poniedziałek, 6 listopada 2017

Omszona

Od jakiegoś czasu miałam ochotę wrócić do tego motywu. :) Robiłam już kilka podobnych zakładek, ale tak dawno, że aż nieprawda.
 Klawiatura to wdzięczny temat do kombinowania. Zakładając oczywiście, że odejdziemy od oczywistego zestawu kolorów. Tym razem postawiłam na zieleń i czerwień, ale takie nie do końca oczywiste.
Najmłodszy z Kamzików popatrzył i stwierdził zdecydowanie: "Klawiatura porosła mchem". (Nieużywana? To nie u nas).



Lubię te cieniowane zielonkawe nici, mam jeszcze zapas otrzymany kiedyś od Pewnej Pani :). A cieniowanymi haftuje się ładnie, choć czasem jak się ma zacięcie pedantyczne, to trzeba pilnować, ay nie było za wielkich kontrastów. Za to nie do końca wiadomo z góry jak wyjdzie. Ale jest frajda :)

środa, 1 listopada 2017

Błogosławieństwa AD 2017

Tradycyjnie (a o mało nie zapomniałam) w Uroczystość Wszystkich Świętych zapraszam do wylosowania błogosławieństwa.

 


O co chodzi?
Nie każdy wie, nie każdy pamięta, więc wklejam opis na nowo.

Zwyczaj losowania błogosławieństw
Zwyczaj losowania błogosławieństw zaistniał we Wspólnocie Niepokalanej Matki Kościoła pod koniec lat siedemdziesiątych. Dzisiaj trudno ustalić, kto był autorem tego zwyczaju; nie był nim Czcigodny Sługa Boży ks. Franciszek Blachnicki, ale zawsze w losowaniu błogosławieństw uczestniczył.
Inspirację stanowił niewątpliwie liturgiczny obchód uroczystości Wszystkich Świętych i czytana w tym dniu ewangelia z Mt 5, 1-12a, w której przypomina się fragment Chrystusowego kazania na górze z proklama­cją ośmiu błogosławieństw. Wszyscy święci są właśnie tymi ludźmi, którzy dali przykład stosowania ich w codziennym postępowaniu. Sensem losowania błogosławieństw jest nakłonienie swego serca do szczególnego zastosowania tego jednego, wylosowanego błogosławieństwa we własnym życiu, do następnej uroczystości Wszystkich Świętych.
Losowanie można przeprowadzić w rodzinie, kręgu rodzin, grupie formacyjnej, a także i w innych środowiskach. Ważne jest, aby we wprowadzeniu do losowania ukazać cel – mianowicie przyjęcie w duchu wiary treści tego konkretnego błogosławieństwa jako szczególnego światła dla swojego życia na następny rok. Można też od razu po wylosowaniu błogosławieństwa podzielić się odkryciem treści w nim zawartej, jako konkretnej inspiracji do podjęcia „pracy nad sobą”.

I podobnie jak w ubiegłych latach chciałabym zaproponować wirtualne losowanie błogosławieństw tym, którzy byliby zainteresowani.
Może ktoś zechce podjąć takie wyzwanie? Po raz pierwszy albo i kolejny? Przyjąć jedno z ośmiu błogosławieństw jako wskazówkę do pracy nad sobą czy nad relacjami z innymi na cały rok? (Uwaga: oczywiście nie chodzi o żadne wróżenie!)

Nadal myślę, że sam tekst jest na tyle uniwersalny w wymiarze czysto ludzkim, że to losowanie nie musi ograniczać się do osób uznających się za chrześcijan.
Można zaprosić do losowania innych.

Od strony technicznej będzie to wyglądać tak:  ja przypisałam do każdego błogosławieństwa jakiś numer. Uczestnicy losowania napiszą wybrany numer (od 1 do 8) w komentarzu (dla siebie, kogoś z rodziny...). Można podać maila, jeśli nie jest widoczny w profilu. Ja na tego maila wyślę tekst wybranego błogosławieństwa. Taki do wydrukowania dla siebie. Numery są raczej inne niż w ubiegłym roku i mam nadzieję, że nie powtarzają się z poprzednimi latami (ale tego to już nie kontroluję).
Potem, jeśli ktoś zechce, może podzielić się jakąś refleksją - ale nie musi (nie chodzi wszak o nabijanie na siłę komentarzy!)

Zapraszam odważnych. :)
Czekam nawet i do niedzieli (5 XI) wieczór :) ale oczywiście można napisać i później :). Proszę tylko pamiętać, że w piątek, sobotę i niedzielę mogę mieć ograniczony dostęp do internetu - i nie niecierpliwić się :)

PS. Ufam, że wszystko w tych plikach png wyświetli się prawidłowo...

poniedziałek, 30 października 2017

Wieża z klocków

Moje dzieciństwo to w ogromnej mierze budowanie z klocków. Najrozmaitszych, choć oczywiście zaczynałam od drewnianych, z których jakieś chyba pamiętały nawet dzieciństwo mojego Taty, jak mi się wydaje. Te klocki ciągle "żyją", po używaniu przez moje dzieci czekają na kolejne pokolenie w skrzynce w szafie. Ostatnio bawiła się nimi rocza córeczka kuzyna - wyjmowanie ich po jednym z tego pudła okazało się wyśmienitą zabawą, dającą przy tym chwilę oddechu dorosłym, bo dziecko tkwiło w jednym miejscu metodycznie wyjmując klocek po klocku (i nie rzucała nimi!).
Klocki były potem też i plastikowe (te peerelowkie udajace Lego i zupełne inne niemieckie i wreszcie potem Lego, chyba już brata) i niejeden deszczowy dzień umiliły, rozwijając wyobraźnię. Rzecz jasna z radością wróciłam w stosownym czasie do budowania z dziećmi. I do tej pory uważam, że z klocków można zbudować wszystko (budowałam półtorarocznej córce maszynę do pisania, bo chciała pracować jak Tato). :)

Ten wstęp klockowy zmierza do pokazania zakładki, na której "stoi" wysoka wieża z klocków. No, nie fizycznie stoi, jest wyhaftowana. Cieszę się, że tak wyszła jak sobie planowałam - choć jak w życiu (budowli klockowych) wieża budowała się po kawałku, bez z góry ułożonego projektu. Wydaje mi się lekka i niezwykła.



Chciałam dać tej zakładce filcowe plecy, ale w kluczowym momencie zapomniałam, a potem machnęłam ręką. Podoba mi się taka.

środa, 25 października 2017

Pocztówka z czaplą

Żebym nie widziała, to trudno by było uwierzyć.
Zasadniczo centrum wielkiego miasta.
Fakt - blisko morza.



Ciekawość popłaca (czasem). Zeszłam w dół, aby zobaczyć jak wygląda to, do czego  prowadzą schody z przyczółka mostu...