Tak jakoś bywa, że długo trzymam się jednej (albo podobnej) kolorystyki i w końcu potrzebuję radykalnej odmiany.
No to zrobiła się radykalna odmiana.
Zielenie i żółtości i chyba coś jeszcze. O, czerwieni odrobina.
Spodobała się.
Nieskromnie przyznam, że ładnie prezentuje się na kluczu tkwiącym w drzwiach ogromnej szafy :)
Zauważyłam, że przeżywam pewne fale przywiązania do kolorów. W tej chwili trudno mi uwierzyć że kiedyś ubierałam sie głównie w brązy :). I że zaczęły mi odpowiadać niektóre szarości - naprawdę sama sobie się dziwię.
Może wreszcie zrobie zakładkę w odcieniach szarości - wiem komu by sie spodobała i chyba już dwa lata noszę się z tą myślą...
sobota, 27 czerwca 2015
czwartek, 25 czerwca 2015
Wakacyjna przeplatanka nr 1
Miałam tydzień wakacji, zabrałam oczywiście haftowanie i... okazało się, że wzięłam za mało kanwy. Niestety. Nie zrobiłam więc tyle, ile mogłam zrobić przy uroczych rozmowach i wspomnieniach. I nawet przy kominku.
Dziś przedstawiam pierwszą zawieszkę z nowej serii przeplatanek.
Jeszcze w dominujących błękitach. Druga strona jest identyczna.
Takie zawieszki powstają zadziwiająco szybko (są gdzieś trzy razy mniejsze od standardowej zakładki) i bardzo mi żal, że tej kanwy zabrałam za mało. Miałabym już cały zestaw.... A tak tylko trzy się uhaftowały.
Ale poprawię się na przyszłość :)
Dziś przedstawiam pierwszą zawieszkę z nowej serii przeplatanek.
Jeszcze w dominujących błękitach. Druga strona jest identyczna.
Takie zawieszki powstają zadziwiająco szybko (są gdzieś trzy razy mniejsze od standardowej zakładki) i bardzo mi żal, że tej kanwy zabrałam za mało. Miałabym już cały zestaw.... A tak tylko trzy się uhaftowały.
Ale poprawię się na przyszłość :)
wtorek, 23 czerwca 2015
Szczurki
Szczurek to takie stworzonko, kóre mogłabym mieć, stosunkowo niekłopotliwe. Na razie jednak nie ma w ogóle mowy o szczurku, bo moja Teściowa nie cierpi myszy, a ja nie mam zamiaru jej robić na złość ani odstraszać :). Poniższych zdjęć też jej nie pokażę... :))
Sporo czasu temu przywędrowały do mnie dwa szczurki od Joanny. Ogromnie jestem za nie wdzięczna. Nie mogłam pokazać ich wcześniej, gdyż jeden przeznaczony był na upominek. Szczurki mieszkały najpierw u mnie na oknie, a potem przeniosły się do Najmł. Kamzika, by usiąść w towarzystwie skrzypiec (w futerale te skrzypce). Zatem na pewno są to muzykalne szczurki. Obecnie jeden z nich mieszka w innej części Europy.
Tam, dokąd wyjechał jeden szczurek mieszkają od pewnego czasu dwa inne. Zdecydowanie bardziej ruchliwe. Domagajace się uwagi, pogłaskania i... czegoś dobrego do zjedzenia.
Delikatne. Towarzyskie. Bardzo milutkie ;).
Tak, zdecydowanie mogłabym mieć szczurka :)
Sporo czasu temu przywędrowały do mnie dwa szczurki od Joanny. Ogromnie jestem za nie wdzięczna. Nie mogłam pokazać ich wcześniej, gdyż jeden przeznaczony był na upominek. Szczurki mieszkały najpierw u mnie na oknie, a potem przeniosły się do Najmł. Kamzika, by usiąść w towarzystwie skrzypiec (w futerale te skrzypce). Zatem na pewno są to muzykalne szczurki. Obecnie jeden z nich mieszka w innej części Europy.
Tam, dokąd wyjechał jeden szczurek mieszkają od pewnego czasu dwa inne. Zdecydowanie bardziej ruchliwe. Domagajace się uwagi, pogłaskania i... czegoś dobrego do zjedzenia.
Delikatne. Towarzyskie. Bardzo milutkie ;).
Tak, zdecydowanie mogłabym mieć szczurka :)
poniedziałek, 22 czerwca 2015
Marchewka?
W środku lasu.
Należącego do największych w Krainie Wikingów.
Idziemy.
Podziwiamy.
Storczyk.
Morze.
Buk.
Ostrokrzew.
Z daleka widać, że na ścieżce coś się pomarańczowi.
Pierwsza myśl Agai: "Skąd tu marchewka?".
A to tymczasem:
Nie lubię, oj nie lubię...
Należącego do największych w Krainie Wikingów.
Idziemy.
Podziwiamy.
Storczyk.
Morze.
Buk.
Ostrokrzew.
Z daleka widać, że na ścieżce coś się pomarańczowi.
Pierwsza myśl Agai: "Skąd tu marchewka?".
A to tymczasem:
sobota, 20 czerwca 2015
A może?
Jutro popłyniemy daleko....
W tej łódce była woda, niekoniecznie by popłynęła daleko :).
Ale w tym zdjęciu jest coś, co chwyta za serce. Jak dziecięce marzenie o podróżach i zdobywaniu świata. Z czasów, gdy wszystko wydawało się możliwe. Gdy przyszłość była nieskończenie długa i obiecująca.
A może chodzi i o to, by nie marzyć tylko o tym, co odległe, ale by przemieniać to, co w zasięgu ręki?
W tej łódce była woda, niekoniecznie by popłynęła daleko :).
Ale w tym zdjęciu jest coś, co chwyta za serce. Jak dziecięce marzenie o podróżach i zdobywaniu świata. Z czasów, gdy wszystko wydawało się możliwe. Gdy przyszłość była nieskończenie długa i obiecująca.
A może chodzi i o to, by nie marzyć tylko o tym, co odległe, ale by przemieniać to, co w zasięgu ręki?
Subskrybuj:
Posty (Atom)







