niedziela, 31 sierpnia 2014

Żyję i...

...i pozdrawiam.
Te pozdrowienia z fotografii to już nie z dzisiaj ani nawet nie z wczoraj, ale tak to już jest, jak się chodzi po górach - wieczorem ledwo starcza sił na mycie i jedzenie...


Teraz przede mną walka pt. pralka i żelazko.

Ale o wiele ważniejszą walkę toczą Puchatkowie. Wspomnijcie, proszę.

13 komentarzy:

  1. Hejka!!
    ściągnęłam Cię chyba myślami... pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło coś takiego przeczytać :))

      Usuń
    2. Oj długo Cię nie było... :)))))

      Usuń
    3. W realu byłam aż do bólu... mięśni (prawą nogę czuję do dziś). :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Jeszcze ciągle coś przed Tobą. Jak nie w tym roku, to może w przyszłym?
      Udało nam się nie zmoknąć, co w tym roku należy uznać za sukces.

      Usuń
  3. jak miło Cie kochana zobaczyć... choć w cieniu... :) pięknie wyszłaś :)
    Dobrze, że już jesteś wreszcie... :******

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ściskam mocno.
      Właśnie się okazało, że prawdopodobnie pojutrze wybędę, I tym razem niekoniecznie dla przyjemności, :( Ale może za to da sie pisać i nadrabiać zaległości.

      Usuń
    2. rób co trzeba... a my tutaj zaczekamy :******

      Usuń
  4. Nie kocham żelazka:-)))))))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to tzw. miłość (?) z rozsądku :)). Pada i kiepsko schnie...

      Usuń

Miło będzie przeczytać Twój komentarz :)