czwartek, 3 listopada 2016

Niezwykły pomnik

Podczas naszej krótkiej wycieczki do Berlina pokazaliśmy Mamie pomnik Pomordowanych Żydów.
Bardzo to niezwykłe miejsce. Zajmuje cały kwartał (czyli przestrzeń miasta ograniczoną czterema ulicami) w centrum Berlina, niedaleko Bramy Brandenburskiej. Był to teren przylegający do berlińskiego muru, więc zanim postawiono ten pomnik chyba był po prostu pusty (pewnie wyburzony po zbudowaniu muru lub jeszcze wcześniej, podczas wojny).
Z góry (pewnie na przykład  z okien okolicznych domów) wygląda to tak:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Pomnik_Pomordowanych_%C5%BByd%C3%B3w_Europy#/media/File:HolocaustMahnmalLuft.jpg
Pomnik składa się z 2711 szarych betonowych steli - prostopadłościanów o różnej wysokości (najwyższe mają blisko 5 m, najniższe są mają ok. 20 cm), pustych w środku. Wszystkie maja taka samą podstawę 0,95 x 2,38 m. Ustawione są w równoległych rzędach i szeregach, wybrukowane przejścia między nimi mają prawie metr szerokości (za stroną histmag.org i Wiki). Tych stel jest tyle, ile stron w Talmudzie. Pod spodem (w podziemiach) znajduje się Centrum Informacji i księgarnia. Teren nie jest płaski, faluje.





Wrażenie robi to zadziwiające, ogromne. Na pierwszy rzut oka gigantyczny cmentarz. A potem: opuszczone miasto. W centrum Berlina jest hałas. Tuż obok (za tymi drzewami po lewej) jest ruchliwa ulica oddzielająca tę cześć miasta od parku Tiergarten. Gdy wchodzi się między te betonowe bloki, w miarę jak rosną zaczyna człowieka ogarniać cisza. Idzie się krok za krokiem, zagląda w kolejne "przecznice", nigdy nie wiadomo czy i kogo się w nich zobaczy. Chodnik prowadzi raz w górę raz w dół... Można się naprawdę zgubić (choć twórcy uważają, że nie). Ale też jest to doświadczenie wejścia jakby w inny świat. Świat, którego nie ma.


O tym jakie idee przyświecały twórcom pomnika czytam na stronie histmag.org i cieszę się, że nie czytałam tego opisu wcześniej. Bo dzięki tej niewiedzy doświadczyłam czegoś niezwykłego - pomnik przemówił sam.
Warto jednak poczytać opis zamieszczony na przywołanej stronie, bo podsuwa więcej skojarzeń i interpretacji.

Pierwszy raz byliśmy tam razem z dziećmi, już dość dawno. Bardziej skupialiśmy się na tym, by ich nie zgubić... Teraz mogłam doświadczyć niezwykłości i... bolesności tego miejsca. Przemawia może nieco inaczej niż rozłożysta lipa stojąca pośrodku pustki, która kiedyś była wielką i tętniącą życiem  wsią w Bieszczadach, ale w sumie budzi podobne emocje. A to chyba najlepsze świadectwo, że artyści stworzyli coś niezwykłego.

                               

4 komentarze:

  1. niesamowite, aczkolwiek smutne miejsce...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie i smutne, i trochę niesmutne.
      Skłaniające do myślenia

      Usuń
  2. Rzeczywiście, niesamowite; szkoda, że nie dałam rady zobaczyć tego w czasie mojej bytności w Berlinie w 2011-tym.

    OdpowiedzUsuń

Miło będzie przeczytać Twój komentarz :)