Pełna, stuprocentowa niespodzianka.
Kiedy zadzwonił do drzwi listonosz, byłam przekonana, że to kolejny PIT przychodzi....
A tu... pełna, stuprocentowa niespodzianka!
Zauważyłam nawet, że Janeczka, Mistrzyni (m. in.) Szydełka i Frywolitek, zapowiedziała nagrodę dla osoby, która napisze komentarz nr 21000. Ale, że to będę ja???? (i to nie po raz pierwszy...)
Niniejszym gorąco dziękuję Janeczce.
Zobaczcie ,jakie śliczności dostałam:
Naszyjnikowi i kolczykom towarzyszyła przemiła karteczka, niestety nie mam zdjęcia w momencie gdy to piszę.
Dodam, że Janeczka kiedyś dawno robiła dla mnie bransoletkę i ten naszyjnik do tamtej bransoletki pasuje!
Czuję się bardzo rozpieszczona ;)
Janeczka nie wiedziała, że prezent przyjdzie w rocznicę (zmilczmy którą) mojego chrztu ;)
Była to co prawda też druga rocznica śmierci mojego Taty, ale to w sumie bardzo piękny dzień na prezent :)
sobota, 28 stycznia 2017
czwartek, 26 stycznia 2017
Szybkie uzupełnienie
Może ktoś pamięta wyzwanie, któremu starałam się sprostać pod koniec listopada. Opisałam je tutaj.
Chodziło o kieszonkę na kartę do aparatu.
Dostałam wreszcie zdjęcie, pokazujące jak to działa.
Prezentuję więc w celu uzupełnienia:
Przyznam się, że to spora satysfakcja.
A kolejna zawieszka się robi. Tzn. czeka aż ją skończę. Na co jest szansa całkiem niedługo.
Chodziło o kieszonkę na kartę do aparatu.
Dostałam wreszcie zdjęcie, pokazujące jak to działa.
Prezentuję więc w celu uzupełnienia:
Przyznam się, że to spora satysfakcja.
A kolejna zawieszka się robi. Tzn. czeka aż ją skończę. Na co jest szansa całkiem niedługo.
poniedziałek, 23 stycznia 2017
Z myślą o
No, wiadomo o czym.
O tej porze większość ludzi zaczyna marzyć o przedwiośniu i wiośnie. I nawet nie wiem czy bardziej wtedy, gdy słońce zaczyna świecić, czy też wtedy gdy jest szaro i ponuro. Wiadomo, że słońce i światło dzienne jest nam potrzebne do życia i działania (podobno nawet dzieci lepiej się uczą w doświetlonych szkołach). Zresztą całej naturze jest potrzebne - jakoś w mgliste dni nie słyszę zza okna dziarskiego pokrzykiwania ptaków (niedziarskiego też nie), a dziś w słońcu i owszem.
Zakładka ma w sobie nutę tajemniczości, zawdzięcza ją chyba kolorom. Motyw kwiatków nieśmiertelny, ale i tak za każdym razem jest inaczej. Połyskliwe obwódki teś przyczyniają się do odpowiedniej atmosfery :)
Długo trwało zanim ją skończyłam, bo nie zawsze mogę w niedziele poświęcić czas tylko na takie przyjemności (są i inne).
Kwiatki jeszcze wrócą, bo zaczęła się robić kwiatkowa zawieszka.
Za nami ostatnia studniówka... Ech...
O tej porze większość ludzi zaczyna marzyć o przedwiośniu i wiośnie. I nawet nie wiem czy bardziej wtedy, gdy słońce zaczyna świecić, czy też wtedy gdy jest szaro i ponuro. Wiadomo, że słońce i światło dzienne jest nam potrzebne do życia i działania (podobno nawet dzieci lepiej się uczą w doświetlonych szkołach). Zresztą całej naturze jest potrzebne - jakoś w mgliste dni nie słyszę zza okna dziarskiego pokrzykiwania ptaków (niedziarskiego też nie), a dziś w słońcu i owszem.
Zakładka ma w sobie nutę tajemniczości, zawdzięcza ją chyba kolorom. Motyw kwiatków nieśmiertelny, ale i tak za każdym razem jest inaczej. Połyskliwe obwódki teś przyczyniają się do odpowiedniej atmosfery :)
Długo trwało zanim ją skończyłam, bo nie zawsze mogę w niedziele poświęcić czas tylko na takie przyjemności (są i inne).
Kwiatki jeszcze wrócą, bo zaczęła się robić kwiatkowa zawieszka.
Za nami ostatnia studniówka... Ech...
sobota, 21 stycznia 2017
Ratujemy imbryk
To w sumie taka drobna sprawa...
Tegoroczne Boże Narodzenie było u mnie bogate w imbryki. Dostałam dwa, każdy zupełnie inny, odmienny kształt, kolor, styl. Super.
Jeden z podstawką, w której umieszcza się tealight i ta podstawka na dodatek doskonale pasuje (wielkością i kolorem) do jeszcze innego imbryka, który zwykle używamy przy niedzielnym śniadaniu (a który formalnie należy do MN).
No i ten imbryk z podstawką okazał się niestety nieco felerny. Mianowicie po zaparzeniu w nim herbaty nie dało się jej normalnie nalać - rączka była rozgrzana prawie do czerwoności ;).
A szkoda, bo kształt ciekawy...
Pomysł na imbryk (poza grubą kuchenną "łapką") miałam, tylko brakowało czasu. Dziś wreszcie operacja została dokonana. Chwila - i oto rączka daje się złapać pomimo gorącej herbaty w środku ;).
Rzemyki czekały na ten moment chyba ze dwa lata, ale nareszcie wiem, dlaczego ich tyle kupiłam (i w tylu kolorach).
A że karnawał to wstawiam Bachanalia Camille'a Saint-Saënsa z "Samsona i Dalili". Słuchaliśmy dziś na żywo. Sliczne. :)
wtorek, 17 stycznia 2017
Kolorowe korale
Dzięki FB odnalazła mnie dawna znajoma z Finlandii. Dawna naprawdę - z czasów końca liceum i studiów, z czasów gdy pisałam mnóstwo listów. Spotkałyśmy się w realu tylko raz. Z czasem niestety z różnych powodów jakoś nam korespondencja padła. Ale sentyment jak widać został, miło było znowu się dowiedzieć co słychać. Ponieważ T. spodobały się moje hafty, coś niecoś poleciało za morze. I teraz przed świętami dostałam prezent. T. napisała, że tylko "taki handmade" potrafi zrobić. A ja ogromnie się ucieszyłam Mam już jedne filcowe korale od Mysi, te są drugie, zupełnie inne w charakterze. I też zrobione z sercem, specjalnie dla mnie. Wzruszające, zawsze to
jest wzruszające. ;)
Można je nosić na dwa sposoby, najpierw założyłam tak jak na zdjęciu, teraz wolę całą długość i pojedynczy sznur.
Jedyny minus był taki, że wełna trochę mnie gryzła w szyję, więc pozwoliłam sobie przewlec korale na nowo (przy okazji dałam elastyczną nitkę zamiast zwykłej) zostawiając nieco więcej zwykłych koralików na szyi. Można było jeszcze więcej... ale jest w sumie ok. Pasują mi różne odległości między dużymi koralikami.
Zaś rozwiązaniem zagadki są "Nenufary" Moneta. Brawo dla tych, którzy skojarzyli (Bo wiem, że nie wszyscy odważyli się pisać na blogu). Zakładka zatem powędruje do KFA...
Przy czym zaznaczam że to jest bardzo moja wizja - odwołanie się do obrazu obrazu jaki mam w pamięci. Tak straaaasznie dawno byłam w Paryżu...
jest wzruszające. ;)
Można je nosić na dwa sposoby, najpierw założyłam tak jak na zdjęciu, teraz wolę całą długość i pojedynczy sznur.
Jedyny minus był taki, że wełna trochę mnie gryzła w szyję, więc pozwoliłam sobie przewlec korale na nowo (przy okazji dałam elastyczną nitkę zamiast zwykłej) zostawiając nieco więcej zwykłych koralików na szyi. Można było jeszcze więcej... ale jest w sumie ok. Pasują mi różne odległości między dużymi koralikami.
Zaś rozwiązaniem zagadki są "Nenufary" Moneta. Brawo dla tych, którzy skojarzyli (Bo wiem, że nie wszyscy odważyli się pisać na blogu). Zakładka zatem powędruje do KFA...
Przy czym zaznaczam że to jest bardzo moja wizja - odwołanie się do obrazu obrazu jaki mam w pamięci. Tak straaaasznie dawno byłam w Paryżu...
Subskrybuj:
Posty (Atom)







