czwartek, 13 lutego 2025

I znowu zakładka

 Było trochę odpoczynku od zakładek na blogu i wracamy na chwilę do tego podstawowego tu rękodzieła.

 Krzyżyki i resztki (trochę resztek, nie tylko resztki) nici to zawsze dobre połączenie. Mozaikowe. Bardzo mi odpowiada kolorystyka tej zakładki. Spokój i bogactwo odcieni.


W sumie trudno tu coś więcej napisać. Zakładka (=zdjęcie) jest dokładnie z 12 października ubiegłego roku, zatem sprzed 4 miesięcy. W ciągu tych miesięcy powstało jeszcze ponad 60 zakładek.... (Wyobrażacie to sobie? Ja z trudem) sporo więc jeszcze przed Wami. :)

poniedziałek, 10 lutego 2025

Róże z zamku

Kiedy wracaliśmy w piątek do domu po koncercie i ratunkowych zakupach, mąż przypomniał sobie, że coś widział w skrzynce na listy. Po jej otwarciu okazało się, że pod listem z prośbą o wsparcie Caritasu jest jeszcze koperta zaadresowana do mnie. Zaskoczenie. I radość: to od Oli z Błękitnego Zamku.

Ola przez rok haftowała karteczki z roślinami, jak z zielnika i pokazywała je na blogu z odpowiednio dobranym wierszem ( tu należy się podziw). A potem zaproponowała, by czytelnicy wybrali sobie po karteczce. Bardzo wzruszające.

No i ponaglona wybrałam polne róże. Moje ulubione, lekko różowe z ciemniejszym brzegiem. Takie rosły przy drodze na plażę, którą wędrowałam w dzieciństwie. Takie same rosną też na powoli zabudowywanych magazynami polach między naszymi osiedlami a magistralą kolejową. Cudne róże, delikatne i piękne.

I taka też jest kartka Oli. Pozwoliłam sobie sfotografować ją z innymi różami, tak pasują do siebie.


Olu, najserdeczniej dziękuję za przemiły liścik i ten haft. Będzie tu doceniany i podziwiany.

❤️💜🩵💚💛❤️🩶🤍💚💛🧡🤎💜❤️🩵💙🩷🧡❤️

sobota, 8 lutego 2025

Słoiczkowo w róże

Co prawda ostatnio pojawiają się na blogu głównie zakładki, ale nie oznacza to, że nie zajmuję się innymi dziedzinami twórczości, że tak górnolotnie powiem.

Między innymi zdarza mi się recykling słoiczkowy. Szczególnie sympatyczne są słoiczki po kremach czy innych kosmetykach.

Powstały takie bliźniaki.



Sfotografowałam też oba razem, żeby było wiadomo na pewno, że to dwa różne. 🤣😁


Jak zwykle u mnie te różyczkowe wzory to trochę gotowego motywu i trochę wyklejanek z małych elementów. 

Takie słoiczki przydają się do przechowywania koralików, agrafek, zszywek, spinaczy do papieru, szpilek, gwoździków.... czego tylko trzeba. U mnie zawsze się kończy tym, że wydaję wszystkie i muszę sobie zrobić kolejny. Te pójdą jednak na kiermasz misyjny.

Oprócz słoiczków po kosmetykach lubię różna małe słoiki o mniej typowych kształtach. Od tego poniżej zagubiła się pokrywką, wykorzystałam więc zielony rzemyki sznurek i powstał pojemnik na ołówki czy patyczki, nawet zapachowe... Też pójdzie na kiermasz, może się komuś spodoba.


Tyle słoiczków w róże ostatnio u mnie 🙃. Bardzo się cieszę, że te dwa czy trzy lata temu kupiłam więcej tych serwetek, bo nie widziałam ich od tego czasu. A tak mam zapasik. Jeszcze pewnie niejeden raz Wam coś w te róże pokażę.

wtorek, 4 lutego 2025

Komu imbryczek?

Drugi z kolei wpis ceramiczny. Tym razem czajniczki do herbaty. Jak najbardziej współczesne. Mogłam kupić... gdyby nie były tak potwornie drogie. Najtańszy chyba rzędu 1,8 tys zł, najdroższe blisko 4 tys. zł.  Zważywszy, że zgodnie ze sztuką powinno się używać konsekwentnie jednego czajniczka do jednego rodzaju herbaty... Te najcenniejsze czajniczki mają lekko porowate wnętrze, aby mógł się w nich zatrzymywać osad... Zupełnie inna filozofia myślenia o herbacie, prawda? My wzdychamy jak osad z kubka nie chce się zmyć...

A pomysły na imbryczki chwilami nieprawdopodobne.

Zaczynamy od przeglądu ogólnego.



A potem  trochę detali









 Zadziwiające kształty, prawda?

Na koniec jeszcze taka ciekawostka. Jesteśmy przyzwyczajeni do oglądania herbaty w listkach. Tymczasem jasne z najcenniejszych (i im starsze, tym cenniejsze) są sprzedawane i przechowywane w postaci sprasowanych krążków. Czasem ładnie opakowanych.


A czasem wykorzystanych z fantazją... (Tutaj to nie są krążki oczywiście. Ale nadal herbata).



A na zakończenie mały smok. Jak domowe zwierzątko.
 😉😁



sobota, 1 lutego 2025

Ceramiczne cuda

 Ten wpis mógłby nie mieć końca, ale przezornie na ekspozycji chińskiej ceramiki zrobiłam tylko kilka zdjęć.

Pierwszy zachwyt to nowoczesność formy. Na przykład ten wazon pochodzi z epoki Tang, czyli z okresu 618-907.  Ponadczasowy, prawda.


Zupełnie inny jest wazon z niezwykle zgrabnymi smokami, późniejszy o blisko tysiąc lat... Okres Qing, 1736–1795)


I jeszcze z ptaszkami... W kształcie (podobno) melona. Też Qing, 1723–1735.



Kolejny zachwyt to dzbanki.



Ten brązowy, z wzorem naśladującym skorupę żółwia, to okres Song-Yuan, 1127-1368, a ten niebieski to już chyba Ming.  Z tych starszych.

I takie dwa czajniczki...



To jakiś XVI czy XVII wiek. Czyż nie są piękne w formie i też wykończeniu? Ta potrójna rączka bardzo mnie wzrusza.

A na koniec dziś miseczka z ptaszkiem. Z papugą dokładnie rzecz biorąc. Słodka taka. Okres dynastii Sui, czyli lata 581-618. 


Tyle talentu!