poniedziałek, 26 października 2015

Oby już nigdy nigdzie...

Zdobyłam się na odkładane od lat porządki w zakresie pewnych papierów. W ruch poszła pożyczona od Teściowej niszczarka... Miękka torba papierowych paseczków czeka na dalszy przemiał. Trzeba korzystać, gdy można unicestwić zapiski, które nie powinny oglądać światła dziennego. :) Przy okazji poprzeglądałam nieco starych listów. (Swego czasu prowadziłam szerooooką korespondencję...) Ze wzruszeniem znalazłam kilka listów od Rodziców.

W tych starych listach trafił się jeden historyczny kwiatek. List od mojego przyjaciela, pisany 27 marca 1982 r.  Trzy miesiące i dwa tygodnie po wprowadzeniu stanu wojennego - gdyby ktoś z PT Czytelników nie kojarzył. Nie było wtedy wesoło. W marcu już zajęcia na uczelni odbywały się normalnie. Telefony były jednak podsłuchiwane (czy już wtedy działały?), a w prywatnych listach należało zachowywać pewną ostrożność.
W liście, który sprowokował mnie do tego wpisu, J. pisze: "Na zakończenie, żeby było śmiesznie to Ci oznajmiam, że Twój list do mnie czytał ktoś trzeci! Otrzymałem go z groźną pieczątką OCENZUROWANO! Jeśli ONI czytają wiele takich listów, jak Twój ostatni, czy mój obecny, to chyba są niedalecy od obłędu, którego im naprwadę nie życzę". I w tym miejscu, proszę sobie wyobrazić, mamy dopisek! Czarnym atramentem strzałeczka i słowo Dziękuję.
Tak to w dniu wyborów przyszła do nas Historia.


Choć inne listy po namyśle zniszczyłam, ten chyba jednak zachowam...

Swoją drogą - takie listy na papierze to piękna rzecz ;)

19 komentarzy:

  1. wow... to naprawdę kawałek historii... choć trudnej historii
    samo wnikanie w cudze sprawy... pilnowanie o czym inni rozmawiają ... to wszystko już samo w sobie bylo obłędem.. więc podziękowanie uznaję za nieuzasadnione :)
    :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimmo wszystko zawsze to jakaś szansa, że czytał to ktoś z poczuciem humoru. Zastanawam się na ile mógł wtedy podziękować za taką pracę. Obrzydliwą bądź co bądź.

      Usuń
    2. Tak, niewątpliwie musiał mieć poczucie humoru:).

      Usuń
  2. To prawda, takie listy są wspaniałą pamiątkę. Sama też mam mnóstwo takich.
    I masz rację, oby nigdy więcej...

    OdpowiedzUsuń
  3. Pamiętam rozmowy telefoniczne przerywane słowami "rozmowa kontrolowana". Pisze czasami listy tradycyjne bo to większa radość. Przechowuję też listy od mojej babci, mojego taty pisane do wnuczek, kiedyś może to będą skarby dla moich dzieci albo wnucząt. : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sporo listów przechowuję. Dla dzieci zbierałam zawsze wszystkie liściki i karteczki - bo to miła pamiątka. Zniszczyłam to, co - myślę - niepotrzebne, to czego nie chcę pokazywać innym ;)

      Usuń
  4. Dobre! :)
    A listy....są piękna pamiątką, warto zachować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No. Czasem miało sie wrażenie, że oni te pieczątki tak bezmyślnie tylko łupali, a tu proszę, czarno na białym.
      Tak, jest mnóstwo listów wartych zachowania.
      Są jednak i takie, których nie chcę po sobie zostawiać :)

      Usuń
  5. Zgadzam się - oby. Ciekawi mnie tylko, skąd myśl o tym akurat w dniu wyborów. Nieprzypadkowa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prostu w tym dniu (ta niedziela) mogłam wreszcie pożyczyć niszczarkę. I nie miałam zamiaru zabierać się za listy (ja ich nie pamiętałam!) - chciałam "uporządkować" moje zapiski. Pudełko z tymi akurat listami weszło mi w ręce przypadkowo i z ciekawości zaczęłam w nich grzebać. :) Nie ma więc drugiego dna, choć rzeczywiście ciekawie to wyszło..

      Usuń
  6. Nie wyrzucaj historii zapisanej w listach. Toż to kopalnia wiedzy dla dociekliwej progenitury:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. He, he. No właśnie dlatego pewna selekcja jest konieczna. :P

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Cieszę się. Że się podobało. :) Bardzo ich wszystkich lubię.

      Usuń
  8. Zachowaj, to ważna dla pokoleń pamiątka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten list już jest pieczołowicie odłożony :).

      To, co ważne zachowuję!
      Ale nie wszystko jest ważne i nie wszystko trzeba zachowywać :). Są rzeczy, które powinny zginąć w mrokach niepamięci. :)

      Usuń
  9. O kurcze co za historia . Jak najbardziej zachowaj tez list - taki dopisek to nie lada gratka dla pasjonatów historii - taki "smaczek".

    A jeśli chodzi o zabranie się za papiery ja też bym musiała się zabrać...dokumenty wszelkiego rodzaju - brr nie lubię .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak, dwóch takich pasjonatów mam we własnym domu. :)
      Przy mojej naprawdę bogatej ówczesnej korespondencji chyba jeden taki sie trafił, choć kopert z pieczątką "ocenzurowane" było na pęczki.

      Jedna szafa pod sufitem czeka na przejrzenie. Jak już zacznę, to będzie to ciekawe, ale zacząć trudno.

      Usuń

Miło będzie przeczytać Twój komentarz :)