poniedziałek, 16 lutego 2015

Warsztacik

Był sobie koszyk. Z nieco krzywym pałąkiem.


Nie za duży, poręczny, w ładnym kolorze. Śr. Kamzikówna zeznaje, że otrzymała w nim kwiatki pierwszokomunijne. Zatem na pewno nie nowy koszyk.

I był też sobie podręczny bałaganik.


Zawsze, gdy robię nową zakładkę lub zawieszkę, kończy się na rozłożonej na jakimś talerzyku czy w jakimś miejscu kupce nitek. Albo - co gorsza - kupkach nitek w różnych miejscach, bo przecież nie siedzę z tą robotą przy stoliczku pod oknem. A takie porozkładane nitki nie wyglądają porządnie.

Był też wielki motek grubych nici (a może raczej miękkiej dratwy), przywieziony ostatnio jako super-nici do wiązania schabu nadziewanego śliwkami.


Poszło w ruch szydełko.

Koszyk zyskał wyściółkę zapobiegającą zaczepianiu czegokolwiek o wystające końcówki wikliny.



Bałaganik podręczny zyskał miejsce przechowywania (na czas trwania pracy) i transportu.



Od kiedy częściej haftuję podoba mi się idea koszyczków na robótkę, o których wspominają XIX-wieczne powieści. Teraz mam swój :))

20 komentarzy:

  1. Praca u podstaw przynosi efekty i okazuje się, że wzorce z XIX wieku nie są takie najgorsze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie są. :)
      Pracę u podstaw bardzo cenię :))

      Usuń
  2. W takim koszyczku to i bałagan fajnie wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I nawet Najstarsze pochwaliło!! :)

      Usuń
  3. To się nazywa dobra organizacja pracy :D

    OdpowiedzUsuń
  4. To rozumiem,tak powinien wyglądać warsztat pracy hafciarki.Koszyk dostał praktyczne i piękne "ubranko".Dlaczego ja dotąd takiego koszyczka nie mam tylko jakieś reklamówki czy plastikowe pudełka albo wszystko luzem???Pozwolisz że odgapię pomysł,chyba na działce mam odpowiedni koszyk.
    Przy okazji wstawiam link do instrukcji szydełkowego koszyka ze sznurków
    http://www.craftpassion.com/2012/07/crochet-hemp-basket.html/2 może Ci się przyda.Pozdrawiam słonecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żadnych praw do pomysłu sobie nie roszczę - Twój koszyk na pewno będzie cudny.
      Ten ze sznurków świetny.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  5. To bardzo wygodne. A metamorfoza zjawiskowa. Masz kobieto talent i przysłowiową głowę na karku :)))) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, jak ja lubię być chwalona :))) Miło mi ;)

      Usuń
  6. Wełnę trzymam w owalnym pudle (prawie kapeluszowym), ulepione drobiazgi w pudełku po telefonie komórkowym a wszystko pergaminowe w dwóch (!) szufladach komody. Jak pracuję, ciągle gdzieś po coś biegam :-))
    Koszyczek bardzo klimatyczny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie tylko ja mam takie problemy jak widzę. Mulinę trzymam w dwóch pudełkach plus w podróżnej kosmetyczce. A koszyk będzie na bieżące robótki. I może wreszcie nie będzie gubionych po domu kawałków nitek....

      Usuń
  7. Bardzo praktyczy i sliczny ten koszyczek :) Ja jestem wielka fantka wszelkiej masci koszyczkow.

    OdpowiedzUsuń
  8. Pięknie. Choć pod nosem się uśmiałam, że bałaganik bałaganikiem jednak pozostał hehe ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydobyłaś na światło dzienne brutalną prawdę :)

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. Zawsze mam poczucie, że to Ty moblilizujesz!

      Usuń
  10. Z haosu powstają często wspaniałe rzeczy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z mojego bałaganiku też - mam nadzieję - coś ładnego powstanie.

      Usuń

Miło będzie przeczytać Twój komentarz :)