czwartek, 21 lipca 2016

Słonecznik

Zimą dokarmiałam ptaki. Chętnie wyjadały nasiona ze specjalnego karmnika-butli, który kupiłam za grosze w Lidlu. Ale - jak to ptaki - porządku przy tym nie było. Ziarna rozrzucały dookoła... W miarę możliwości zbierałam i wsypywałam na miejsce, ale.... wiosną okazało się, że wykiełkowało parę niezjedzonych ziaren słonecznika ;)
Dwa słoneczniki uchowały się i rosną. Ten, który wydawał się silniejszy i większy rośnie w doniczce i jest cieniutki i malutki. Mikro po prostu. Ten, który wydawał się bardziej narażony na złe warunki rośnie w skrzynce i jest jędrny i krzepki. W niedzielę zauważyłam, że nareszcie się złoci :) Pomimo tych wszystkich wichrów i oberwań chmury (wiwat podpórka z bambusa). I teraz już pięknie się rozwinął.




Musiałam go przytrzymać do zdjęcia, bo odwraca się do słońca bardzo zdecydowanie. Nie jest może wielki. Ale mój. Własny :)

8 komentarzy:

  1. Hmmmm....czyli to ptaki go posadziły? ;P
    Śliczny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na to wygląda, że ptaki :). Ale to ja wymieniłam ziemię w skrzynce na nową i żyzną :)

      Usuń
    2. No dobra. Niech będzie że to wasz wspólny trud :D

      Usuń
    3. Taaa, z dzioba im spadło i od razu trud :P

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Ten drugi będzie mini, ale jeszcze nie zakwitł.

      Usuń
  3. Bardzo lubię słoneczniki - jak byłam mała i chodziłam do dziadka na ogródek - nazywałam je "słonkami Boga"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słonecznik na tle niebieskiego nieba to dla mnie kwintesencja lata. I Francji :) Najpiękniejsze pola słoneczników we Francji u podnóży Pirenejów...

      Usuń

Miło będzie przeczytać Twój komentarz :)