Takie kwiatki oglądane z okna. Albo z tarasu na piętrze. Z daleka.
Albo też... kolorowe kamyki bądź muszelki na plaży. Gdy byłam dzieckiem, zdarzał się na naszej plaży gruby piach, ciemniejszy, nie ten miałki biały, i te jego ziarenka były kolorowe – choć nie było tam tyle żółtego, co na mojej zakładce. Teraz – mam wrażenie – piasek jest chyba dosypywany...
Kropeczki, które zwykle zaczynają się od kończenia kawałków nici pozostałych po innych zakładkach, potem wykorzystują już skojarzenia kolorów. Bardzo uspokajające działanie.
Terapeutyczne wręcz.

Cudna, niesamowicie energetyczna i radosna zakładka :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło, Agness:)