poniedziałek, 1 czerwca 2015

Jeżyki i jerzyki

Dużo u nas tego tałatajstwa. I tego przez ż i tego przez rz. Jedne po cichutku tuptają po ścieżkach i   ogrodach, drugie kreslą w powietrzu między blokami ostre linie dźwięku (tak, tak, pokrzykują i lot zlewa się z piskiem). Lubię jedne i drugie. Podziwiam za dostosowanie do życia w mieście i przetrwanie.Z samochodem taki jeż nie ma szans, a przecież jakoś u nas unikają śmiercionośnych kół. Jerzyki zaś mnóstwa uroku dodają letnim dniom...

Tego kolegę spotkała pod domem Średnia Kamzikówna. I natychmiast wysłała matce mms ;)





A jak o jeżach mowa to wklejam link z uroczą książeczką - znałam ją na pamięć. Ba, chyba do tej pory znam. I lubię. I mam :)

Stoi domek z dachem stromym,
ma okienka, drzwi i komin.

Znacie?

15 komentarzy:

  1. a nie znam
    ale ciągle mam jeszcze szansę poznać :)
    będę miała na uwadze , kiedy przyjdzie czas... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo lubięt ę książeczkę-wierszyk. doskonała do wspólnego recytowania

      Usuń
  2. jeżyki są bardzo rozczulające :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak szybko suną na długich nóżkach..

      Usuń
  3. Do mnie przychodził, ale pewnego dnia znalazłam go na ulicy.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to bardzo przykre. No niestety przez ulice przechodzą bez patrzenia... Przebiegał nam jeden ostatnio drogę (nie u nas) ale zauważyłam i nie jechaliśmy szybko (spryciarz biegł niedaleko za progiem zwalniającym).

      Usuń
  4. Mimo, że ruchliwe miasto, trochę tej przyrody jednak mamy w okolicy. Ostatnio przecierałem oczy ze zdumienia jak w chwilę po opuszczeniu osiedla minąłem majestatycznie kroczącego bażanta. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jest. Bażanty u nas są. Kiedyś też były kuropatwy.A zająca jeszcze nie spotkałeś? Bo na się zdarzyło nie tak dawno. Kiedyś z okna widziałam lisa...

      Stadko bażantów obserwowałam kiedyś stojąc w korku na zjeździe z autostrady na wrocławskich Bielanach ;))

      Usuń
    2. Zająca widziałem w pobliżu rezerwatu naszych traszek, a lisa też, ale po drugiej stronie miasta :D

      Usuń
  5. U nas jeżyków akurat jak na lekarstwo, choć kiedyś jednemu udało się mnie wystraszyć :) Natomiast bażantów, sójek i szpaków zatrzęsienie :) Jeden z bażantów nocuje w naszym ogrodzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takiego lokatora mieć - cudo... No u nas do tego nie doszliśmy mimo wszystko :)
      Sójki chyba jednak w mieście (my tak bliżej centrum) nie zagospodarowują się aż tak łatwo - musza nam wystarczyć drapieżne sroki.

      Usuń
  6. Jeżyk? A może był to mój synuś?:))

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeśli chodzi o jeże, to zawsze ich mordeczki zbudzają we mnie czułe emocje: chciałoby się takiego wziąć na ręce i pogłaskać po kolcach:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak, dokłądnie to rozumiem.

      A wiesz, głaskałam kiedyś jeżyka... Wcale nie kłuł...

      Usuń

Miło będzie przeczytać Twój komentarz :)