niedziela, 26 stycznia 2020

Tace

Tytuł kojarzy mi się nieco łacińsko, ale chodzi o jak najbardziej polskie tace. ;)
To był szalony projekt przedświąteczny.

Weszłam do sklepu po coś zupełnie innego, ale spotkałam w nim drewniane (i różowe!) tace  formie płaskiego pudełka. I... kupiłam... Myśląc o bardzo konkretnym przeznaczeniu. Otóż każde z dzieci, które jeszcze z nami mieszkają ma łóżko-sofę. I nie za wielki pokój. Jak się siedzi na sofie i chce wypić herbatę, to potem zawsze jest pytanie, gdzie postawić kubek, aby był pod ręką. Na samej sofie na pewno nie. Do biurka czy stolika bywa za daleko. Zatem taka taca-podstawka może być przydatna. (A oprócz tego do wielu innych celów się przyda).

Zatem kupiłam, pomalowałam, wykleiłam... i powstały dwie tace, każda inna.

Pierwsza jest męska, czarno-biała... Choć ten łososiowy wyłazi nieco spod białej farby... trzeba było cały środek pomalować na czarno... ale tak jak jest, jest lżej wizualnie chyba...


 Przy takim wzorze trzeba było sztukować, fragmenty serwetek wkleiłam też wewnątrz.



 Niestety nie wszystko było idealnie, poratowała mnie taśma z koronki :)

Druga taca jest turkusowa, wykorzystałam serwetkę, która już kiedyś pokazywałam. I tu widać wielki plus takiego nieregularnego wzoru - na dłuższy bok można było przykleić serwetkę skosem, zero sztukowania...




 Na wierzchu lakier nitro - który oczywiście czasem wydobywa coś spod farby, ale tu był konieczny.

W sumie projekt uznaję za udany. I jeszcze udało się ukryć prezenty przed tymi, dla których były przeznaczone :D. Nie zorientowali się, że coś dla nich robię....


piątek, 24 stycznia 2020

I znowu perski dywanik

To znaczy znowu skojarzenie z dywanikiem :)
 A może komuś kojarzy się zupełnie inaczej?

Zakładka bardzo kolorowa, pasująca do słońca, które jeszcze mam za oknem.



Podobnie jak wiele razy pisałam, zachwycam się zmianami, jakie wprowadza w odbiorze sąsiedztwo kolorów.
No i widać, że "miotełka" porządna.

Pozdrawiam wszystkich serdecznie ze styczniowym słońcem.

środa, 22 stycznia 2020

Różyczki retro

Bardzo mi się spodobały serwetki w różyczki. No to zaszalałam i kupiłam paczuszkę. I jakoś tak w podobnym czasie zorientowałam się że warto zrobić kolejny słoik. W zasadzie wykończyć, bo chyba już był pomalowany (dobrze mieć zawsze jakiś w zapasie).

I tak oto powstał słoik w różyczki, w zasadzie całkiem solidny słój.


Jak widać słoik ma wypukły wzór - dwa paski - zatem oklejałam go "sposobem": najpierw poziomy pas przycięty na odpowiednią szerokość (i niestety łączony, bo serwetki z tych nieco mniejszych),

 

a potem jeszcze doklejałam pojedyncze kwiatki i kawałki kwiatków, niwelując (gdzie się dało) brzeg naklejonego wcześniej paska.

Pokrywkę - jak widać - okleiłam tą samą serwetką.

 
 
Na wierzch najpierw lakier "normalny", potem nitro.

A do nowych właścicieli słój pojechał  napełniony ciasteczkami herbacianymi. Mniam :)




sobota, 18 stycznia 2020

Zawieszki się robią...

Będę potrzebować niedługo dużo zawieszek (a po drodze i tak trochę się rozeszło) więc stawiam ostatnio bardziej na ilość i robię głównie takie, które "robią się" szybko. Postanowiłam pokazać kilka w jednym wpisie, można nawet powiedzieć która najładniejsza (na zdjęciu). :)



 


Wszystkie je łączy to, że mają jasną obwódkę - a przynajmniej jaśniejszą od środka. Nie wszystkie zachowują pełnie urody na fotografiach - zadziwia mnie, że są kolory, których mój aparat nie lubi....

Pozdrawiam serdecznie i biorę się do dalszych prac domowych...

piątek, 17 stycznia 2020

Pocztówka z pelargonią

Czasem mam wrażenie, że jest tyle spraw do zrobienia, że nie mam szans się wyrobić.
Wtedy potrzebna jest chwila oddechu na racjonalną ocenę. Może nawet spis i ustawienie priorytetów.

I moment zachwytu pięknem.
Żeby uspokoić emocje.





Pozdrawiam ze słońcem za oknem i na klawiaturze ;).