piątek, 12 czerwca 2015

Azyl

Opowieść właściwie głównie w zdjęciach.

Ostatnie ukochane miejsce mojego Taty.
Tak marzył, by skończyć domek i w pełni go urządzić. Tak lubił tam jeździć.... Wyjść o świcie do lasu...
W dowodzie rejestracyjnym nosił dwa zdjęcia jeszcze nie w pełni dokończonej budowy - w wersji zimowej i wiosennej. Śmiałam się, że ten dom to trzecie dziecko. Finiszu nie doczekał - jeszcze ciągle jest trochę pracy wewnatrz, potem trzeba będzie rozebrać starą chatkę.... Zbudować kominek... Ale miejsce jest przepełnione Jego obecnością, Jego solidnością w pracy i pomysłami - pogodne i tchnące rodzinnym ciepłem....

Ptaki śpiewają od świtu. W budkach na sosnach rosną pisklęta... W jeziorze buszują bobry...



Drzewa płoną o zachodzie...  
 

Gdy potrząsnie się lekko gałęzią kwitnącej sosny z kwiatów unosi się złoty pył...


A Jenga to moje ostatnie odkrycie... Nawet w wersji solitaire mi się podoba :))

10 komentarzy:

  1. Fajnie, że macie to miejsce. Piękne otoczenie, świergot ptaków....o tu można odpocząć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko ode mnie troche daleko. Nawet łazienka w budowie mi nie przeszkadza - ale odległość trochę tak. Ale wypoczywa sie tam cudownie. I choć pobyt przed tygodniem był wypełniony prozaiczną pracą, a nie wypoczynkiem (koszenie, kompost), samo powietrze upaja :)

      Usuń
    2. Ale wieczory albo poranki na tym tarasie....co? Bajka :)

      Usuń
  2. Tato zostawił Wam wspaniałą, żywą pamiątkę...

    OdpowiedzUsuń
  3. A mnie całość i pierwsza fotka z bujanym fotelem wzruszyła... :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Ach i ten bujany fotel - piękne miejsce i wspomnienia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. jak pięknie mieć takie miejsce... przecież tam na zawsze będzie Jego obecność :)

    OdpowiedzUsuń
  6. fantastyczne miejsce przepełnione dobrą energią i miłością bardzo ważnego człowieka. nic dziwnego, że Was tam ciągnie :)

    OdpowiedzUsuń

Miło będzie przeczytać Twój komentarz :)