wtorek, 15 listopada 2016

...powiedz przecie...

To był dzień, w którym nie lubiły nas autobusy.
Jeden nie przyjechał wcale, inne dwa podstępnie odjechały tuż przed naszym dojściem na przystanek. A nie jeździły zbyt często...

Kiedy czekaliśmy na ten, który w ogóle nie przyjechał (skończyło się na przejściu trzech przystanków pieszo, bo od stania bolą plecy...) zwróciłam uwagę na bramę po drugiej stronie ulicy.


Wyglądało to mniej więcej tak, jak na tym zdjęciu. Brama jak brama, ale... Co tam stoi? Lustro? Obraz? Co to jest?
Autobusu nie było widać, podeszłam bliżej.
Rzeczywiście ktoś wystawił (Chyba?) stare lustro z nadzieją, że ktoś inny je zabierze.


Całkiem przyzwoite lustro. Tak sobie smętnie stało oparte o hydrant.
Ciekawa jestem czy ktoś zabrał, czy też ciągle przeglądają się w nim chmury.

O takim lustrze to by można bajkę napisać. Bo wygląda jak brama do innego świata. Może to tamtędy wychodzą wieczorami krasnoludki?

A może to taki zakamuflowany podgląd na to co za bramą? Ktoś siedzi w tym domku i to jest jego okno na świat?

:))

2 komentarze:

  1. dobra zmiana nie jest zła... Kalejdoskop brzmi świetnie! :) kojarzy mi się z tą feerią barw jakie prezentujesz w swoich zawieszkach..
    przeplata się tu także Twoje życie, wspomnienia, rękodzieło, piękna muzyka a także znaki drogowe czy inne wspomnieniowo-podróżnicze elementy. Takkkkkk - kalejdoskop to wspaniała nazwa :)
    A lustro wygląda tak jak ja wyobrażam sobie wejście do Narnii ;)
    Serdeczności posyłam :**********

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze wiedziałam, że znajduję w Tobie Bratnią Dusze pod tak wieloma względami. Nie umiałabym lepiej uzasadnić tej nowej nazwy - dokładnie tak myślałam :)
      Dziękuję!


      Tak to lustro prowadzi zdecydowanie do innego świata :)

      Usuń

Miło będzie przeczytać Twój komentarz :)