sobota, 5 grudnia 2015

Uniwersalne Lego

Co prawda, jeśli chodzi o klocki plastikowe, to nie wychowywałam się na klockach Lego tylko na polskiej wersji zrobionej na ich wzór (jak sądzę) i pozbawionej wielu potrzebnych elementów. Brakowało nieraz tych wąskich i pojedynczych klocków, o figurkach czy innych dziwolągach nie wspominając. Niemniej sentyment pozostał i z radością bawiłam się Lego z moimi dziećmi. Ba, nawet teraz bym się pobawiła...

A Lego można wykorzystać bardzo twórczo. I wcale nie są do tego koniecznie wersje tematyczne.
Oto przykład:


(A u nas gorący czas...)

9 komentarzy:

  1. za lego jakoś nigdy nie przepadałam ... chyba mało kreatywna jestem :)
    a na gorący czas mnóstwo serdeczności posyłam :*****

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. godzina Twojego posta powalająca ... myślałam że tylko ja nie sypiam bo Mała ma pokręcony dzień z nocą ;)

      Usuń
    2. Ale to dobra godzina - 2 pm czyli druga po południu. Jesteś zakręcona, bo literek nie zauważyłaś :)
      Ja pilnuję, by nie publikować o skandalicznych porach, Ale kiedy piszę to kto wie :))

      Usuń
    3. no masz! moje oczy odmawiają posłuszeństwa ... widzą ale z półprzymknięcia ;)

      Usuń
    4. W tej porze z Malutką to jest ok. :))

      Usuń
  2. I ja lego z dziećmi lubiłam.
    Nie lubiłam tylko nagle i niespodziewanie nadepnąć na taki malutki klocek ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, aż zabolało. :))
      Klocki są świetne ;)

      Usuń
  3. Kiedy moje dzieci były małe to klocki lego były na czasie,teraz pozbierane zamieszkują jakieś przepastne pudła,może kiedyś jakiś kreatywny wnuczek będzie chciał się nimi bawić :)))
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas już też pieczołowicie schowane. A drewniane służą czasem jako podstawki... Ale ufam, że jeszcze przyjdzie na nie czas. :)))
      Również podrawiam :)

      Usuń

Miło będzie przeczytać Twój komentarz :)