środa, 11 lutego 2015

Zróbmy coś

... póki żyjemy :)






A tym czymś może być na przykład wysłanie pączka do Afryki :))
Polecam banerek po prawej stronie na samej górze :)

poniedziałek, 9 lutego 2015

Paseczki

Najbardziej idealnie dwustronna z dotychczas wykonanych zakładek tego typu.
Jak często się zdarza, skusiły mnie kolory. Reszka cieniowanej muliny z porzedniej zakładki, troche białego, specyficzne odcienie niebieskiego i jasnego błękitu, nieco różu bladego i ciut mocnego, w odcieniu czerwonawej purpury. To co wyszło, kolorystycznie kojarzy mi się z pokojem dziecinnyt z jakiejś idealnej rekalmy. Podłużne paski zaowocowały nietypowym wykończeniem frędzelkowym. Nieskromnie powiem, że ta zakładka bardzo mi się podoba i cieszy oko. No i jakoś pasuje do podobajacych mi się ostatnimi czasy odcieni śliwkowych (w całej gamie). Pasuje też do końcówki karnawału.



Jest to dopiero druga wykonana przeze mnie zakładka z paskami ułożonymi wzdłuż dłuższego boku. I chyba ładniejsza od pierwszej :)  → do obejrzenia TUTAJ (fioletowa za słoneczkiem).

Ciągną mnie te dwustronne zakładki, nie mam siły zabierać się za zamówione wzory... A to nieładnie...




A przy okazji udało mi się złapać coś takiego:


To w sumie nie tak wiele, gdy inni liczą wyświetlenia w setki tysięcy, ale taka okrągła liczba ładnie wygląda :)

niedziela, 8 lutego 2015

Łagodna Lista Przebojów

Parę miesięcy temu, na pewno dzięki przyjaciołom z zespołu Arete, zawedrowałam na stronę Łagodnej Listy Przebojów radia Aspekt. Nigdy nie słuchałam nałogowo żadnego radia, nie mam zwyczaju włączania radia, gdy jestem sama (lub nie-sama) w domu. Częściej już leci u nas muzyka z płyt - o ile w ogóle. A jednak pomysł tej szczególnej listy przebojów spodobał mi się. Pewnie dlatego, że są na niej w znacznej części piosenki znane i lubiane (przynajmniej przeze mnie), takie które mają i melodię, i tekst, takie, które chcą przekazać coś więcej niż odrobinę rytmicznego hałasu. Oczywiście z dumą stwierdzam, że na pierwszym miejscu jest obecnie piosenka "Wędrujemy", bo to ciągle ostatnio mój hit nr 1. Dziś jednak odkryłam niezbyt znaną piosenkę zespołu SETA, pt. "Orawa". SETA kojarzyła mi się dotąd  głównie z balladą o św. Mikołaju. Ta nie jest taka dramatyczna - na szczęście. Zatęskniło mi się do gór...
Posłuchajcie, jakie to ładne:

http://krainalagodnosci.panelradiowy.pl/player.php?mode=wrzuta&key=6Ue3imoXM1M&login=w439

Niestety na YT znalazłam tylko czyjeś wykonanie. Też ładne (i można zerknąć na tekst), ale już nie to samo... Na dodatek denerwuje mnie błąd w pierwszej linijce.


piątek, 6 lutego 2015

Trzydzieści

MN wzrusza mnie co roku pamięcią o rocznicy naszego poznania się. Ponieważ w tym roku dokładna rocznica przypadała w dniach najtrudniejszych, stosowny do okazji bukiet otrzymałam wczoraj. Kompletne zaskoczenie, bo ja (niestety) nigdy o tej rocznicy nie pamiętam. Trzydzieści lat przyjaźni,o parę mniej małżeństwa (zapewne jak zwykle odnotuję za jakiś czas rocznicę - tę pamiętam!) to piękna sprawa. :)
Wciąż pamiętam ten pierwszy moment, gdy się zobaczyliśmy i miejsce, i potem długie rozmowy w skromnej kuchni państwa Z. przy piecu na węgiel. I przegadane wędrowanie w śniegu. Wyprawę po chleb. I zamarznięty Dunajec. I takie jedno miejsce, które do dziś pokazujemy dzieciom, bo nie udało nam się tam złapać tzw. stopa. Było w tym całym czasie okropnie zimno... i pięknie ;))


Tak, tulipanów jest trzydzieści. Chyba nigdy jeszcze takiego dużego bukietu tulipanów nie dostałam. ;)

czwartek, 5 lutego 2015

Przed i po

Wymyśliłam sobie zakładkę z motywem siatki. Dwustronną
Znalazłam przepiękny odcień niebieskiego jako tło.
Znalazłam ciekawą cieniowaną nitkę na oczka sieci.
Zaczęłam haft w domu.
Kontynuowałam - właściwie prawie skończyłam - w pociągu w ubiegły wtorek. Gdy zbierałam się, by wysiąść, zostało niewiele pracy - jeden rządek siatki, obramowanie i ogonek.

A potem przyszło to, co przeczuwane, a przecież będące zaskoczeniem. Jak chyba zawsze - za wcześnie. Choć za dar poczytuję sobie to, że byłam. Że mogłam trzymać za rękę. Uśmiechać się. Usłużyć. Słuchać. Przyjąć przepiękny gest miłości....



Skończyłam wczoraj wieczorem. Po tygodniu od daty zapamiętanej już na zawsze.
Po pierwszej normalnie przespanej nocy od tamtego dnia.


Nie sposób oderwać się od narzucających się skojarzeń z Parkami splatającymi losy ludzkie. Z Kochanowskim splatającym radość z troską. Z wymiarem wieczności, w której życie się zmienia, ale nie kończy.

Zastanawiam się, czy będę umiała dać ją komuś w prezencie.



PS. Zdjęcie pokazuje tylko jedną stronę, bo fotka drugiej strony wyszła bardzo nieostra.