Wspominałam kilkakrotnie, że opiekuję się, mniej lub bardziej udatnie, ogrodem Teściowej. Mam z tego dużo radości, choć najwięcej na razie prac porządkowych.
Zatem przy niedzieli kadr z dziedziny drobnych zachwytów.
I jeden z najlepszych nabytków tegorocznych. Katharantus w wersji z Indii (kraj pochodzenia gatunku, nie tej konkretnej kępki). Z bólem doczytałam, że nie zimuje u nas w gruncie.
Pozdrawiam.


Lubię właśnie takie ogrodowe smaczki. I zawsze żałuję, jeśli widząc pajęczynę, nie mam jej jak sfotografować
OdpowiedzUsuńNie zawsze da się zrobić zdjęcie. Na tej moreli była jeszcze jedna piękna pajęczyna, ale nie dało się dobrze sgotografować.
UsuńNie znałam tej roślinki. Czy pachnie?
OdpowiedzUsuńNie pachnie. Kwitnie cierpliwie, nic ode mnie nie chce. To odmiana barwinka różowego jak twierdzą internety. Kupiłam, bo miała być odporna na suszę - i jest.
UsuńTeż nie znam tego katharantusa.
OdpowiedzUsuńPo łacinie catharanthus pusillus. Uroczy.
UsuńCiekawa roslinka. Przezimuje w domu?
OdpowiedzUsuńSerdeczności Agaju:)
Zobaczymy, zrobię co się da :). Uściski.
UsuńTej roślinki nie znam. dobrze , że ogród daje Ci radość i zadowolenie. Mnie wydaje się, że ogród to samo dobro - w wielu postaciach. Pozdrawiam serdecznie :))
OdpowiedzUsuńTak, ogromne, wielowymiarowe dobro. Ale i praca.
UsuńBardzo ciekawa roślinka, ślicznie wygląda i co najważniejsze, jak piszesz, odporna na suszę. W naszym obecnym klimacie, to bardzo istotne. Trzymam kciuki, żeby przezimowała.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie, Agness:)
Ciekawa. Zrobię co się da :)
Usuń