To tak w luźnym skojarzeniu.
Taka zakładka.
Dlaczego takie skojarzenie? Wystarczy obrócić...
Zaczęłam od haftowania środka i jest to wyhaftowane - uwaga - jedną nitką, tak niezwykle cieniowaną. To był jej ostatni kawałek, jaki miałam, oczywiście rozdzielony na dwie części, bo zwykle haftuję trzema pasmami muliny. Ten "biały" fragment też nie jest jednolicie biały, w ogóle to taka raczej złamana biel i odrobinę innych odcieni. A reszta to już dobieranie różnych odcieni i barw, aby pasowało. Podoba mi się ta zakładka i tak sobie myślę, że zostawię ją sobie, przynajmniej na jakiś czas... I postaram się kupić tę niezwykłą mulinę, bo ta zabawa takim cieniowaniem jest świetna.
Aha - skojarzenie chyba jednak jest uprawnione, choć jako żywo nie zamierzałam robić ilustracji z życia Ameryki. Obrazek z Wikipedii oczywiście.
niedziela, 11 lutego 2018
czwartek, 8 lutego 2018
Jeszcze raz ogniście
Będzie w podobnych kolorach, bo... ciągle nie zrobiłam fotki zakładce, która czeka na pokazanie. A fotki lepiej robić w dzień. Zobaczymy, czy jutro będę pamietać...
Mam wrażenie, że ta zawieszka miała najpierw być inna i w ogóle miałam na nią jakiś plan, tylko już nie pamiętam jaki. :) Może mi się przypomni kiedyś :D.
Jak widac na zdjęciu niżej, znowu zrobiłam "siatkę", ale już tło nie jest jednolite i wygląda zupełnie inaczej. Nitka częściowo cieniowana (resztki chyba) a częściowo inne, zbliżone kolory. Obie strony zawieszki takie same.
Zawieszka z tych nieco większych, na pewno nie pozwoli zgubić klucza czy innego przydasia :).
Czysta zabawa kolorami :)
I słońce :)
Mam wrażenie, że ta zawieszka miała najpierw być inna i w ogóle miałam na nią jakiś plan, tylko już nie pamiętam jaki. :) Może mi się przypomni kiedyś :D.
Jak widac na zdjęciu niżej, znowu zrobiłam "siatkę", ale już tło nie jest jednolite i wygląda zupełnie inaczej. Nitka częściowo cieniowana (resztki chyba) a częściowo inne, zbliżone kolory. Obie strony zawieszki takie same.
Zawieszka z tych nieco większych, na pewno nie pozwoli zgubić klucza czy innego przydasia :).
Czysta zabawa kolorami :)
I słońce :)
wtorek, 6 lutego 2018
Szalona i pączki
Pisałam przed-poprzednio o kuszących oranżach z cieniowanej nitki.
Były bardziej kuszące niż myślicie i z czystej przyjemności, jaką jest haftowanie tym kolorem powstała dwustronna płomienna zawieszka. Oprócz błękitnej plamy wykorzystałam też i inne nitki, nie tylko tę cieniowaną, ale tak by pasowały do całości.
Wydaje mi się dość nieoczywista, rzecz jasna zdjęcie ciut zniekształca kolory, ale zapewniam, że w kolekcji zawieszek robila wrażenie, aż wpadla w oko jednej Pani i pojechała w świat :) (no dobra, w Polskę tym razem).
A ten niebieski kolor jest świetny :)
Zaś co do pączków, to można tanim kosztem pomóc.
Wysyłajmy pączki do Afryki :)
Szczegóły pod tym linkiem: https://paczek.kapucyni.pl/
Były bardziej kuszące niż myślicie i z czystej przyjemności, jaką jest haftowanie tym kolorem powstała dwustronna płomienna zawieszka. Oprócz błękitnej plamy wykorzystałam też i inne nitki, nie tylko tę cieniowaną, ale tak by pasowały do całości.
Wydaje mi się dość nieoczywista, rzecz jasna zdjęcie ciut zniekształca kolory, ale zapewniam, że w kolekcji zawieszek robila wrażenie, aż wpadla w oko jednej Pani i pojechała w świat :) (no dobra, w Polskę tym razem).
A ten niebieski kolor jest świetny :)
Zaś co do pączków, to można tanim kosztem pomóc.
Wysyłajmy pączki do Afryki :)
Szczegóły pod tym linkiem: https://paczek.kapucyni.pl/
sobota, 3 lutego 2018
Debiutancko
Odnotowuję
Tzn debiut jest podwójny ;)
I nie idealny.
Gofrownica nie jest duża, ale za to wypieka kwiatek złożony z pięciu serduszek. Sama słodycz.
Pierwsze ciasto zrobił osobiście Kamzik Najmłodszy według przepisu z książeczki. Trochę może w tym przepisie jest za słodkie, ale generalnie było dobre. A że zadbał i o dodatki, mieliśmy super ucztę na deser/podwieczorek i na kolację, bo z reszty ciasta piekłam gofry w piątek późnym wieczorem po powrocie z koncertu. Pycha.
Dziś ciasto na gofry robiłam ja (zdecydowanie mniejszą ilość) eksperymentując, bo chciałam wykorzystać białka jajek, które zostały po drugim debiucie. I też wyszło smacznie. Zatem w tej części naprawdę pełen sukces. I wreszcie wykorzystuję klepsydrę, która od dawna stoi na jednej z półek ;)
Jeśli ktoś ma sprawdzone pomysły/patenty na gofry (albo sprawdził te przypisy z lidlowskiej książeczki :D) - to polecam się :)
Rozochocona sukcesami na polu gofrowym zabrałam się za pazurki z makiem. Ślicznie tam wyglądają na zdjęciu, prawda?
Pierwsza porcja ciut się przypiekła niestety, po skosztowaniu uznałam, że jednak cukier puder sie przyda, a rodzina orzekła, że "mogą być". Kolejnych porcji pilnowałam bardziej, niemniej żadna nie wyglada tak ładnie i smakowicie jak na blogu Autorki. :( Szkoda. A tak chciałam żeby mi wyszło idealnie ;D.
Cóż, niedziela zacznie się pewnie od robienia ciasta jogutrowego...
I naprawdę muszę wymienić kuchenkę....
Tzn debiut jest podwójny ;)
I nie idealny.
Gofrownica nie jest duża, ale za to wypieka kwiatek złożony z pięciu serduszek. Sama słodycz.
Pierwsze ciasto zrobił osobiście Kamzik Najmłodszy według przepisu z książeczki. Trochę może w tym przepisie jest za słodkie, ale generalnie było dobre. A że zadbał i o dodatki, mieliśmy super ucztę na deser/podwieczorek i na kolację, bo z reszty ciasta piekłam gofry w piątek późnym wieczorem po powrocie z koncertu. Pycha.
Dziś ciasto na gofry robiłam ja (zdecydowanie mniejszą ilość) eksperymentując, bo chciałam wykorzystać białka jajek, które zostały po drugim debiucie. I też wyszło smacznie. Zatem w tej części naprawdę pełen sukces. I wreszcie wykorzystuję klepsydrę, która od dawna stoi na jednej z półek ;)
Jeśli ktoś ma sprawdzone pomysły/patenty na gofry (albo sprawdził te przypisy z lidlowskiej książeczki :D) - to polecam się :)
Rozochocona sukcesami na polu gofrowym zabrałam się za pazurki z makiem. Ślicznie tam wyglądają na zdjęciu, prawda?
Pierwsza porcja ciut się przypiekła niestety, po skosztowaniu uznałam, że jednak cukier puder sie przyda, a rodzina orzekła, że "mogą być". Kolejnych porcji pilnowałam bardziej, niemniej żadna nie wyglada tak ładnie i smakowicie jak na blogu Autorki. :( Szkoda. A tak chciałam żeby mi wyszło idealnie ;D.
Cóż, niedziela zacznie się pewnie od robienia ciasta jogutrowego...
I naprawdę muszę wymienić kuchenkę....
piątek, 2 lutego 2018
Podobna
Co prawda Poetka twierdziła, że nic dwa razy się nie zdarza, ale nie da się ukryć, że podobną zawieszkę już kiedyś zrobiłam. I przypuszczam, że również wtedy uwiodła mnie ta cieniowana pomarańczowa nitka.
I jak to jest.
Pomarańczowy nie jest moim ulubionym kolorem, nie noszę i chyba nigdy dłużej nie nosiłam nic pomarańczowego (no, przepraszam, mam taki jeden pamiątkowy T-shirt zza oceanu), a ta nitka co jakiś czas woła tak mocno, że muszę coś z niej zrobić....
Zawieszka "z siatką" - jeden z najfajniejszych pomysłów na cieniowane nitki. (Ale nie jedyny)
Podoba mi się to rozbielone "okienko" i podobny odcień na obramowaniu. Tło wygląda na zielone ale jest to szczególny szmaragdowy odcień zieleni. Cieniowana siatka sprawia, że i tło wydaje się zmienne.
I jest to, proszę Szanownych Czytelników, zawieszka numer 200!
I, co ciekawe, ciągle jeszcze zakładek zrobiłam więcej niż zawieszek :)
Dzisiejsze święto (02.02) to również dzień życia konsekrowanego czyli święto wszystkich osób żyjących w zakonach żeńskich i męskich, instytutach świeckich, konsekrowanych wdów i dziewic... Myślę o różnych znajomych, w tym też i o takiej, które lubi szczególnie kolor pomarańczowy...
I tak sobie myślę, że ta piosenka tu bardzo pasuje...
The Road goes ever on and on,
Down from the door where it began.
Now far ahead the Road has gone,
And I must follow, if I can,
Pursuing it with eager feet,
Until it joins some larger way
Where many paths and errands meet.
And whither then? I cannot say. ...
I jak to jest.
Pomarańczowy nie jest moim ulubionym kolorem, nie noszę i chyba nigdy dłużej nie nosiłam nic pomarańczowego (no, przepraszam, mam taki jeden pamiątkowy T-shirt zza oceanu), a ta nitka co jakiś czas woła tak mocno, że muszę coś z niej zrobić....
Zawieszka "z siatką" - jeden z najfajniejszych pomysłów na cieniowane nitki. (Ale nie jedyny)
Podoba mi się to rozbielone "okienko" i podobny odcień na obramowaniu. Tło wygląda na zielone ale jest to szczególny szmaragdowy odcień zieleni. Cieniowana siatka sprawia, że i tło wydaje się zmienne.
I jest to, proszę Szanownych Czytelników, zawieszka numer 200!
I, co ciekawe, ciągle jeszcze zakładek zrobiłam więcej niż zawieszek :)
Dzisiejsze święto (02.02) to również dzień życia konsekrowanego czyli święto wszystkich osób żyjących w zakonach żeńskich i męskich, instytutach świeckich, konsekrowanych wdów i dziewic... Myślę o różnych znajomych, w tym też i o takiej, które lubi szczególnie kolor pomarańczowy...
I tak sobie myślę, że ta piosenka tu bardzo pasuje...
The Road goes ever on and on,
Down from the door where it began.
Now far ahead the Road has gone,
And I must follow, if I can,
Pursuing it with eager feet,
Until it joins some larger way
Where many paths and errands meet.
And whither then? I cannot say. ...
Subskrybuj:
Posty (Atom)








