poglądów. Lubię tzw. środek. Pewnie dlatego, że staram się rozumieć każdego i każdy punkt widzenia, bo przecież we wszystkim jest ziarno prawdy, a przecież jesteśmy różni, mamy różne problemy, poglądy i prawo do własnych odczuć. Dlaczego zatem nie potrafimy uszanować odmiennych zdań? Przykro mi, że ktoś Ci dopiekł, bo wiem, ze jesteś taka dobrą duszą :) Patrz zatem na kwitnącą wiosnę i miej w nosie tych, którzy wolą się kłócić, zamiast zachwycać tym, czym warto.
    Buziaki :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Najtrudniejsze jest to wpychanie w schematy, szufladki. Można się przecież pięknie różnić - tak mi się przynajmniej wydaje.
      Uściski :)

      Usuń
  5. Oj i ja nie lubię potyczek słownych, staram się nie dawać w takowe wciągać. Ale wiem o czym mówisz...znam takich ludzi.
    Ostatnio w pracy wmawiała mi koleżanka, że widziałam jakiś tam dokument. A ja go nie widziałam.
    No ale cóż....ona miała dowód......dokument miał dziurki takie zrobione dziurkaczem i twierdziła że to dowód, że ja go widziałam a nawet owe dziurki poczyniłam. No ręce mi opadły....
    Chodziło o głupoty, ale wkurzyło mnie to, że ktoś wie lepiej ode mnie co ja widzę i co ja robię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie "wiedzenie" lepiej jest strasznie irytujące i trudno zachować spokój i uprzejmość...

      A przecież tak fajnie jest rozmawiać ;)

      Usuń
  6. Miewam to. Znam takich ludzi, nawet całkiem mi bliskich. Nie lubię. Też bywa, że odchorowuję. Uczę się ucinać i nie pozwalać na obrażanie mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze jest pytanie jak to grzecznie uciąć, by jednak nie zerwać stosunków... i szansy na porozumienie.

      Usuń
  7. Lubię dyskutować. Ale nie na noże. Nie znoszę mieć poczucia że sprawiłam komuś przykrość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dyskusja może być szalenie ciekawa i pouczająca.
      Na noże zawsze jest przykro, zawsze.
      Też nie lubię tego poczucia.

      Usuń

Miło będzie przeczytać Twój komentarz :)