poniedziałek, 21 stycznia 2013

Początki

Przygoda z zakładkami zaczęła się w 2009 r. W Krościenku nad Dunajcem. Zobaczyłam jak pewna dziewczyna wyszywa pracowicie zakładkę z podobizną Prosiaczka (tego z wersji Disneya niestety). To było moje pierwsze spotkanie z kanwą z plastiku. Wcześniej oczywiście znałam kanwę lnianą i nawet coś tam na niej parę razy na niej wyhaftowałam - to już jako dorosła osoba, w mojej rodzinie była bogata tradycja haftowania ale kanwa była zupełnie nieobecna. Ta plastikowa jednak wydała mi się interesującym materiałem, można ją było kupić, zapasy muliny w domu jakieś były, no i ruszyła produkcja rękodzieła w wersji autorskiej :). Pierwszą nieśmiałą próbę otrzymała Magda, która tworzy bajeczne rzeczy. Oczywiście nie mam zdjęcia tej zakładki (jak i wielu innych), ale tak to się właśnie zaczęło.No i tak jakoś wyszło, że robienie zakładek okazuje się wielka frajdą, a może jeszcze większą ich rozdawanie. :)
Poniżej zamieszczam pierwsze zdjęcie zakładek - trochę trwało zanim dotarło do mnie, że warto je uwieczniać na pamiątkę...


Jak zapewne widać, pierwsze powstające zakładki były przeznaczone głównie do Biblii, stąd motyw rybki i napisu. Ta czerwona, w lewym górnym rogu, chyba druga z wyhaftowanych przeze mnie, służyła mi bardzo długo, ale w końcu rok temu pojechała do Ameryki, bo żadnej innej nie miałam pod ręką, a chciałam dać coś na pamiątkę pewnej osobie... Filetową z rybką do tej pory używa mój syn, a trójkolorowa w kratki i paski powstała na specjalne zamówienie jednej z córek :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Miło będzie przeczytać Twój komentarz :)

Proszę jednak nie wykorzystywać komentarzy do reklam rozmaitych usług.
Komentarze z reklamą będę usuwać.