czwartek, 7 maja 2015

Wartość

Słuchałam niedawno wykładu, który mocno zapadł mi w pamięć i dał do myślenia. Rzecz dotyczyła naszego (ludzkiego) poczucia własnej wartości. Myślę, że nie ulega wątpliwości, iż poczucie własnej wartości to sprawa niebłaha i bardzo wiele zależy od tego, czy jest ono prawidłowo ukształtowane. Bo źle jak go za mało i źle też jak za wiele...
Co okazało się dla mnie ważne, to zwrócenie uwagi na trzy błędy (albo pokusy) polegające na czerpaniu swego poczucia wartości z niewłaściwego źródła.

   1. Jestem wartościowy tylko przez to, co robię.
   2. Jestem wartościowy tylko przez to, co inni o mnie myślą/mówią.
   3. Jestem wartościowy tylko przez to, co posiadam.

Jeżeli w swoim myśleniu o swojej wartości opieramy się na którymś z tych punktów (albo jakiejś ich kombinacji), to przeważnie jest to źródłem rozmaitych frustracji, lęków, stresów itd. I oczywiście nie chodzi o to, aby ignorować zdanie innych ludzi, nic nie robić, czy żyć w nędzy. Chodzi o to dlaczego coś robię, dlaczego przywiązujęwagę do zdania tej czy tamtej osoby (a innej nie), dlaczego chcę coś mieć/kupić...

Nie jestem w stanie powtórzyć wykładu słowo po słowie, mam nadzieję, że streszczenie jest w miarę jasne i łapie najważniejszy sens.

Jestem wartościowy/a jako ja, człowiek, chrześcijanin powie - jako dzieło Boga (i dziecko Boga).
Czy muszę działać, słuchać innych, mieć, by wiedzieć kim jestem?
Czy też jest odwrotnie: wiem kim jestem i dlatego działam, słucham, mam (albo nie mam).
Naprawdę, dużo do myślenia...



A ilustracja będzie nastrojowa.
Mnóstwo wspomnień wiąże się z tą piosenką... I nie, nie dotyczą Londynu :)


18 komentarzy:

  1. A to dałaś materiał do przemyślenia. Moje poczucie wartości zostało źle ukształtowane przez rodziców, ciągnie się to za mną i wymaga pracy nad sobą. : )

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie sposób przecenić swojej wartości (nie mylić z mniemaniem o sobie:).
    Za wielką cenę zostaliśmy nabyci, więc każdy z nas ma wielką wartość.
    Postrzegać ją trzeba w kontekście wartości duchowych, nigdy zaś w użytkowych.
    Nie jest łatwo na siebie i bliźnich w taki sposób patrzeć. Jednak kolejność jest nieprzypadkowa, najpierw ja, potem cała reszta. Kochaj bliźniego, jak siebie samego, inaczej się po prostu nie da. Ten, kto próbuje wmówić nam, że można, myli się i sprowadza innych na manowce. Matka, która nie kocha siebie, nie potrafi w godziwy sposób kochać też swojego dziecka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie sposób przecenić swojej wartości- pięknie powiedziane Errato:)

      Usuń
    2. No właśnie.
      Znać swoją wartość, to nie mieć rozdętego ego, bo nie trzeba szukać potwierdzenia swojej wartości w ułudzie choćby i tych trzech punktów.
      Nie jest łatwo :) Ale kto obiecywał, że będzie?
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Bo to otoczenia narzuca takie myślenie. Co robisz, kim jesteś, co masz. co osiągnęłaś.....i za to Cię chwalą. Więc starasz się wyglądać pięknie, radzić sobie doskonale z domem, dziećmi, karierą i podświadomie czekasz na akceptację. Akceptacji brak, albo nie daj Boże pojawia się krytyka - i poczucie własnej wartości spada.
    Trzeba być naprawdę silnym żeby tej presji nie ulec.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Święta prawda. Nie można ulegać presji, a to niełatwe. I jeszcze nauczyć dzieci....

      Usuń
  4. poczucie własnej wartości....temat rzeka. z jego braku bierze się wiele problemów w życiu. często człowiek nie zdaje sobie z tego sprawy i popełnia wiele błędów, które maja opłakane skutki nie tylko dla niego samego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety.
      Ale na szczęście zawsze można zacząc naprawiać błędy ;)

      Usuń
  5. Poruszyłaś ważny problem, wielu ludzi żyje myślą: co inni powiedzą, a nie zastanawia się nad tym, co noszą w sercu...
    Jeśli ktoś nie lubi siebie, to jak ma polubić innych?????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak zyć jest czasem pozornie łatwiej. I potem nieświadomie wpędza się człowiek w błedne koło.

      No właśnie, to bardzo ważne pytanie. Jak??

      Usuń
  6. Pięknie napisane :)
    Mi o wartośći przypomniało się słówko z rekolekcji...
    " Dobrze znany mówca rozpoczął seminarium trzymając w ręku dwudziestodolarowy banknot. Do dwustu osób na sali skierował pytanie:
    - Kto chciałby dostać ten banknot?

    Ludzie zaczęli podnosić ręce. Spiker powiedział:

    - Mam zamiar dać ten banknot jednemu z was, ale najpierw pozwólcie że coś zrobię... - i zaczął miąć banknot. Pokazał zgnieciony banknot i zapytał:

    - Kto w dalszym ciągu to chce?

    Ręce znowu się podniosły...

    - A gdybym zrobił to? - zapytał mówca.... i rzucił banknot na ziemię. Podeptał go butami i podniósł - był pomięty i brudny....

    - A teraz kto chce te pieniądze?

    Ręce podniosły się po raz trzeci!!!

    - Moi przyjaciele odebraliście bardzo cenną lekcję. Nie ma znaczenia co zrobiłem z tym banknotem, ciągle chcieliście go dostać, ponieważ nie zmniejszyłem jego wartości. To jest wciąż warte 20$!!!

    Wiele razy w życiu jesteśmy powaleni na ziemię, zmięci i rzuceni w błoto przez decyzje, które kiedyś podjęliśmy i okoliczności, które stanęły nam na drodze. Czujemy się przez to mniej wartościowi. Ale to nie ma znaczenia, co się stało i co się jeszcze stanie...

    TY nigdy nie stracisz swojej wartości: brudny czy czysty, zmięty czy w dobrej formie, jesteś ciągle bezcenny dla tych, którzy Cię kochają.

    Wartość naszego życia nie wynika z tego co robimy, ani nie zależy od tego, kogo znamy, lecz KIM JESTEŚMY!

    Jesteś wyjątkowy! Nigdy o tym nie zapomnij!

    Licz swoje błogosławieństwa, nie problemy! "
    Pozdrawiam i przytulam do serca :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja przytulam.

      Dobra ta historia :)

      Usuń
  7. W pełni się zgadzam - tylko dlaczego jak ktoś myśli o sobie pozytywnie ma opinię że zadziera nosa i jest ważny- dobrze że tak myślący są w mniejszości ! Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślenie o sobie pozytywnie (= jestem kimś wartościowym) na pewno nie jest zadzieraniem nosa, bo człowiek, który tak myśli wie, że inni też są wartościowi. :)
      Pozdrawiam.

      Usuń
  8. Daje do myślenia... zbyt czesto słuchamy opinii innych i pod nie działamy. Bo ciężko nie ulegać tej presji niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daje, prawda? Myśłę, ze nie chodzi o to, aby lekceważyć opinie innych ale o to by nie być zaleznym od nich. Ciężko nie ulegać, oj ciężko. Dlatego pasuje mi w tym ujęciu słowo pokusa :)

      Usuń
  9. Oj daje do myślenia! Mądry post.
    Myślę, że część z nas myśli jeszcze "jestesm wartościowy, bo mam lepiej niż inni, bo mam coś czego inni nie mają" itp...
    Tak naprawdę to jest to trudny temat do przerobienia i pbrania właściwego kierunku. Jak to mi ktoś powiedział "my Polacy mamy bardzo głęboko zakorzenione poczucie winy". Myślę, że to ma przełożenie na poczucie własnej wartości.

    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z jednej strony tak jest łatwiej, bo nie trzeba zajrzeć do wnętrza i robic rachunku sumienia... A z drugiej zawsze będzie ktoś kto ma , robi wiecej, lepiej...
      No i łatwo jest oceniać innych po tym co mają (albo czego nie mają). Taki prosty czarno-biały świat sie robi...

      Usuń

Miło będzie przeczytać Twój komentarz :)