Tak. Już niestety czas ruszać w drogę.
Zostawić za sobą taaakie widoki...
Dom czeka...
piątek, 19 czerwca 2015
czwartek, 18 czerwca 2015
wtorek, 16 czerwca 2015
Pocztówki z przylądka
Na wyraźne życzenie Polly :)
Tytułowy przylądek to miejsce, w którym wody fiordu łączą się z wodami cieśniny. Choć temperatura powietrza nie rozpieszcza nas, a słońce oszczędnie rozsyła swoje ciepło, jest tam przepięknie. I pusto :)
Nad fiordem wiało, fale niecierpliwie i głośno uderzały o brzeg.
Podłoże jest tu specyficzne, gliniaste. Lekko ugina sie pod nogami. I dlatego też jest nieco niebezpiecznie - pod wpływem wilgoci tworzą się urwiska. Ogromne drzewa spadają do morza... Na zdjęciu poniżej wyrwa sięga ścieżki. Ciekawe, ile drzew przewróci się do końca, nim przyjadę tu kolejny raz....
Tytułowy przylądek to miejsce, w którym wody fiordu łączą się z wodami cieśniny. Choć temperatura powietrza nie rozpieszcza nas, a słońce oszczędnie rozsyła swoje ciepło, jest tam przepięknie. I pusto :)
Nad fiordem wiało, fale niecierpliwie i głośno uderzały o brzeg.
Cieśnina przywitała nas ciszą i prawie flautą...
Zaś na zdjęciach poniżej widać na morzu granicę wód - między wzburzonymi a spokojnymi (ten ciemny pas).
Podłoże jest tu specyficzne, gliniaste. Lekko ugina sie pod nogami. I dlatego też jest nieco niebezpiecznie - pod wpływem wilgoci tworzą się urwiska. Ogromne drzewa spadają do morza... Na zdjęciu poniżej wyrwa sięga ścieżki. Ciekawe, ile drzew przewróci się do końca, nim przyjadę tu kolejny raz....
poniedziałek, 15 czerwca 2015
Pocztówka z urwiska
W zasadzie dosłownie.
Pozdrowienia z widokiem na Mały Pas (wody jak mniemam). Nie taki on mały... W oddali jedna z większych (w tej okolicy) wysp.
Być może będą i kolejne pocztówki... któż to wie... :)
Pozdrowienia z widokiem na Mały Pas (wody jak mniemam). Nie taki on mały... W oddali jedna z większych (w tej okolicy) wysp.
Być może będą i kolejne pocztówki... któż to wie... :)
piątek, 12 czerwca 2015
Azyl
Opowieść właściwie głównie w zdjęciach.
Ostatnie ukochane miejsce mojego Taty.
Tak marzył, by skończyć domek i w pełni go urządzić. Tak lubił tam jeździć.... Wyjść o świcie do lasu...
W dowodzie rejestracyjnym nosił dwa zdjęcia jeszcze nie w pełni dokończonej budowy - w wersji zimowej i wiosennej. Śmiałam się, że ten dom to trzecie dziecko. Finiszu nie doczekał - jeszcze ciągle jest trochę pracy wewnatrz, potem trzeba będzie rozebrać starą chatkę.... Zbudować kominek... Ale miejsce jest przepełnione Jego obecnością, Jego solidnością w pracy i pomysłami - pogodne i tchnące rodzinnym ciepłem....
Ptaki śpiewają od świtu. W budkach na sosnach rosną pisklęta... W jeziorze buszują bobry...
Gdy potrząsnie się lekko gałęzią kwitnącej sosny z kwiatów unosi się złoty pył...
Ostatnie ukochane miejsce mojego Taty.
Tak marzył, by skończyć domek i w pełni go urządzić. Tak lubił tam jeździć.... Wyjść o świcie do lasu...
W dowodzie rejestracyjnym nosił dwa zdjęcia jeszcze nie w pełni dokończonej budowy - w wersji zimowej i wiosennej. Śmiałam się, że ten dom to trzecie dziecko. Finiszu nie doczekał - jeszcze ciągle jest trochę pracy wewnatrz, potem trzeba będzie rozebrać starą chatkę.... Zbudować kominek... Ale miejsce jest przepełnione Jego obecnością, Jego solidnością w pracy i pomysłami - pogodne i tchnące rodzinnym ciepłem....
Ptaki śpiewają od świtu. W budkach na sosnach rosną pisklęta... W jeziorze buszują bobry...
Drzewa płoną o zachodzie...
Gdy potrząsnie się lekko gałęzią kwitnącej sosny z kwiatów unosi się złoty pył...
A Jenga to moje ostatnie odkrycie... Nawet w wersji solitaire mi się podoba :))
Subskrybuj:
Posty (Atom)














