niedziela, 7 stycznia 2018

Fortepian w czerwieni

To też było konkretne zamówienie.
Zakładka z klawiaturą.

Bardzo lubię :)
Usiłuję policzyć w pamięci ile ich powstało - siedem? osiem? W każdym razie każda inna na pewno.

Tym razem "czarne" klawisze są wyhaftowane piękną cieniowaną muliną, niezwykłą, bo jej cieniowanie nie dochodzi do jasnych odcieni. Mamy więc delikatne przejscia od głebokiej czerwieni do nieco jaśniejszej.


Zakładka z tych nieco dłuższych, więc i ponad dwie oktawy się zmieściły (nawet praaawie trzy).
I chyba nic więcej już się nie da dodać. Może tyle, że poza tym kolorem jest oszczędna w wyrazie - minimalistyczna wręcz ;)
A inne klawiaturki można obejrzeć po kliknięciu na stosowną etykietę.

piątek, 5 stycznia 2018

Z rybką

Zamówienie było konkretne: z rybką. Zakładka. Na tym konkretów koniec. I fajnie.

Od zakładek z rybką zaczynałam swoją "karierę" twórczą, ale nie robiłam takich od wieków, więc z radością podjęłam temat.
Zaczynając oczywiście od rybki. Plum.
A potem trzeba było pomyśleć co dookoła rybki. To i pomyślałam.


Mało oryginalnie - zwykle dookoła rybki jest woda (oczywiście, o ile nie jest to rybka w galarecie na przykład).

Rybka jest wyhaftowana cieniowaną muliną, zastanawiałam się, czy nie za bardzo ją (rybkę) upasłam, ale w sumie wydaje mi się być rybką z charakterem. Rzuconą na głębokie wody, na których świetnie sobie radzi... Tą samą cieniowaną muliną zrobiłam obwódkę.

I mam nadzieję, że widać, iż nad TĄ wodą świeci słońce!

środa, 3 stycznia 2018

Piaskowo-optymistyczna

Kwadratowa zawieszka w wielkości, którą bardzo lubię (bok ok. 3 cm).
Kolory na zdjęciu trochę przekłamane, stąd trzeba w tę piaskowość uwierzyć na słowo.
Rozjaśnia dzisiejszy ponury, rozchlapany śniegiem z deszczem dzień. Dobrze, że obok mnie świeci tajemniczo choinka.


Na zakończenie minionego roku udało mi się zrobić porządki w zdjęciach: to znaczy zamówić i odebrać odbitki oraz umieścić je w albumach, dołączając stosowne podpisy. Bo porządek w zdjęciach w wersji elektronicznej mam wręcz idealny (bardzo tego pilnuję, bo inaczej bym zginęła). Oczywiście nie robimy odbitek ze wszystkich zrobionych zdjęć, na tym byśmy pewnie zbankrutowali nawet przy największych rabatach. ;) Przy okazji wkładaia zdjęć do albumów zobaczyłam, że choć od dawna królują aparaty cyfrowe, albumy nieodmiennie mają z tyłu kieszonkę na przechowywanie wywołanych filmów. Ciekawe to.

Wywoływanie zdjęć można uznać dziś za fanaberię, ale jednak miło się je ogląda w wersji fizycznej, można komuś podrzucić. Ma to swój urok. Podobnie jak (inny) urok ma też wspólne ogladanie zdjęć rzucanych na ścianę/ekran, ewentualnie wyświetlanie na ekranie telewizora. Pamiętam z dawnych lat takie rodzinne oglądanie slajdów z wakacyjnych wypadów. A także dyskusje o tym jakie góry widać na poszczególnych zdjęciach :). Ba, nawet mam jeszcze gdzieś slajdy i chyba jednak czas przerobić je na wersję elektroniczną...

Jaką wersję oglądania preferujecie?

wtorek, 2 stycznia 2018

Zakładka skomplikowana

Zapewnie nieprzesadnie skomplikowna, ale jakoś tak mi się kojarzy.
Powstała oczywiście jakiś czas temu, bez wizji konkretnego wzoru a raczej jako (jak zwykle) zabawa kolorami i ich wzajemnymi odniesieniami.


Teraz, gdy patrzę na to zdjęcie, widzę że nawet fajerwerków można się dopatrzeć. Albo i futurystycznych form architektonicznych. Można to znaczy, że nie trzeba :). Za to da się zauważyć inny niż zwykle ogonek :). Kiedyś tak spinałam włosy tworząc coś pośredniego między końskim ogonem a warkoczem. Kiedyś dawno...


Z czeluści fejsbukowych przyszła do mnie sympatyczna grafika ujmująca życzenia na cały nowy rok. (Pamiętamy, że jest różnica między "Nowym Rokiem" a "nowym rokiem"?). W sumie może się i tu pokazać ;). Grafika przywędrowała z kraju, w którym właśnie tajfun o oksymoronicznym imieniu Agaton uniemożliwia wielu powrót do domu (i oby tylko to). W tym kontekście życzenie "May you be safe" (obyście byli bezpieczni) nabiera zupełnie innego znaczenia.... A przecież są i inne kraje....




niedziela, 31 grudnia 2017

Podobno coś się kończy (?)



 

Już kiedyś tu pisałam, że nie mam szczególnego nabożeństwa do czczenia Nowego Roku - choć oczywiście rozumiem, że ktoś inny inaczej do tego podchodzi. Niemniej nawet wybieramy się dziś na bal! Decyzja ostateczna podjęta dziś rano, bo parę dni temu miałam zbyt bliskie spotkanie z lodowiskiem i nie było wiadomo ile czasu będę dochodzić do siebie. Okazało się lepiej niż sądziłam ;).
Jednak zanim się będziemy bawić, chciałabym zamknąć ten rok na blogu wyrazami radości i wdzięczności za wszystkich Czytelników (głównie Czytelniczki), szczególnie za te Osoby, z którymi nawiązuje się nić sympatii wykraczająca poza ramy komentarzy na blogach. Jesteście wielką moją radością i źródłem zachwytu nad niezbadanymi drogami Opatrzności. :)

Przy okazji mogę podziękować jeszcze raz za wszystkie wyrazy sympatii, w tym karteczkowe ;) i pokazać parę detali towarzyszących naszym pełnym pokoju tegorocznym Świętom:

 

Białe śnieżynki na naszą choinkę przyleciały w tym roku od Mysi, a żółte gwiazdki-serweteczki od Basi. Basiu, myślę, że tę mniejszą usztywnię i będzie tylko na choinkę :) Urocze są wszystkie.




 I ładnie pasują do czerwonych gwiazdek, które zrobiła rok temu moja średnia córka ;)

A jak już o choince mowa to pokażę moją ulubioną ozdobę, którą można nazwać wodotryskiem (?). Chętnie bym dokupiła (dostałam kiedyś komplet od Rodziców, ale..), ale nigdzie ich nie ma. Nie wiem czy miałabym zacięcie, by samodzielnie takie cacko zrobić.


 No i aniołki... Mam wśród aniołków zespół kameralny z oboistą :) Udało sie w miarę przyzwoite zdjęcie.


Natomiast inny aniołek... stracił aureolę w tym roku (ale bombki żadnej nie stłukliśmy). Po daremnnych próbach jej posklejania musiał zadowolić się staniem w oknie ;)
 

Pierwszy też raz od dawna nie mamy na choince słomkowych łańcuchów. Bardzo mi nie pasowaly, nie wiem czemu bo generalnie ogromnie je lubię. Skończyło się na dekoracjach wilczomleczy :D

 

Co roku wzdycham z nutką zazdrości nad przepienie dekorowanymi piernikami, jakie wychodzą spod wielu rąk. Moje są w tym roku nawet wizualnie niezłe (chwilami), ale nie umywają się do wielu innych. Ale smaczne są. I duuużo ich - upiekłyśmy 900 sztuk (nie licząc pożartych). Fakt, że niektóre są małe. Ale jak ja lubie mieć i mieć ciągle pierniczki w zapasie!


A na koniec tego wpisu - w nawiązaniu do tytułu:
jak coś się kończy to i się zaczyna. Niech rok 2018 bedzie dla Was rokiem błogosławionym i pełnym pokoju. Nie zawsze jest to równoznaczne z byciem łatwym i przyjemnym. Ale niech będzie dobry, nawet jeśli trudny.




Błogosławieństwo Aaronowe z pierwszostyczniowej liturgii:

Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską. Niech zwróci ku tobie oblicze swoje i niech cię obdarzy pokojem. (Lb 5, 24-26)