Inaczej, bo jakiś nowy wzorek się ułożył i inaczej, bo na białej, choć ciągle plastikowej, kanwie. No i ta biel trochę mi przeszkadza, bo kanwy przezroczystej po prostu nie widać zza krzyżyków, a toto białe jednak wyłazi, głównie na brzegach. Trzeba się przyzwyczaić.
A wzorek jest taki trochę zimowy, kojarzy mi się z czapkami i getrami, które ściboliłam dla siebie na studiach, przeplatając różne nitki w takie geometryczne wzorki. Tutaj zachowałam reżim kolorystyczny, ograniczając się do kilku odcieni niebieskiego i czerwonego. Dużo radości sprawiło mi haftowanie tej zakładki, choć trwało to i trwało (a kto nie lubi szybko oglądać efektów pracy!). Za to cytat na zakładkę był wybrany już baaardzo dawno. Umieszczony jest raczej dyskretnie (ze trzy razy prułam), ale ten kto chce to dojrzy... Zdjęcia będą dwa, bo nie mogę się zdecydować, na którym lepiej ją widać.
No i wiadomość najważniejsza - zakładka jest już u
Właścicielki, której - mam nadzieję - będzie dobrze służyć.
Wczoraj za to zasypał nas śnieg.... chłopcy wycinali (na balkonie) elementy makiety potrzebnej do projektu gimnazjalnego. Projekt gimnazjalny - informacja dla niewtajemniczonych - to coś w rodzaju pracy dyplomowej wykonywanej w małym zespole przez cały rok, pod kierunkiem konkretnego nauczyciela. Temat wybierają sami uczniowie, ciało pedagogiczne akceptuje (pewnie ewentualnie modyfikuje) i oczywiście mobilizuje do systematycznej pracy. W odpowiednim czasie wynik pracy jest prezentowany publiczności i oceniany. To są sprawy dość ambitne, rzeczywiście wymagające rozmachu i dyscypliny (w końcu pracy i zajęć gimnazjaliści mają naprawdę dużo, przynajmniej ci "nasi"). Mój syn z trzema kolegami pracuje nad projektem pokazującym wykorzystywanie sił fizyki w budowie katedr gotyckich i chyba też romańskich (?). Zimą robił model przypór gotyckich, a teraz chłopcy pracowali nad pokazaniem różnic między sklepieniem płaskim a łukowym. Jacy byli dumni, gdy okazało się, że faktycznie łuk zbudowany z kilku elementów utrzyma nawet znaczny ciężar! Niegłupio wymyślili, by nie ograniczyć się do prezentacji na slajdach w PP, ale pokazać też samodzielnie wykonane modele. Ciekawa jestem wyniku ostatecznego, bo na razie w sumie niewiele wiem o tym co będzie w tej pracy (w końcu to ich praca, nie moja, prawda?) No ale skutkiem ubocznym był styropianowy pył, którego chyba jeszcze nie udało się do końca usunąć....
Za to na balkonie wiosna w pełni. Dostałam sasanki!