Nie wiem, ciągle nie wiem jakie.
Poza tym, że cudne. I że moje.
Ptaszysko. Ptaszor.
Mam nieprawdopodobnie utalentowaną kuzynkę (no, niejedną taką mam, ale o jednej teraz napiszę). Między innymi (bardzo poważnymi innymi) lepi cudeńka z gliny. Oglądałam do tej pory większość na FB i tylko jednego stwora miałam okazję podziwiać i pogłaskać tydzień temu.
Wczoraj wreszcie udało nam się po dłuższym czasie spotkać z Utalentowaną. I dostalam prezent! Absolutnie niespodziewany i absolutnie zachwycający. A do tego wykonany przez nią własnoręcznie, od początku do końca (no dobra, tej gliny to sama nie kopała).
Zapraszam do podziwiania, bo jest co podziwiać. No i można zastanowić się jakie to ptaszysko (to znaczy jaki to gatunek :) )....
--------------------------------------
Dzisiaj już kończy się dzień dla wielu osób trudny i przywołujący bolesne wspomnienia, ale jednocześnie pomagający w uporaniu sie z trudnytmi przeżyciami i zwracajacy uwagę na ważny problem. http://www.chcemybycrodzicami.pl/artykuly/482/
środa, 15 października 2014
niedziela, 12 października 2014
Kocyk w malinach
Lubię cieniowane nici. Ostatnio nawet skusiłam sie na nie w pasmaterii. Urzekła mnie nieco złamana czerwień - jak w mocno dojrzałych malinach. I teraz już wiem, że z jednego motka muliny (z małym dodatkiem) wychodzi jedna zakładka, przynajmniej z tych dwustronnych.
W rozlicznych zawirowaniach ostatniego czasu powstała druga, z grubsza monochromatyczna, zakładka kojarząca mi się z kocykiem. Poprzedna była w błękitach, ta - jak głosi tytuł - w malinowej czerwieni.
Teraz chyba jednak wrócę do tradycyjnych krzyżyków, bo uzbierałam kilka zamówień i wypada sie z nich wywiązać...
W rozlicznych zawirowaniach ostatniego czasu powstała druga, z grubsza monochromatyczna, zakładka kojarząca mi się z kocykiem. Poprzedna była w błękitach, ta - jak głosi tytuł - w malinowej czerwieni.
Teraz chyba jednak wrócę do tradycyjnych krzyżyków, bo uzbierałam kilka zamówień i wypada sie z nich wywiązać...
sobota, 11 października 2014
czwartek, 9 października 2014
Z jakim rezultatem?
Krótka notka.
W niedzielne przedpołudnie spotkaliśmy taki oto znak.
Oczywiście to bardzo sympatycznie, że ktoś remontuje chodniki (należy im się) i jeszcze przeprasza za niedogodności.
Ale..
Nie sposób nie zastanowić się, czy po pracy z TAKIM narzędziem te chodniki nie wyglądałyby gorzej. No i ile czasu zajęłoby przesypanie tej kupki piasku we właściwe miejsce...
Pomijam już fakt, iż "pracownik" wygląda jakby się skradał i zamierzał wbić ten trójząb komuś w plecy... Swoją drogą, cóż to za wyraz równości - sam król morza przy tak prozaicznej pracy... Widać musi zarobić na chleb, samo stanie na fontannie nie starczy...
Złośliwostki złośliwostkami, ale w sumie uważam, że znak sympatyczny. I z chęcią upubliczniam :)
W niedzielne przedpołudnie spotkaliśmy taki oto znak.
Oczywiście to bardzo sympatycznie, że ktoś remontuje chodniki (należy im się) i jeszcze przeprasza za niedogodności.
Ale..
Nie sposób nie zastanowić się, czy po pracy z TAKIM narzędziem te chodniki nie wyglądałyby gorzej. No i ile czasu zajęłoby przesypanie tej kupki piasku we właściwe miejsce...
Pomijam już fakt, iż "pracownik" wygląda jakby się skradał i zamierzał wbić ten trójząb komuś w plecy... Swoją drogą, cóż to za wyraz równości - sam król morza przy tak prozaicznej pracy... Widać musi zarobić na chleb, samo stanie na fontannie nie starczy...
Złośliwostki złośliwostkami, ale w sumie uważam, że znak sympatyczny. I z chęcią upubliczniam :)
poniedziałek, 6 października 2014
Przelotem
"Starsi panowie dwaj..."
Nasi prywatni starsi panowie dwaj przysparzają nam ostatnio sporo emocji (nie z własnej winy oczywiście). Polecam się pamięci.
Nasi prywatni starsi panowie dwaj przysparzają nam ostatnio sporo emocji (nie z własnej winy oczywiście). Polecam się pamięci.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






