niedziela, 10 marca 2013

Na przekór zimie

Jak pewnie wszyscy mam już dość zimy i śniegu - choć zasadniczo lubię śnieg. Ale nie wtedy, gdy już było cieplej i wiosennie. Wczorajsza podróż na szczęście okazała się bezśnieżna - tzn.nie padało, jezdnia była sucha i nieoblodzona. Dziś za to sypie, prószy, co chwilę trzeba odśnieżać i odladzać samochód, a marne -3°C urastają do rangi ostrego mrozu.

środa, 6 marca 2013

Zielono mi

Nie, na zewnątrz jeszcze nie jest zielono, choć wyraźnie pachnie wiosna. Wczoraj widziałam duży  klucz lecących na północ gęsi. Zatem wiosna idzie i pachnie - i trudno uwierzyć mi w prognozy zapowiadające na piątek i sobotę mróz i śnieg (akurat jak musimy jechać do Warszawy).
Zapowiadane motyle skończyłam:


Zdjęcie całkiem nieźle wyszło. Ten dobór kolorów  kuzynki - gdy byłam dzieckiem i tzw. młodszą  młodzieżą - określały celnie jako "jajecznicę ze szczypiorkiem". Choć to zestawienie popularne w przyrodzie...
Jednak stwierdzam, że trochę zmęczyły mnie (psychicznie) te przyrodnicze wzorki i chyba znowu wrócę do abstrakcji :). Geometrycznych oczywiście. Choć mam też pomysł na zakładkę muzyczną - co u nas powinno być w sumie oczywistością, właściwie dziwne, że do tej pory taka jeszcze nie powstała... I że nikt się nie dopominał :).

poniedziałek, 4 marca 2013

Motyl po raz drugi i pierwszy

Po raz drugi dokładnie, bo poza uroczym (trzeba wierzyć mi na słowo) motylem z okresu pomaturalnego nie wyhaftowałam jeszcze innego, a po raz pierwszy, bo pierwszy raz na zakładce.
Nie, nie jest dokładnie taki jak chciałam, ale trudno. Jedna z moich córek pozwoliła sobie nawet na skojarzenie "robal na kwiatku" (sic! :P) ale grzecznie się wycofała z robala i przyznała, że motylek jest wiosenny. A za oknem pełnia słońca, od razu humor lepszy. Maturzystka inauguruje dziś sezon rolkowy, mam nadzieje, że radykalne przewietrzenie przyda się szarym komórkom. A mnie zaczyna jeszcze bardziej ciągnąć do wiosennych porządków...



Widać, że słonko przygrzewa... Kolejne motylki (inny gatunek:) ) w drodze, ale niestety nie da się wyszywać przez cały dzień....


sobota, 2 marca 2013

Okno

Nie wiem tylko czy okno na świat czy też przeciwnie, do wnętrza.Niewątpliwie jest to  postmodernistyczny gotyk, cokolwiek miałby oznaczać takie sformułowanie ;). Okno z przebijającymi refleksami. Albo oglądane przez szkło powiększające. Jednym słowem interpretacji mnóstwo. A mnie po prostu fajnie robiło się coś innego. Strzeliste, Na pięknym niebieskim tle - śliczny jest ten odcień błękitu, jak wczesnowieczorne letnie niebo. I nawet na ekranie wygląda prawie tak jak w oryginale.


Słońce świeci, radosne kolory zakładki są jak najbardziej uprawnione. A kolejna już powstaje, chyba nawet więcej niż połowę mam zrobioną. Też wiosenna i radosna...

Usiłowałam znaleźć podobne blogi w sieci - ale jak pokazywały się zakładki, to z reguły były robione na sprzedaż. Choć prześliczne, nie ukrywam. Takich jak moje dotąd nie znalazłam. No więc dalej będę pisać sobie a muzom...

piątek, 1 marca 2013

Zielono i śliwkowo

Słonko wyszło i od razu bardziej chce się żyć. Nawet zabrałam się do wiosennych porządków.
A ta zielono-żółta zakładka powstała tak gdzieś miesiąc temu. Jako zapowiedź wiosny:


Tak naprawdę to jest bardziej jaskrawa niż na (przynajmniej moim) monitorze. A kolory  przechodzą jeden w drugi nieco bardziej płynnie.

Śliwkowo zaś jest tak oto (dwa zdjęcia bo szukałam dobrego tła):



I też przechodzenie kolorów jest bardziej płynne czy stonowane.
Do wyhaftowania jednej z tych zakładek musiałam dokupić nici i udało mi się dobrać identyczny kolor na oko. Tak, wiem, że te nici mają numery, ale jakoś zawsze w końcu znikają mi te papierki z numerem...

A na koniec zakładka, która na razie jest kolejną ulubioną (moją ulubioną). Niestety nie wiem co mogłabym zrobić, aby zdjęcie w pełni oddało jej urok..



Ten kolor lila z odcieniami żółtego, takimi pastelowymi, wygląda bardzo ładnie. I naprawdę nie pomarańczowo... A jasny żółty delikatnie przechodzi w ciemniejszy...