piątek, 13 listopada 2020

Poszukaj ptaszka

 No niestety dziś zrobiłam cała serię zdjęć, które można by opatrzyć takim tytułem. I co gorsza ptaszki (stadko mysikrólików mam wrażenie) oczywiście umknęły.

Ale coś tam złapało się w kadr...

I teraz zastanawiam się, czy ten tutaj to może być raniuszek :) 



A więcej jeszcze będzie.


środa, 11 listopada 2020

Prostokątnie

 Wstawianie zdjęć zakładek z pewnym opóźnieniem ma ten plus, że można na nie popatrzeć jakby nowym okiem. Tak było z tą właśnie, którą pokazuję dziś. Zerknęłam na zdjęcia i zaskoczyły mnie rysowane nićmi prostokąty - po prostu nie pamiętałam, że wymyśliłam takie wzory :D.


Zdjęcia z początku września, zatem jest to zakładka wakacyjna, górska...
Wspomnienia w sam raz na długie listopadowe wieczory ;)

sobota, 7 listopada 2020

Turkusowy

 Taki słoiczek powstał jakiś czas temu. Moje ulubione turkusowe serwetki (jeszcze są) dają zawsze ciekawy efekt.

Słoik nie jest duży i ma w sobie tę charakterystyczną zgrabność.

Oryginalny żółtozłotykolor zakrętki nie pasował do nowych ścianek, zatem została pomalowana na turkusowo. Moim zdaniem teraz wygląda o wiele lepiej.

 

Słoiczek niedługo powędruje do mojej Przyjaciółki, która bardzo lubi kolor turkusowy (i nie zagląda na bloga, więc mogę o tym napisać).

A na dobrą niedzielę zostawiam fantastyczny film z przelotu nad Tatrami Wysokimi. To wideo 360°, można je sobie obracać  przy pomocy myszki. Coś pięknego!


Jeżeli ktoś nie widzi tego filmu tutaj, to można zajrzeć na poniższą stronę:

https://tatromaniak.pl/aktualnosci/przelot-nad-tatrami-wysokimi-i-niezwykle-nagranie-360-z-podpisanymi-miejscami-film/




czwartek, 5 listopada 2020

Zimowa

Oglądam sobie tę zakładkę i zachwycam się delikatnym błękitem przypominającym koronki szronu na drzewach i dachach. Taka czysta radość świeżo spadłego śniegu, sznury lampek, pokój, dobro, życzliwość, serdeczność...

 

 Doświadczam tych wartości, gdy tak siedzę w domu: ktoś przynosi zakupy, ktoś inny dzwoni, z bliska czy naprawdę z daleka, ktoś jeszcze inny spontanicznie pyta, czy czegoś nie potrzebujemy i... deklaruje, że może wysłać co potrzeba kurierem, bo przecież mieszka kilkaset kilometrów od nas - ale jaki problem... mamy tylko powiedzieć. A jeszcze inni po prostu ślą modlitwę, dla której i tysiące kilometrów nie są przeszkodą... Dobro i Życzliwość nie znają granic. I przywracają/umacniają wiarę w człowieczeństwo, w ludzką solidarność, wiarę - nie ukrywam - czasem heroiczną, bo wpadają mi w oczy różne rzeczy i czuję się czasem rozpaczliwie bezradna. Ale dopóki są okruchy dobra, nie wszystko stracone. Tak sobie przynajmniej myślę w świecie, który ogarnia coraz większe szaleństwo.

...

I tęsknię za obrazem z wiersza Williama Blake'a (na pewno go znacie, bo to chyba jeden z najbardziej znanych). Podaję w tłumaczeniu Stanisława Barańczaka. I w oryginale.

BOSKI WIZERUNEK William Blake (1757-1827)

Gdzie Dobroć, Litość, Pokój, Miłość-
Tam płyną nasze modły:
Żadnej znękanej ludzkiej duszy
Te cnoty nie zawiodły.
           
Bo Dobroć,Litość, Pokój, Miłość
To Bóg,co włada w świecie
I Dobroć, Litość, Pokój, Miłość
To człowiek – jego dziecię.

Dobroć ma bowiem ludzkie serce
Litość – ludzkie wejrzenie
Miłość – człowieka postać boską
Pokój – jego odzienie.

W każdej krainie każdy człowiek
W udręce swej i znoju
Przyzywa ludzki kształt Miłości
Litości i Pokoju.

Miłuj kształt ludzki w poganinie
I Żydzie, i Cyganie!
Gdzie Dobroć, Litość, Miłość mieszka
Tam Bóg ma swe mieszkanie.
 
THE DIVINE IMAGE, William Blake (1757-1827)
To Mercy, Pity, Peace, and Love,
All pray in their distress:
And to these virtues of delight
Return their thankfulness.

For Mercy, Pity, Peace, and Love,
Is God, our father dear:
And Mercy, Pity, Peace, and Love,
Is Man, his child and care.

For Mercy has a human heart,
Pity, a human face:
And Love, the human form divine,
And Peace, the human dress.

Then every man of every clime,
That prays in his distress,
Prays to the human form divine,
Love, Mercy, Pity, Peace.

And all must love the human form,
In heathen, Turk, or Jew.
Where Mercy, Love, & Pity dwell,
There God is dwelling too.
 I tak, wiem, że wielu oceni to jako naiwność....

PS.
Ktoś poprosił o błogosławieństwo, ale napisał komentarz anonimowy i teraz nie wiem komu wysłać...

poniedziałek, 2 listopada 2020

I jeszcze raz żniwna :)

 Hm, albo żniwna, albo wczesnojesienna.
Zakładki staram się przycinać z grubsza w podobnym rozmiarze, ale od czasu do czasu trafia się jedna czy dwie węższe. Ot, tak jak wyjdzie z przycinania całego arkusza kanwy. Te węższe mają tę zaletę, że szybciej "się robią" oczywiście.

Zatem dziś taka węższa, w kolorystyce podobnej jak poprzednio.
Wydaje mi się bardzo... soczysta :). Jak letnie owoce

Czeka teraz aż będę ją mogła wysłać do nowej właścicielki. :)

Nie za bardzo pasuje kolorami do listopada, choć z dzieciństwa pamiętam podświetlone ogniem zniczy kolorowe liście, najczęściej w różnych odcieniach złota i żółci - bo na "naszym" cmentarzu z mojego dzieciństwa rosną głównie sosny i klony i trochę buków może. Nieprędko tam będę mogła pojechać... Tutaj zaś mam głównie brzozy... też złote ;).
Wspominam sobie różne cmentarze, które chciałabym odwiedzić, łącznie z tymi miejscami daleko na północy, gdzie pochowani są moi przodkowie. Ciekawe czy tam w ogóle jeszcze kiedyś dojadę, czy życia starczy na taka wyprawę...