poniedziałek, 9 kwietnia 2018
niedziela, 8 kwietnia 2018
Świąteczna
Świąteczna nie przez motywy a czas haftowania. :)
Jakoś tak jest, że czas świąteczny kojarzy mi się bardzo pozytywnie z wypoczynkiem. I nie muszę mieć do tego wiele atrakcji. Naprawdę możliwość spokojnego posiedzenia z igłą w ręku przy miłej rozmowie czy filmie (przy książce trochę trudno, choć i tego już próbowałam :D) to fantastyczny wypoczynek. I jeszcze podwójnie pożyteczny :).
Zakładka jest baaardzo prosta jeśli chodzi o wzór. Ot, kreseczki :). Trochę trzeba było się pogimnastykować nad dobieraniem kolorów (które oczywiście nie wszystkie porządnie pokażą się na zdjęciu). Efekt nawet nawet.
Muszę powiedzieć, że już nie mogę się doczekać, kiedy skończę kolejna ;) (czeka)
Szkoda, naprawdę szkoda, że nie na każde spotkanie wypada iść z robótką :D. W piątek na przykład (o zgrozo!) brakowało mi zajęcia rąk w filharmonii ;)
Jakoś tak jest, że czas świąteczny kojarzy mi się bardzo pozytywnie z wypoczynkiem. I nie muszę mieć do tego wiele atrakcji. Naprawdę możliwość spokojnego posiedzenia z igłą w ręku przy miłej rozmowie czy filmie (przy książce trochę trudno, choć i tego już próbowałam :D) to fantastyczny wypoczynek. I jeszcze podwójnie pożyteczny :).
Zakładka jest baaardzo prosta jeśli chodzi o wzór. Ot, kreseczki :). Trochę trzeba było się pogimnastykować nad dobieraniem kolorów (które oczywiście nie wszystkie porządnie pokażą się na zdjęciu). Efekt nawet nawet.
Muszę powiedzieć, że już nie mogę się doczekać, kiedy skończę kolejna ;) (czeka)
Szkoda, naprawdę szkoda, że nie na każde spotkanie wypada iść z robótką :D. W piątek na przykład (o zgrozo!) brakowało mi zajęcia rąk w filharmonii ;)
czwartek, 5 kwietnia 2018
Nie nudzą mi się
Co jakiś czas wstawiam tu zawieszki, które w sumie są do siebie podobne, choć każda zdecydowanie inna.
Takie złożone z rozsianych po powierzchni kropek-krzyżyków. Powstają zazwyczaj wtedy, gdy nazbiera mi się trochę niewielkich kawałków nici, które (zdaniem gospodarnej części mojego ja) szkoda wyrzucić. A oczywiście nie ma też sensu trzymać ich gdzieś w nieskończoność ;).
Zatem pokazuję kolejną z takich zawieszek, owoc odprężającej zabawy kolorami. Rzecz jasna, na zdjęciu dwie strony jednego egzemplarza.
Nie należy się tu dopatrywać żadnego wzoru. Ot, rozsiane kropki w jasnej ramce. Pasują do zaokiennego słońca i ok. 10°C. Pranie można suszyć na balkonie - rewelacja!
(Tzn. wiem, że teoretycznie zawsze można je na balkon wywiesić, najwyżej nie wyschnie... no ale teraz tam szybko schnie).
Miłego, a przynajmniej spokojnego popołudnia i wieczoru.
Takie złożone z rozsianych po powierzchni kropek-krzyżyków. Powstają zazwyczaj wtedy, gdy nazbiera mi się trochę niewielkich kawałków nici, które (zdaniem gospodarnej części mojego ja) szkoda wyrzucić. A oczywiście nie ma też sensu trzymać ich gdzieś w nieskończoność ;).
Zatem pokazuję kolejną z takich zawieszek, owoc odprężającej zabawy kolorami. Rzecz jasna, na zdjęciu dwie strony jednego egzemplarza.
Nie należy się tu dopatrywać żadnego wzoru. Ot, rozsiane kropki w jasnej ramce. Pasują do zaokiennego słońca i ok. 10°C. Pranie można suszyć na balkonie - rewelacja!
(Tzn. wiem, że teoretycznie zawsze można je na balkon wywiesić, najwyżej nie wyschnie... no ale teraz tam szybko schnie).
Miłego, a przynajmniej spokojnego popołudnia i wieczoru.
wtorek, 3 kwietnia 2018
Jedziemy :)
Dawno takich nie było.
Zakładek z konkretem.
No to jest.
To naprawdę wielka frajda haftować coś takiego :).
I aż się chce myśleć o jakichś wakacjach czy urlopie :D.
Jak sądzicie, czy te autka jadą w prawo, czy w lewo?
Serdeczności wiosenne ;)
A inne autka można znaleźć naciskając na etykietę "autka" na dole, po prawej stronie ekranu.
Zakładek z konkretem.
No to jest.
To naprawdę wielka frajda haftować coś takiego :).
I aż się chce myśleć o jakichś wakacjach czy urlopie :D.
Jak sądzicie, czy te autka jadą w prawo, czy w lewo?
Serdeczności wiosenne ;)
A inne autka można znaleźć naciskając na etykietę "autka" na dole, po prawej stronie ekranu.
niedziela, 1 kwietnia 2018
Swoiste rękodzieło ;)
Takie, które każda gospodyni wykonuje na święta. Zdecydowanie pewnie lepiej ode mnie :).
Ale bardzo lubię malowac pisanki - zazwyczaj przymierzam się do różnych kolorów, ale kończy się i tak na cebuli. W tym roku z powodzeniem wykorzystałam patent na listki pietruszki (i kawaki starej pończochy). Za rok to bedzie chyba numer jeden :). Ale i drapane pisanki bywają miłe - choć moje dziełami sztuki nie są, są po prostu moje. Pamietam jak mój Tato zdobił jaja rysując gałązki palmowe :) (I zawsze mu tak ładnie wychodziło, a moje były koślawe). Ja też tak robię. I inne proste efekty stosuję :D.
Kamzik Najmłodszy postanowił zabłysnąć barankiem z masła. Nie zraziła go nawet moja uwaga, że właściwie to już wychodzimy ze święconką i czasu za bardzo nie ma. Ponieważ rzucił się do pracy, ja rzuciłam się do produkcji choragiewki. ;) Zdążyliśmy. Efekt na zdjeciu. Pomysł na zrobienie barankowi runa z użyciem wyciskarki do czosnku przesłano nam (ze stosownym zdjęciem takiego cudeńka, że nie ośmieliłabym się go zużyć w wiadomy sposób) już po poświęceniu. Zatem lubimy naszego baranka bez loczków. Jest bardzo optymistyczny. I unikalny - uczciwie wyrzeźbiony, a nie z foremki :)
Jak co roku zrobiłam foto świątecznych wypieków - oczywiście coś zostało w kuchni, a tiramisu jeszcze w ogóle nie było. Ale niech tam, baby są ;). Pierwszy raz zrobiłam ciasto drożdzowe bez wyrabiania - wyszło świetnie i już wiem, że to bedzie moje ulubione ciasto drożdżowe po wsze czasy. Bo tak naprawdę to odpuściłam. Zapowiedziałam rodzinie, że baby, owszem, będa ale nie drożdżowe, bo ja nie mam sił i czasu na wyrabiania ciasta. No i w Wielką Środę niespodziewanie Mama podyktowała mi przepis, który właśnie "przypadkiem" dostała od swojej Siostry...
Miłego dalszego świętowania :) Z muzyką ;)
Ale bardzo lubię malowac pisanki - zazwyczaj przymierzam się do różnych kolorów, ale kończy się i tak na cebuli. W tym roku z powodzeniem wykorzystałam patent na listki pietruszki (i kawaki starej pończochy). Za rok to bedzie chyba numer jeden :). Ale i drapane pisanki bywają miłe - choć moje dziełami sztuki nie są, są po prostu moje. Pamietam jak mój Tato zdobił jaja rysując gałązki palmowe :) (I zawsze mu tak ładnie wychodziło, a moje były koślawe). Ja też tak robię. I inne proste efekty stosuję :D.
Kamzik Najmłodszy postanowił zabłysnąć barankiem z masła. Nie zraziła go nawet moja uwaga, że właściwie to już wychodzimy ze święconką i czasu za bardzo nie ma. Ponieważ rzucił się do pracy, ja rzuciłam się do produkcji choragiewki. ;) Zdążyliśmy. Efekt na zdjeciu. Pomysł na zrobienie barankowi runa z użyciem wyciskarki do czosnku przesłano nam (ze stosownym zdjęciem takiego cudeńka, że nie ośmieliłabym się go zużyć w wiadomy sposób) już po poświęceniu. Zatem lubimy naszego baranka bez loczków. Jest bardzo optymistyczny. I unikalny - uczciwie wyrzeźbiony, a nie z foremki :)
Jak co roku zrobiłam foto świątecznych wypieków - oczywiście coś zostało w kuchni, a tiramisu jeszcze w ogóle nie było. Ale niech tam, baby są ;). Pierwszy raz zrobiłam ciasto drożdzowe bez wyrabiania - wyszło świetnie i już wiem, że to bedzie moje ulubione ciasto drożdżowe po wsze czasy. Bo tak naprawdę to odpuściłam. Zapowiedziałam rodzinie, że baby, owszem, będa ale nie drożdżowe, bo ja nie mam sił i czasu na wyrabiania ciasta. No i w Wielką Środę niespodziewanie Mama podyktowała mi przepis, który właśnie "przypadkiem" dostała od swojej Siostry...
Miłego dalszego świętowania :) Z muzyką ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)











