poniedziałek, 7 grudnia 2015

Aniołki

Czasem, gdy mam tyle zajęć, że nie wiem w co włożyć ręce, wpada mi do głowy coś, co trzeba wykonać natychmiast... I robi się wesoło...
Aniołki "urodziły się" w planach już dawniej, przy okazji oglądania pierwszych choinkowych gadżetów w któymś ze sklepów. Bo tam były aniołki urokliwe z daleka, ale niestety tracące przy bliższym spotkaniu, bo jakość wykończenia niezbyt wysokiego lotu: tu nitka, tam strzępek... Ciekawe, że miałayśy z Najstarszą Kamzikówną identyczne skojarzenie (choć wcale nie byłyśmy tam razem): takie aniołki to można samemu zrobić.

Na początku ubiegłego tygodnia z przerażeniem stwierdziłam, że już zaraz 6 grudnia, a ja przecież planowałam aniołki właśnie z tej okazji... Ale była też okazyjna wizyta w pasmanterii (choć z koralami było trochę kłopotów, a jakoś nie przemawiała do mnie wizja aniołków o twarzyczkach w zieleni, błękicie czy purpurze). Skrawki materiałów, maszyna, włóczka, szydełko, klej, filc na skrzydła, stare rajstopy i kuleczki do wypchania...


Każdy jest trochę inny, technika doskonalona i teraz powinna mieć tylko czas na kolejne... Na co na razie się nie zanosi niestety.
Nie ośmieliłam się malować twarzyczek. Zeby nie popsuć...

niedziela, 6 grudnia 2015

Obiecany komplet

Wreszcie - ze specjalną dedykacją dla Mysi.
Tak wyglądał komplet mniej więcej 10 dni temu temu. Już tak nie wygląda, bo większość zawieszek zdązżyła powędrować w świat. Ale zdjęcie kolorowe :)


A przy okazji znalazłą się fotka innego kompletu zawieszek, z początku wakacji. Też ładnie wyglądają :) No i widać różnice w wymiarach.


sobota, 5 grudnia 2015

Uniwersalne Lego

Co prawda, jeśli chodzi o klocki plastikowe, to nie wychowywałam się na klockach Lego tylko na polskiej wersji zrobionej na ich wzór (jak sądzę) i pozbawionej wielu potrzebnych elementów. Brakowało nieraz tych wąskich i pojedynczych klocków, o figurkach czy innych dziwolągach nie wspominając. Niemniej sentyment pozostał i z radością bawiłam się Lego z moimi dziećmi. Ba, nawet teraz bym się pobawiła...

A Lego można wykorzystać bardzo twórczo. I wcale nie są do tego koniecznie wersje tematyczne.
Oto przykład:


(A u nas gorący czas...)

piątek, 4 grudnia 2015

Antycypująca

Takie trudne słowo.
Pomarańcze chyba zawsze będą mi się kojarzyć z Bożym Narodzeniem. Mandarynki też.
Z Bożym Narodzeniem i Pewną Panią :))

Zawieszka jest szalenie optymistyczna i radosna.
Motyw powtórzony w mniejszej wersji :)

A to zielone w doniczce to hiacynty.





A jak już zrobiłam, ucieszyłam się, to popatrzyłam i... skojarzenie było bezlitosne: kółko i krzyżyk. :(

czwartek, 3 grudnia 2015

Przedadwentowa

Sobotę i część  niedzieli spędziliśmy w doborowym towarzystwie, na strawie głównie duchowej i nieco towarzyskiej (pogaduszki przy kawie... gdy nie trzeba myśleć o tym co na obiad... uwielbiam). Czas słuchania dzieliłam miedzy notowanie a wyszywanie. Jakiż to był pożyteczny czas :). W dwójnasób pożyteczny.
Co prawda moje zapasy znowu się uszczupliły (i znowu powinnam nadganiać) z jednej strony, ale też coś tam przybyło. Na przykład to:



Chwilowy powrót do niebieskości. I gwiazdki, gwiazdeczki. I odrobina brokatu na sam koniec, już w domu :)
Klamerka obrazuje wielkość "dzieła".

Jak już się wszystko przewali co ma się przewalić (i odpocznę), nauczę się obsługiwać Gimpa ;) (bądź posugiwac się Gimpem). Howgh.