poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Seryjnie

Przedświąteczne prace domowe sprzyjają myśleniu - przynajmniej ja tak mam, gdy robię coś równie monotonnego, jak wyrabianie ciasta etc. (dygresja: Najmł. Kamzik przeżył spore zdziwienie w Wielki Piątek. "Dlaczego - DLACZEGO - Mama dziś robi kotlety" - zastanawiał się. Z kuchni dochodziło bowiem miarowe stukanie. A Mama ubijała ciasto kopystką..) No i gdzieś pomiędzy tym ciastem a galartem, czy też tłuczeniem orzechów na mazurki, zrodził się pomysł serii zawieszkowej - z myślą o wakacjach i spotkaniu z moimi filipińskimi przyjaciółmi. Seria będzie - można tak powiedzieć - zaangażowana, a seryjność bedzie polegać na powtarzającym się kształcie i głównym motywie. Już w święta mogłam zacząć. Jak seria, to seria - zaczęłam pracę niczym taśma montażowa, jeden element, drugi element...  W którymś momencie zaczęło to wyglądać jak na poniższym zdjęciu, ale i tak nie jest to wszystko... bo ciągle mi się coś gubi, jak bym miała do czynienia z ...jakimiś ruchliwymi stworkami, które ciągle gdzieś łażą :D.


Oczywiście w trakcie prac okazało się, że tu czy tam źle policzyłam rzędy, więc te zawieszki nie będą absolutnie identyczne w kształcie - ale oczywiście różnice są minimalne. Ten pozorny bałagan wynikający z pracy nad kilkoma elementami niemal jednocześnie sprawia mi ogromną frajdę. No i mogę z jednym kolorem nici wędrować po kilku elementach, nie muszę poprzestawać na jednym czy dwóch krzyżykach :) Na razie na rewersach będą rozmaite motywy, które roboczo nazywam "ogrodem francuskim" z powodu kolorów i (prawie idealnej) symetrii.

Pierwszą z tych zawieszek (drugą zresztą potem też) udało mi się skończyć w niedzielę i natychmiast stała się zaległym prezentem imieninowym. No i okazało się, że chętnych na taki gadżet jest więcej. Mam nadzieję, że nie będą to jedyne robione przeze mnie drobiazgi, ale z pewnością bedę pokazywać ich trochę. Mam tylko nadzieję, że nie uznacie, że jestem nudna i monotematyczna. Zaręczam, że każda będzie inna :D.

A ta pierwsza wyglada tak:


Przepiękny jest ten odcień granatu, szkoda, że się kończy...

4 komentarze:

  1. Nie jesteś nudna, oszalałas?:) A zawieszka urocza, jak każda. Niezmiennie podziwiam za talent i precyzję.

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne to francuskie ogrody! Mam do takich sentyment... :)

    OdpowiedzUsuń

Miło będzie przeczytać Twój komentarz :)