czwartek, 7 września 2017

I znowu błękitnie

Ale zawsze trochę inaczej.
Zerkam na zdjęcie Nyhavn (czyli po naszemu Nowego Portu) z Kopenhagi  podarowane nam przez Najstarszą z Kamzików i tak sobie myślę, że jakoś koloryt podobny.


Oczywiście na każdym monitorze każda zawieszka wygląda trochę inaczej...  Tu jak widać też na obu stronach pracowicie wykorzystywałam resztki nitek :).
Nie wiem czy wspominałam kiedyś, że te zawieszki, które mają każdą stronę inną, są w dotyku przyjemnie poduszeczkowate. Po prostu nie trzeba tu szczególnie dbać o "lewą" stronę robótki a wszystkie resztki nitek i przewleczenia dodają grubości. Miłe to w dotyku :)

Chciałam jeszcze pokazać Wam coś ciekawego. Na taki nagrobek natknęłam się na starym cmentarzu katolickim w Sopocie. Myślę, że pochodzi z połowy ubiegłego wieku, takie przynajmniej widnieją na nim daty śmierci osób pochowanych w tym grobie - sądząc po nazwiskach chyba rodzeństwa (1950 i 1962). Śliczny i niezwykły, prawda?




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Miło będzie przeczytać Twój komentarz :)

Proszę jednak nie wykorzystywać komentarzy do reklam rozmaitych usług.
Komentarze z reklamą będę usuwać.