środa, 23 grudnia 2015

Wersja szyszki na choinkę

Tytuł stanowczo za długi w stosunku do treści.
Ponieważ świeczki z wieńca adwentowego utworzyły podczas niedzielnego obiadu malownicze jezioro z czterema knotami, postanowiłam go rozebrać. Nasz obecny wieniec jest kompilacją sztucznego wianka z autorskimi dodatkami: czerwone koła z nie wiem czego, jarzębina, dzika róża, srebrne żołędzie i cyprysowe szyszki. Oglądając te ostatnie zauważyłam, że mają ogonki... Zatem mamy nowe szyszki na choinkę :)). Jedna w wersji sauté pojechała do Średniego Kamzikostwa, druga w takiej samej wersji grzecznie wisi chwilowo na bożym drzewku, a trzecią postanowiłam pomalować.
I całkiem fajnie się prezentuje. :)


Dobrych ostatnich przygotowań :)

4 komentarze:

  1. ostatnie... pierwsze...jakoś nie wyrabiam ;)
    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz prawo. Ja jakoś też nie wyrabiam choć niby wszystko prawie zrobione. To "prawie" jest bardzo pojemne.

      Usuń
  2. Narodziny...

    Zapachniało
    zaszumiało
    zawirowało
    rozbłysły światła
    obudziło się serce
    stała się cisza …
    błękit zstąpił na ziemię
    narodziła się Miłość
    napełniła puste naczynia
    rozlała się strumieniem
    przyszła
    czeka
    przygarnij ją
    tylko
    Miłość rodzi miłość.

    Wszelkiego dobra i łask od Dzieciątka Jezus Wam życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki piękny wiersz!
      Wam również Basiu tego życzymy!

      Usuń

Miło będzie przeczytać Twój komentarz :)