czwartek, 16 czerwca 2016

Kruchość

Kruchość dopada nas na przestrzenich ostatnich dwóch-trzech lat co chwilę niemal.

Ostatnio znowu jakby bardziej widoczna
Czai się tuż za progiem.
Wychyla zza firanki.
Drży w dźwięku telefonu. W coraz cichszym głosie.
Przypomina o wdzięczności za każdy dzień.




W ten czas dobrze wpisuje się wiersz Barańczaka, który tu już był kiedyś przywoływany.
Nie da się od niego uciec.

W szerszym kadrze jest tak. Obcięłam z lewej dalszy kawał muru i komin.


A w zbliżeniu, jeśli ktoś nie pamięta...


A świat sobie tak obok pędzi i gna...



6 komentarzy:

  1. ehhhhhhhhh
    taka nostalgia towarzyszy trudnym sprawom, więc posyłam Wam mnóstwo ciepłych myśli...
    sama proszę o modlitwę... potrzebna naszej Ali...
    :****

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ściskam mocno. U nas też szpitalnie.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Czasem gdy się robi coś wartościowego jakby zwalniał...

      Usuń
  3. No właśnie świat gna, a my razem z nim toczymy się jak ta ociężała lokomotywa, czasami tratująca innych...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bywa i tak. Oby jak najrzadziej...

      Usuń

Miło będzie przeczytać Twój komentarz :)