sobota, 8 października 2016

Ciekawostka i nie haft

Przyrodnicza.
I pouczająca.

Zaczęło się (to ten element pouczający) od wnikliwego wczytywania się w mapę. Zamontowałam w telefonie nową a ciekawą aplikację z mapami (ciągle wolę mapy od GPSa, ale opcją lokalizacji i wyszukiwania drogi nie gardzę), z których można dowolnie korzystać bez podłączenia do internetu. Znaczy: raz ściągam odpowiedni kawałek i mam w dowolnej niemal skali, zależnie od rozciągania placami po ekranie :). No i na tej mapie znalazłam napis "skrzyżowanie rzek". Fascynujące, prawda? Skrzyżowanie to skrzyżowanie, ale rzek? Na mapie narysowane dwie niebieskie linie przecinające sie pod kątem prostym. Jak t tak? Rzeki? Krzyżują się?

Nie trzeba było daleko zbaczać z trasy.


Niżej jest moje zdjęcie: "pionowo" płynie Nielba, a "poziomo" Wełna. I rzeczywiście tak jest - obserwowałam płynące Wełną liście i patyczek: nic nie zboczyły, popłynęły wedle nazwy rzeki :)




Poszukałam trochę więcej na ten temat w internecie, Oglądałam już miejsce, w którym łączą sie wody trzech rzek i dokładnie widać to po kolorze (Pasawa/Passau), ale skrzyżowanie - to z trudem mieści się w głowie.

No i tak:

Przede wszystkim określenie "bifurkacja" nie jest tu użyte właściwie, bo bifurkacja to rozdzielenie rzeki na (co najmniej) dwa ramiona płynące do różnych dorzeczy. A tu Nielba i tak wpada do Wełny, tylko trochę dalej. Więc "skrzyżowanie" jak najbardziej.

Nie jest to zjawisko naturalne. To skrzyżowanie zostało wykonane w XIX w. (ok. 1830) podczas prac melioracyjnych. Wągrowiec był siedzibą opactwa cystersów (przeniesionego z Łękna) i to właśnie cystersi te prace zlecili/wykonali w celu ochrony miasta przed powodziami i utrzymania odpowiednio wysokiego poziomu wody w Wełnie, bo tego potrzebował młyn.

Wody rzek rzeczywiście nie mieszają się. Jak podaje portal miasta Wągrowiec "jest to możliwe dzięki odmiennym właściwościom fizykochemicznym takim jak temperatura, natlenienie, odczyn pH, obecność takich zanieczyszczeń jak fosfor czy związki azotu. Cechy te umożliwiają wodom jednej rzeki płynąć pod wodami drugiej".

Bardzo to ciekawe. Teren dookoła nie jest może szczególnie porywający, ale są tu ścieżki dla spacerowiczów, rowerzystów i biegaczy i ławeczki do odpoczynku. I są kaczki :). Jeśli będziecie w okolicy kiedyś, nawet przejazdem - warto zajechać, to jest blisko obwodnicy miasta.

czwartek, 6 października 2016

To jeszcze raz z ogniem

Trochę podobna do pokazywanej wcześniej. Ale jednocześnie inna. :)
Tradycyjnie wciągnęło mnie kombinowanie z kolorami i ich przenikanie się. Szkoda, że nie da sie nakręcić filmu z wyszywaniem takiej zawieszki, bo wówczas byłoby widać wszystkie stadia pośrednie i to jak się zmienia.


Tak, to, że te zawieszki robią się szybko jest ich ogromną zaletą. Ale muszę już zaplanować takie z tradycyjnymi krzyżykami. Ale na razie jeszcze są inne do pokazania :)

środa, 5 października 2016

W sercu

W sercu Kaszub. Tam, gdzie tablice przy drogach umieszczane są w dwóch językach. Tam, gdzie jeziora, lasy i miejsca znajome z grzybobrań i prób rzucania spinningiem. Jest w tej ziemi coś, co chwyta za serce. I piękno, i historia, i ...
Jest tam też miejsce, w którym odpoczywam jak nigdzie indziej, ostatni ukochany przez mojego Tatę kawałek ziemi... :)

Ale tu będzie o takim jednym miasteczku. Kiedy byłam tam pierwszy raz nie pamiętam. Pamiętam za to wyprawę do kościoła w niedzielę w latach 80. z paczką znajomych, wyprawę, bo najpierw kawał pieszo przez las, potem autobusem (a czy przyjedzie?). Jakoś nie pamiętam powrotu, ale przecież wróciliśmy. ;) Został mi w pamięci olbrzymi kościół z cegły z niezwykłą, z daleka widoczną wieżą. Widok kościoła z zewnątrz utrwaliłam sobie, bo niejednokrotnie przejeżdżaliśmy obok. Ale na zajrzenie do środka nie było czasu. Dopiero teraz.

Brusy/Brusë stanowią centrum jednego z regionów Kaszub zwanego Zabory - jak głosi przykościelna tablica. Jest to jedna z najstarszych parafii na Pomorzu, pierwsza wzmianka z 1351 r. Istniejący obecnie kościół jest oczywiście którymś kolejnym, wzniesionym w XIX w. wewnątrz jednak są zabytki starsze, z XV i XVIII w.

Wieże - dwa hełmy więc mówi się o dwóch wieżach a tak naprawdę to jest jedna z dwoma hełmami. Nietypowa. Pamiętam jak kiedyś z jakiejś dziwnej perspektywy widziałam tylko jeden hełm (nałożyły się) i nie mogłam zrozumieć gdzie podziała się druga wieża :)


Cały kościół jest naprawdę o-grom-ny.


W środku są trzy nawy, środkowa znacznie wyższa od bocznych. I ciekawy drewniany sufit. To zdjęcie zrobione jest z końca kościoła zza ostatnich ławek. widać jaki jest długi.


A tu widok z mniej więcej połowy kościoła w tył.


Sufit w bocznej nawie.


I taka ciekawostka: nad łukami ściany oddzielającej nawy wizerunki 12 apostołów, przy czym zamiast Judasza jest Paweł, a nie Maciej. Skojarzyło mi się z... posągami apostołów w rzymskich bazylikach :)


I taki detal. Nie zabytek raczej ale ciekawy :)


A na koniec wiersz o bruskim kościele. Mam nadzieję, że widać.


Jak dobrze, że tradycja i język są tam przechowywane i szanowane...

A nawet samo odczytywanie nazw miejscowości (najlepiej przeczytać je sobie głośno) i porównywanie z nazwą polską jest bardzo pouczające - dla miłośników języków oczywiście :)

wtorek, 4 października 2016

W ogniu

Ponieważ ostatnio dominowały fiolety i niebieskości, postanowiłam choć na chwilę zmienić kolorystykę.
Przy okazji zrobiło się też i inne tło (pomalowany stołek suszył się na balkonie).

Zawieszka jest płomienna, w oranżach i czerwieniach głównie, co pewnie nie do końca widać na zdjęciu. Koraliki, inne niż ostatnio, posłużyły jako wykończenie czegoś w rodzaju chwościka.



Kolejne prace przede mną :)

poniedziałek, 3 października 2016

Krzyczały...

Oj jak krzyczały. Darły się po prostu. Przy takiej ilości był to straszliwy jazgot. Ale jednocześnie przepiękne doświadczenie. Zapadający zmrok, ciemna ściana lasu, jasne jezioro i one. Główne bohaterki, słyszalne z daleka.
Wracaliśmy już w kompletnej ciemności. Warto było :)