Rozbawiły mnie te znaki (na zdjęciu jeden, ale generalnie widzieliśmy ich kilka). Tak cudownie niepoprawne politycznie - i takie oczywiste.
Kto niesie plecak, no kto?
Choć już kolejności wędrowania mogłabym się czepiać...
piątek, 11 stycznia 2019
wtorek, 8 stycznia 2019
Pocztówka z tarasami i górą
Tak po prostu.
Zdjecie powinno dą się powiększyć Ten domek na samej górze wygląda na samą ścianę z oknami...
Zdjecie powinno dą się powiększyć Ten domek na samej górze wygląda na samą ścianę z oknami...
poniedziałek, 7 stycznia 2019
Misz masz
Zanim zgram, opracuję i opiszę zdjęcia kolejnych zakładek (chwilowo nie labiryntów), nadrabiam zaległości w dydnadełkach ;).
Taka jedna (z wielu) bardzo kolorowa zawieszka. Zupełnie zwariowany wzorek, o ile można mówić o wzorku. Każda strona inna, choć kolorystycznie stosunkowo jednolite. Taki była zamiar - odrobina szaleństwa jeszcze w listopadzie (mówiłam, że zaległości).
"Prawość i lewość", awers i rewers, front and back dobrane całkowicie przypadkowo - tak jak najczęściej, poza zawieszkami z literkami czy napisami.
Dobrego tygodnia wszystkim życzę :). Wreszcie poniedziałek jest poniedziałkiem (i już nie mylę się jak po Nowym Roku).
PS. Przypadkiem odkryłam, że jedna z moich zawieszek wisi przy pewnych kluczach. Wiecie jaka to radocha zobaczyć, że takie małe coś jest używane :D
Taka jedna (z wielu) bardzo kolorowa zawieszka. Zupełnie zwariowany wzorek, o ile można mówić o wzorku. Każda strona inna, choć kolorystycznie stosunkowo jednolite. Taki była zamiar - odrobina szaleństwa jeszcze w listopadzie (mówiłam, że zaległości).
"Prawość i lewość", awers i rewers, front and back dobrane całkowicie przypadkowo - tak jak najczęściej, poza zawieszkami z literkami czy napisami.
Dobrego tygodnia wszystkim życzę :). Wreszcie poniedziałek jest poniedziałkiem (i już nie mylę się jak po Nowym Roku).
PS. Przypadkiem odkryłam, że jedna z moich zawieszek wisi przy pewnych kluczach. Wiecie jaka to radocha zobaczyć, że takie małe coś jest używane :D
sobota, 5 stycznia 2019
Labirynt 2
Juz kiedyś pisałam, że lubię robić zakładki po dwie w podobnym stylu, jakby nie starczało mi jednej z danym motywem :) Może to kwestia wielkości tych prac? Może gdyby taki pierwszy labirynt był większy, to niekoniecznie miałabym ochote na robienie drugiego? A miałam.
I podobnie jak z poprzednim, niebieskim, zabrakło mi nici - tych ciemnych. Problem był jednak poważniejszy, bo to były (jak się okazało po przyjrzeniu sie bobince) nici z moich starożytnych zapasów, bez numeru, bo albo kupowane gdzieś w Rumunii czy Czechach w latach 70. lub 80., albo jeszcze z czasów gdy wszystkie muliny w PRLu miały numerek bodajże 404. Na szczęście w którejś pasmanterii udało się dobrać kolor idealnie.
O ile w poprzedniej zakładce trasa labiryntu była jasna, a ściany ciemne, tutaj jest odwrotnie: trasa jest ciemna, a ściany jasne (i udało się "shaftować" nieco różowawych nici!), elementy kolorystycznie ożywiające sa umieszczone w "ściankach". Na zdjęciu niestety nie do końca to widać, te kolorowe kropki wyglądaja jak dodatkowe przejścia.
Myślę, że jeszcze wrócę do tego motywu na zakładkach, bo jest obiecujący.
I podobnie jak z poprzednim, niebieskim, zabrakło mi nici - tych ciemnych. Problem był jednak poważniejszy, bo to były (jak się okazało po przyjrzeniu sie bobince) nici z moich starożytnych zapasów, bez numeru, bo albo kupowane gdzieś w Rumunii czy Czechach w latach 70. lub 80., albo jeszcze z czasów gdy wszystkie muliny w PRLu miały numerek bodajże 404. Na szczęście w którejś pasmanterii udało się dobrać kolor idealnie.
O ile w poprzedniej zakładce trasa labiryntu była jasna, a ściany ciemne, tutaj jest odwrotnie: trasa jest ciemna, a ściany jasne (i udało się "shaftować" nieco różowawych nici!), elementy kolorystycznie ożywiające sa umieszczone w "ściankach". Na zdjęciu niestety nie do końca to widać, te kolorowe kropki wyglądaja jak dodatkowe przejścia.
Myślę, że jeszcze wrócę do tego motywu na zakładkach, bo jest obiecujący.
środa, 2 stycznia 2019
Labirynt 1
Motyw labiryntu "przywędrował" do mnie w pierwszej dekadzie grudnia, kiedy uczciwie mówiąc nie miałam czasy na hafty - poza jedną podróżą, a wiadomo, że w pociągu można wiele różnych rzeczy zrobić :). Labirynty rozwijały czy też budowały się z przeszkodami. Ten dzisiejszy niebieski utknął w miejscu, bo zabrakło mi nici. Zabrakło nie tylko u mnie, ale i w pobliskiej pasmanterii, nie wiem czy to był taki popularny odcień przed świętami?
Nici jednak zostały znalezione gdzie indziej i udało się skończyć. Mojemu synowi przypomina ta zakładka grę komputerową Pac-man, mnie w którymś momencie przypomniała węża, w którego grałam na komórce Teściów koczując w szpitalu przy chorym dziecku ze 20 lat temu. No, może 19?
Dominują dwa kolory, ale dorzuciłam kilka kolorowych plamek ;).
Tak sobie pomyślałam, że labirynt to nawet dobra metafora na początek nowego kalendarza. Z nadzieją, że da się wyjść....
Nici jednak zostały znalezione gdzie indziej i udało się skończyć. Mojemu synowi przypomina ta zakładka grę komputerową Pac-man, mnie w którymś momencie przypomniała węża, w którego grałam na komórce Teściów koczując w szpitalu przy chorym dziecku ze 20 lat temu. No, może 19?
Dominują dwa kolory, ale dorzuciłam kilka kolorowych plamek ;).
Tak sobie pomyślałam, że labirynt to nawet dobra metafora na początek nowego kalendarza. Z nadzieją, że da się wyjść....
Subskrybuj:
Posty (Atom)




