Zauważyłam, że czas mija, a pewne przyzwyczajenia czy odruchy wcale się nie zmieniają. Przynajmniej u mnie.
Kiedy jesienią spotykam kasztany leżace na chodnikach, trawnikach czy ulicach, odruchowo schylam się i je podnoszę... Taki świeżo wyłuskany kasztan dobrze jest trzymać w dłoni, znaleźć w kieszeni.... NIe są mi do niczego potrzebne, nie mam dzieci, które robiłyby z nich figurki, a wciąż jest we mnie ten jakiś dziecięcy pęd i zachwyt... kasztany, zbieramy kasztany...
Podobnie mam z jesiennymi liśćmi. Zachwycają mnie kolory, kształty, odcienie. Nie zbieram już jednak zasadniczo liści, choć znajoma niedawno zaczęła pokazywać prześłiczne obrazki z liści i to aż kusi... Kiedy moje dzieci chodziły do podstawówki zbierałam i suszyłam liście na zapas - każda mama wie, że prędzej czy później przychodzi taki ciemny wieczór, kiedy okazuje się, że na jutro rano potrzebny bukiet liści.... Wtedy moje zapasy okazywały się skarbem... (polecam...)
Teraz już tylko oglądam, zachwycam się i... fotografuję.
Z takich zachwytów zebrała się w tym roku kolekcja zdjęć, które postanowiłam tu pokazać.
A ponieważ jakoś nie uwieczniłam czerwonych liści, dokładam dwa zdjęcia z dzikim winobluszczem - wygląda jak ogień....
środa, 10 października 2018
poniedziałek, 8 października 2018
Też czerwona
Podobne zakładki już były - tzn. z motywem "siatki" i (+/-) w czerwieni.
Ale one były jednak inne. Tym razem bowiem prawie cała czerwień jest pod spodem, a na wierzchu tylko kolor, który można określić jako écru. Poza jednym narożnikiem, aby nie było nudno.
Jednak ta podspodnia czerwień nie jest absolutnie jednolita i oczywista. I to mi sie podoba. W sumie nie przeszkadzają mi nawet błędy, które zauważyłam zbyt późno, by je poprawiać.... Zatem stwierdzam, że "tak miało być" :D
Obie strony zakładki są prawie identyczne. Obramowanie jest jednolite, choć na zdjęciu wygląda na cieniowane.
A skoro jeszcze raz piszę o czerwieni, to dołożę dwie fotki z niedzielnej wyprawy rowerowej (o której chyba jeszcze napiszę osobno).
To są owoce trzmieliny, już bez nasion w środku :) Takie czerwone niesymetryczne dzwoneczki... :)
Jeden z insektem:)
Ale one były jednak inne. Tym razem bowiem prawie cała czerwień jest pod spodem, a na wierzchu tylko kolor, który można określić jako écru. Poza jednym narożnikiem, aby nie było nudno.
Jednak ta podspodnia czerwień nie jest absolutnie jednolita i oczywista. I to mi sie podoba. W sumie nie przeszkadzają mi nawet błędy, które zauważyłam zbyt późno, by je poprawiać.... Zatem stwierdzam, że "tak miało być" :D
Obie strony zakładki są prawie identyczne. Obramowanie jest jednolite, choć na zdjęciu wygląda na cieniowane.
A skoro jeszcze raz piszę o czerwieni, to dołożę dwie fotki z niedzielnej wyprawy rowerowej (o której chyba jeszcze napiszę osobno).
To są owoce trzmieliny, już bez nasion w środku :) Takie czerwone niesymetryczne dzwoneczki... :)
Jeden z insektem:)
sobota, 6 października 2018
Czerwone
Wspomnienie wakacji i wędrówek.
Czerwony kolor nie jest moim ulubionym jeśli chodzi o stroje czy nawet wnętrza, ale w przyrodzie (i ozdobach) doceniam go jak najbardziej.
Dziś czerwone owoce :) Upolowane głównie w górach, czasem nawet dość wysoko...
Jarzębiny....
Głóg to akurat niżej był :)
Borówek będzie dużo, bo prześliczny był odcień tej czerwieni......
i taki samotny kwiatek. Chyba nigdy nie widziałam kwiatków borówkowych ;)
Malinka się trafiła...
A na koniec bonus... robal i ptaszysko :D
Edit.
Po namyśle i dzisiejszej przejażdżce rowerowej dodaję jeszcze dwie fotki z nizin :)
Cis (trujące, pamiętajmy)
i sumak. Nie jagody ale owoc na pewno...
:D
Czerwony kolor nie jest moim ulubionym jeśli chodzi o stroje czy nawet wnętrza, ale w przyrodzie (i ozdobach) doceniam go jak najbardziej.
Dziś czerwone owoce :) Upolowane głównie w górach, czasem nawet dość wysoko...
Jarzębiny....
i taki samotny kwiatek. Chyba nigdy nie widziałam kwiatków borówkowych ;)
Malinka się trafiła...
A na koniec bonus... robal i ptaszysko :D
Edit.
Po namyśle i dzisiejszej przejażdżce rowerowej dodaję jeszcze dwie fotki z nizin :)
Cis (trujące, pamiętajmy)
i sumak. Nie jagody ale owoc na pewno...
:D
czwartek, 4 października 2018
Szalone kolory
Takie maleństwo tętniące kolorami.
Chyba przynajmniej częściowo powstało w ramach zagospodarowywania resztek .
W sumie niemal najprostsze co możną sobie wyobrazić. A aż się człowiek ma ochotę uśmiechnąć na ten widok.
W sam raz drobiazg na deszczowe dni ;)
Choć, jak tak patrzę, to po lewej stronie jest złota polska jesień :D
Chyba przynajmniej częściowo powstało w ramach zagospodarowywania resztek .
W sumie niemal najprostsze co możną sobie wyobrazić. A aż się człowiek ma ochotę uśmiechnąć na ten widok.
W sam raz drobiazg na deszczowe dni ;)
Choć, jak tak patrzę, to po lewej stronie jest złota polska jesień :D
poniedziałek, 1 października 2018
Przeplatanka in blue
Najwyższy czas na choć niewielką odmianę. Zakładka, którą dziś pokażę powstała w sposób, który określam jako siatkę. Najpierw z przeplatanych nitek powstała warstwa spodnia, potem wierzchnia. Obie w tonacji sliwkowo-granatowej. Dzięki tej technice zakładka jest z obu stron prawie taka sama, tak naprawdę nie ma strony "prawej" i "lewej". Na zdjęciu są obie strony zakładki i widać, że różnice są minimalne.
Przy tej technice - o ile nie działa się w systemie dwukolorowym - nigdy nie wiadomo do końca jaki będzie rezultat pracy, czy na pewno wszystkie niuanse kolorystyczne wyjdą zgodnie z planem i czy całość spełni oczekiwania. Łatwo też jest się pogubić w tym przeplataniu. Jednak w trakcie pracy jest sporo radości z dobierania kolorów :).
Generalnie z tej zakładki jestem bardzo zadowolona.
Przy tej technice - o ile nie działa się w systemie dwukolorowym - nigdy nie wiadomo do końca jaki będzie rezultat pracy, czy na pewno wszystkie niuanse kolorystyczne wyjdą zgodnie z planem i czy całość spełni oczekiwania. Łatwo też jest się pogubić w tym przeplataniu. Jednak w trakcie pracy jest sporo radości z dobierania kolorów :).
Generalnie z tej zakładki jestem bardzo zadowolona.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





























