Takie było moje pierwsze skojarzenie, gdy otworzyłam ten plik przed rozpoczęciem wpisu. Perskie dywany kojarzą mi się jako szalenie wypracowane i drogie dzieła o zawiłym, skomplikowanym wzorze`. To skojarzenie może nie do wszystkich perskich dywanów będzie się odnosić, ale tak mi się kojarzy fraza "perski dywan".
Mnie się podoba ;) – to znaczy, jestem z niej bardzo zadowolona. Powędrowała już dawno w świat, ciągle jeszcze pokazuję tu urobek ubiegłoroczny (już z października).
A tegoroczne lato, spędzone zasadniczo w domu, zaowocowało (oprócz prac ogrodowych) intensywnym haftowaniem i ciekawa jestem, do kiedy będę tegoroczne zakładki pokazywać 😁😅😏.
Z życia ogrodowego: udało mi się wreszcie sfinalizować przycięcie trzech drzew (nie, nie chodziłam po nich sama, znalazłam przycinaczy) i "odkryć" przyrządzik pomagający pozbywać się chwastów z brukowanej ścieżki 😅. Przesadzam bluszcze, sadzę roztropnie byliny i planuję rabatkę z łubinów i kosmosów na przyszły rok. I staram się hamować własne szalone pomysły. 😁😁😁😁
A na balkonie mam dwukolorową petunię 😇. Wydawało mi się, że tylko hortensje robią takie numery. Wyobraźcie sobie, jak się zdziwiłam tym ciemnofioletowym kwiatkiem (akurat inne zwiędły, gdy się rozwinął), bo nie pamiętałam, bym takie coś kupowała. 💗


po Twoim tytule inaczej już nie można spojrzeć na tą zakładkę - piękna i równie misterna co perskie dywany :)
OdpowiedzUsuńpetunia faktycznie zaskakująco wygląda z kwiatami w dwóch kolorach - taki egzemplarz jeszcze mi się nie trafił ... ale jest nadzieja ;)
Zakładka urocza, ale nie kojarzy mi się z perskimi dywanami (jakoś wydaje mi się, że są spłowiałe), raczej z czymś wschodnim, z Gruzją może? A planowanie ogrodu to bardzo radosna czynność. Niby jesień, a myśli się już o wiośnie. Dziś kupiłam cebulki tulipanów :)
OdpowiedzUsuń