poniedziałek, 22 czerwca 2015

Marchewka?

W środku lasu.
Należącego do największych w Krainie Wikingów.
Idziemy.
Podziwiamy.
Storczyk.
Morze.
Buk.
Ostrokrzew.
Z daleka widać, że na ścieżce coś się pomarańczowi.
Pierwsza myśl Agai: "Skąd tu marchewka?".
A to tymczasem:


Nie lubię, oj nie lubię...




16 komentarzy:

  1. A ja lubię ślimaki. Nie jadam, nie dotykam, lecz tylko oglądam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię ślimaki pod warunkiem, że nie żerują w moim ogrodzie!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli lubisz zależnie od miejsca. Gdyż jestem przekonana, że każdy ślimak bez wyjątku z przyjemnością żerowałby w twoim ogrodzie :)

      Usuń
  3. Oj tym ślimakom i ja mówie papa albo i gorzej :P

    OdpowiedzUsuń
  4. oj.... nie lubię i ja.... :) w dodatku pomarańczowe... ffffffuuujjjjjj

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, te bez skorupek takie mało przyjazne są.

      Usuń
  5. ależ okazała ta marchewka ;P

    OdpowiedzUsuń
  6. Ojeju, też nie lubię. Wolałabym pooglądac marchewkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://wyborcza.pl/51,145452,18184782.html?i=1
      ;)

      Usuń
    2. Nadal wolę marchewkę :)

      Usuń
  7. U mnie takie łaciate chodzą bleeeeeee

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łaciate też blee.
      Łaciate to powinny być krowy. Ewentualnie króliczki. Kózki. No owce jeszcze... psy... i koty. Salamandry...
      Łaciaty śłimak to wydaje sie jakoś sprzeczny z naturą :)

      Usuń
  8. dobrze, że nie dotknęłaś gołą ręką :D

    OdpowiedzUsuń

Miło będzie przeczytać Twój komentarz :)